sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Łuków

Misja Łuków-Mont Blanc. Teraz powstanie wystawa i film

Dodano: 30 czerwca 2017, 21:47
Autor: Ewelina Burda

Sebastian Ignaciuk
Sebastian Ignaciuk (fot. Archiwum prywatne)

– Powyżej 4000 metrów n.p.m. zaczęły się problemy z aklimatyzacją, zmęczenie narastało z każdym krokiem – relacjonuje Sebastian Ignaciuk z Łukowa, który stanął na najwyższym szczycie Europy Mont Blanc (4810 metrów n.p.m.).

Związany z łukowską telewizją MagnesTV Iganciuk do wyprawy przygotowywał się od kilku miesięcy.

– Oprócz typowo kondycyjnych treningów, miałem też szkolenia z zakresu turystyki wysokogórskiej – wspomina.

Wyprawa trwała 7 dni. Uczestnicy trafili na wyjątkowe jak na Alpy okno pogodowe.

– Niemal bezwietrzna aura towarzyszyła podczas całej ekspedycji. W dniu ataku na szczycie temperatura sięgała -10 stopni – opowiada Iganciuk.

Wejście na Dach Europy odbyło się od strony francuskiej, w malowniczej miejscowości Les Houches, obok stolicy światowego alpinizmu Chamonix.

– Tu nastąpił przydział namiotów wyprawowych oraz liofilizatów, specjalnych porcji żywnościowych – wspomina łukowianin.

Plecaki ważyły ok. 21-24 kilogramów. Pierwszego dnia po kilku godzinach mozolnego marszu ekspedycja dotarła do Baraque Forestiere na wysokości 2768 metrów.

– Drugi dzień po dość krótkim, ale stromym podejściu zakończył się w Tete Rousse. Tu zostały rozbite namioty na kamienistym podłożu, w bezpośrednim sąsiedztwie olbrzymich skał oraz lodowca – mówi Ignaciuk. Na dobę przed atakiem szczytowym było już trudniej.

– Czekało nas przejście przez kuluar spadających kamieni. Pobudka przed godz. 4 rano i szybkie wyjście w momencie gdy kamienie na pionowej ścianie są jeszcze przymarznięte dawały szanse przejścia w dość bezpieczny sposób. Od tego momentu korzystaliśmy już w pełni ze sprzętu alpinistycznego i wysokogórskiego: raków, czekanów, uprzęży, karabinków i kasków – wylicza. Mordercze podejście ścianą kamieni, następnie długie podejścia w krainie wiecznego lodu nie były łatwe.

– Powyżej 4000 m n.p.m. zaczęły się problemy z aklimatyzacją, zmęczenie narastało z każdym krokiem – nie ukrywa.

Dzień ataku szczytowego zaczął się pobudką o godz. 2 w nocy. – O godz. 6, w idealnej aurze, stanęliśmy na Mont Blanc, temperatura wahała się w granicach -10 stopni – podkreśla Iganciuk.
W ekspedycji brały też udział osoby Bytomia, Tychów, Kołobrzegu, Warszawy, Krosna, Krakowa oraz z Anglii i Irlandii.

– Mój projekt „Misja Łuków-Mont Blanc” nie zakończył się w momencie zdobycia najwyższego szczytu Europy – przyznaje Ignaciuk. Planuje zorganizować wystawę fotograficzną, pokazać nagrany w czasie ekspedycji film a także poprowadzić zajęcia z młodzieżą na temat aktywnego wypoczynku i podejmowania wyzwań.

Czytaj więcej o: Łuków góry Mont Blanc
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 lipca 2017 o 13:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na blanc wchodzili już w trampkach i szortach. To prosta górka.
Rozwiń
Gość
Gość (1 lipca 2017 o 12:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dokładnie popieram kolegę. Niedługo każdy wyjazd na wakacje to będzie projekt. Z Łukowa do Francji trzeba aż projekt wymyślać ? Człowieku z Łukowa płacisz 3000zł i nie mam możliwości nie wejścia na Mont Blanc.
Rozwiń
Gość
Gość (1 lipca 2017 o 12:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłem na Mont Blanc cztery razy,za każdym razem szybciej,i jakoś nie wpadło mi do głowy by robić z tego coś niezwykłego typu"lublinianin na Mont Blanc";))
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!