czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Zostałam ranna od wybuchu butelki


Pięćdziesięciu tysięcy złotych domaga się mieszkanka Lublina
od firmy „Perła” Browary Lubelskie. – Kupiona przeze mnie butelka piwa nagle wybuchła. Dotkliwie poraniła mi nogę – twierdzi kobieta.

– Mam po tym jakiś uraz. Jak widzę słoik czy butelkę, to myślę, że będzie zaraz pękać i posypie się szkło – mówi ze łzami w oczach Krystyna E.
Rankiem 18 lipca tego roku mieszkanka Lublina zrobiła w delikatesach zakupy. Kupiła m.in. dwie półlitrowe butelki piwa Perła. Przyniosła je do domu i postawiła na podłodze w spiżarni. Piwo miało termin ważności do października tego roku.
Tego samego dnia tuż po godz. 13 Krystyna E. weszła do spiżarni. – Szłam po butelkę octu – opowiada. – Właśnie przechodziłam obok butelek z piwem. Jedna z nich nagle wybuchła. Szkła poleciały do góry, odbiły się od sufitu i spadły na mnie. Miałam pełno szkła i piwa na głowie.
Część szklanych odłamków spadła na prawą nogę.
– Krew nagle buchnęła. Chciałam postawić nogę na podłodze, ale już nie mogłam – mówi. – Na szczęcie miałam okulary i szkło nie poraniło mi oczu.
Kobieta była wówczas sama w domu. Przez kilkanaście metrów czołgała się do pomieszczenia, w którym usłyszał ją pracownik firmy wynajmującej sąsiedni lokal. Zatamował krew i wezwał pogotowie.
W szpitalu okazało się, że rana jest bardzo poważna. Krystyna E. miała przeciętych kilka ścięgien. – Myślałam, że zszyją ranę i zaraz wrócę do domu. A tu się okazało, że nie mogę ruszać palcami – mówi. – Zabieg trwał trzy godziny. Potem przez osiem tygodni miałam nogę w gipsie. Było lato, noga puchła, wzięłam 30 zastrzyków.
Krystyna E. skutki wypadku odczuwa do dzisiaj. Czeka ją rehabilitacja. – W części stopy nie mam czucia. Lekarz mówi, że może pomóc tylko operacja w Warszawie. Ale i tak noga nie będzie taka jak dawniej – dodaje kobieta. – Jak chodzę to zaczepiam palcem o podłogę.
Zawiadomiła o wypadku producenta piwa, który przysłał nawet do niej swoich przedstawicieli. Strony nie doszły jednak do porozumienia. Potem Krystyna E. wystąpiła o odszkodowanie na piśmie, a następnie skierowała pozew do Sądu Okręgowego w Lublinie. Domaga się 3 tys. zł odszkodowania za koszty leczenia oraz 47 tys. zł zadośćuczynienia za poniesione krzywdy.

Czesław Szczepaniak, prezes „Perły” Browary Lubelskie

- Nie czujemy się winni. Jeśli faktycznie wyrządziliśmy krzywdę, to za nią zapłacimy, ale niech rozstrzygnie o tym sąd. Dysponujemy bardzo nowoczesną technologią i taki przypadek jest bardzo mało prawdopodobny. Butelka mogła zostać uszkodzona w trakcie transportu albo miała ukrytą wadę. Ocenią to biegli podczas procesu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!