wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

W Lublinie jest siedem szaletów, głównie w centrum. Miasto dopłaca do nich ponad 30 tys. zł miesięcznie. Mimo to za siusianie w nich trzeba płacić. Od 50 gr do złotówki.

– Szalety funkcjonują na granicy opłacalności. W ramach tych środków, które otrzymujemy od miasta, opłacamy pracowników i finansujemy remonty – mówi Jacek Goździk, kierownik zakładu oczyszczania firmy Kom-Eko, która zarządza miejskimi toaletami w Lublinie.
– Na rękę jest ponad tysiąc złotych miesięcznie – zdradza Barbara Kszykała, „opiekunka” szaletu przy ul. Przystankowej. Obsługiwany przez nią przybytek należy do najbardziej eleganckich w mieście. Wnętrze wyłożone jest lśniącymi kafelkami, przy wejściu leży ułożony papier. Na okiennym parapecie stoi pnący się w górę bluszcz. W dobrym stanie jest też szalet w Ogrodzie Saskim. W ubiegłym roku został wyremontowany na zlecenie miasta. Najmniej estetycznie jest przy ul. Gazowej. Nieoficjalnie mówi się o rychłym zamknięciu tego szaletu, w związku z przebudową infrastruktury wokół dworca PKP.
W Zamościu są cztery szalety publiczne. Dodatkowo w okolicach Parku Miejskiego i Rotundy rozmieszczono trzy kabiny toi-toi. Można z nich korzystać bezpłatnie od kwietnia do października. Miasto dopłaca do tych urządzeń ok. 24 tys. zł rocznie. – Szalety murowane oddaliśmy w ajencję. Dopłacamy tylko do bieżących remontów i za prąd – wyjaśnia Roman Kozak, dyrektor Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej, Ochrony Środowiska i Infrastruktury Komunalnej UM.
– W zeszłym roku pomalowali ściany farbą olejną i tyle – mówi Zofia Sienkiewicz. Toaleta, którą dzierżawi znajduje się w kontenerze, stojącym obok parkingu przy ulicy Partyzantów. W środku jest wprawdzie czysto, ale przegnite ściany ze sklejki i poobijane muszle klozetowe nie zachęcają do wizyty. Tymczasem załatwienie potrzeby fizjologicznej kosztuje tam złotówkę.
Podobne ceny obowiązują właściwie w całym regionie. – Niedawno pewna pani przyprowadziła do mnie dzieci z kolonii. Jak zobaczyła cennik, zaprowadziła dzieci w pobliskie krzaki – opowiada pan Sławomir z szaletu przy pl. Litewskim w Lublinie. Jednak o obniżeniu stawek nie ma mowy.
W Lublinie i Zamościu zasikane bramy i skwery stały się codziennością. – Rano całe miasto przypomina szalet. Fetor dobywa się głównie z bram na Starówce – mówi Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu. – Za oddawanie moczu w miejscach publicznych ukaraliśmy w tym roku mandatami już kilkadziesiąt osób. Ale niewiele to daje.
Problem wzmaga się zwłaszcza wieczorami, kiedy masę młodzieży przychodzi na zamojską Starówkę wypić piwo, bo wszystkie toalety w lokalach przy Rynku Wielkim są płatne. – A taki młody człowiek, który przychodzi z dziewczyną i ma odliczone na piwo woli pójść i załatwić potrzebę gdzieś w bramie. Gdyby na Starówce ustawionych zostało kilka bezpłatnych toalet kabinowych, problem dałoby się rozładować – uważa W. Gramatyka.
W Białej Podlaskiej są trzy szalety miejskie, które funkcjonują na podobnych zasadach jak w Zamościu. Wszystkie w pobliżu centrum, jednak miejscem, które najbardziej upodobali sobie amatorzy siusiania pod chmurką jest osiedle Młodych.
Publicznych toalet nie ma natomiast Chełm. W miejsce zlikwidowanego kilka lat temu jedynego miejskiego szaletu stanęło pięć przenośnych kabin toi-toi. UM planuje jednak budowę szaletu w przyszłym roku. Ma powstać przy nowej, nie nazwanej jeszcze, ulicy łączącej Pocztową z Partyzantów.

Teresa Kowalińska - Zarząd Gospodarki Komunalnej w Krakowie

- W Krakowie jest 29 szaletów publicznych. Miasto zarządza nimi bezpośrednio. Jednak jest to dosyć kosztowne. W ciągu roku na ich utrzymanie wydajemy około 1,4 mln zł. Trzeba kupić środki czystości, opłacić wodę, energię i zapłacić osobom, które je obsługują. Tymczasem dochody z opłat to około 250 tys. rocznie. Opłaty za korzystanie z ustępów są niskie 20 gr za pisuar i 30 gr za kabinę. Nie chcielibyśmy ich podwyższać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!