sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Byłam przekonana, że to przemęczenie. Prawda okazała się okrutna

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 sierpnia 2014, 15:00
Autor: Ewelina Burda

Byłam przekonana, że to przemęczenie, że chwilowo jestem osłabiona. Prawda okazała się jednak okrutna. Złośliwy nowotwór o olbrzymich rozmiarach, wnikający w struktury mózgu w sposób uniemożliwiający całkowite jego usunięcie - tak Magdalena Małachwiejczyk z Międzyrzeca Podlaskiego wspomina początki swojej choroby.

Walczy z nią od czerwca 2011 roku. Ma jednak dla kogo. Sama wychowuje 5-letniego syna Kubusia. Chłopiec bardzo tęskni, bo jego mama od ponad miesiąca leczy się w Stanach Zjednoczonych. Ale droga do amerykańskiej kliniki pochodzącego z Lublina dr Stanisława Burzyńskiego nie była łatwa.

Koszmar, który powraca

- Kiedy usłyszałam diagnozę, pomyślałam, że to pomyłka, że to niemożliwe, przecież jestem taka młoda, mam syna. A jednak niemożliwe stało się możliwe -wspomina Magdalena Małachwiejczyk. - 2011 roku przeszłam dwie skomplikowane operacje, dzięki którym udało się usunąć część guza mózgu. Później była wyniszczająca radioterapia. Powrót do normalnego funkcjonowania zajął mi rok. A kiedy uwierzyłam, że już wyzdrowiałam, okazało się, że koszmar powrócił - opowiada Magdalena.

- W sumie przeszła już trzy operacje, radioterapię i dwie chemioterapie, a złośliwy guz ciągle odrastał - mówi Anna Ławecka, siostra. W Polsce możliwości leczenia Magdy wyczerpały się.

- Niestety, w naszym kraju nie są dostępne chemioterapeutyki, które niszczą mój typ guza. Leki, które przyjmowałam, tylko wydłużały moje życie, nie dając mi szansy na całkowity powrót do zdrowia - przyznaje Magdalena Małachwiejczyk.

Kilka miesięcy temu pojawiło się światełko w tunelu.

Leki, które działają

Chodzi o klinikę onkologiczną w Houston, gdzie międzyrzeczanka przechodzi teraz genową terapię antyneoplastonami. To związki, które dr Stanisław Burzyński odkrył jeszcze w latach 60-tych w Polsce. W 1977 roku zdecydował się na ich opatentowanie.

- Leki, które tam przyjmuje są jej ostatnią deską ratunku - podkreśla Anna Ławecka. Po pięciu tygodniach terapii w Houston widać już pierwsze efekty. Guz mózgu znacznie się zmniejszył. W czerwcu, gdy pani Magdalena trafiła do kliniki, guz miał rozmiar 9,5 na 7,5 cm.

- Lekarze z Houston przyznali, że takiego olbrzyma jeszcze nie widzieli - opowiada siostra chorej. - Rezonans magnetyczny z 23 lipca pokazuje zmniejszenie masy guza o 20 proc. I - co najważniejsze - pozycja mózgu normuje się.

- Wraz ze zmniejszeniem rozmiarów guza nastąpiła znaczna poprawa kliniczna. Początkowo chora nie mogła chodzić, ale po pierwszym tygodniu terapii porusza się już bez pomocy wózka inwalidzkiego - mówi dr Stanisław Burzyński. - Szczęśliwie, dotychczas chora przyjmuje leczenie z niewielkimi objawami ubocznymi. Rokowania są dobre.

- Magda z każdym dniem odzyskuje siły. Już samodzielnie chodzi, jest bardziej skoncentrowana, żartuje i nie trzęsą się już jej tak mocno ręce - mówi Magdalena Łoboda, przyjaciółka rodziny, która pomaga koordynować internetową aukcję charytatywną na rzecz Małachwiejczyk.

Aukcja, która trwa

W poniedziałek za ponad 5 tys. zł ktoś wylicytował różową suknię duetu Paprocki&Brzozowski, którą podarowała dziennikarka TVN, Kinga Rusin. Wstępny koszt dwuletniej terapii Magdy to ok. 600 tys. zł. Stąd m.in. pomysł na internetową aukcję charytatywną, która potrwa do końca sierpnia.

- Terapia w Stanach Zjednoczonych jest bardzo kosztowna i niestety przekracza możliwości finansowe mojej rodziny - nie ukrywa 26-latka.
- Magda co prawda wraca w sierpniu, ale przez co najmniej 2 lata będzie pod opieką dr. Burzyńskiego. Będzie przyjmować zalecone przez niego leki, a nie wszystkie są refundowane przez NFZ - tłumaczy siostra.

W aukcję charytatywną włączyła się m.in. Kinga Rusin z telewizji TVN. - O Magdzie i jej heroicznej walce z ciężką chorobą napisało do mnie na facebooku jednocześnie kilka osób. Pomyślałam wtedy, że musi być niezwykłą osobą skoro tyle osób o nią walczy. Postanowiłam włączyć się w ten łańcuch ludzi dobrej woli. Mam nadzieję, że dzięki aukcji na allegro nie tylko zbierzemy pieniądze, ale że też więcej osób zainteresuje się Magdą - mówi Kinga Rusin, która z kolei zaangażowała fundację TVN "Nie jesteś sam” w prowadzenie tej aukcji.

Jedwabna, różowa sukienka została już co prawda wylicytowana, ale na portalu www.charytatywni.allegro.pl pod hasłem "Akcja Charytatywna Musi się Udać” czeka m.in. rakieta tenisowa Jerzego Janowicza. Grał nią w tym roku w Rotterdamie z Tomasem Berdychem i z Tommym Haasem.

- Jest to jedyny taki egzemplarz zaprojektowany specjalnie dla naszego tenisisty z jego autografem - podkreśla Łoboda. - Zresztą codziennie wystawiamy kolejne przedmioty.

Swoje książki podarowali m.in. Beata Pawlikowska, Andrzej Sapkowski, Artur Barciś czy Krystyna Janda. Trafiły tu też płyty od Kayah, zespołu Bajm, Włodka Pawlika i Maryli Rodowicz z podpisami artystów. Na aukcyjnej liście są również torebki i ubrania od znanych projektantów oraz biżuteria. - To musi się udać - podkreśla rodzina.


Burzliwy temat Burzyńskiego

Dr Stanisław Burzyński to absolwent Akademii Medycznej w Lublinie. Na stałe mieszka w USA, gdzie w 1977 roku założył swoją klinikę onkologiczną. Do diagnostyki, profilaktyki i leczenia raka wykorzystuje antyneoplastony, czyli aminokwasy proste. 71-letni lekarz chwali się na stronie internetowej kliniki (www.burzynskiclinic.com), że swoje leki podał już 8 tys. pacjentom z całego świata. Terapia, którą stosuje ma wielu zwolenników, ale także przeciwników.

Do tych ostatnich należy m.in. amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA). Agencja już kilkukrotnie ostrzegała lekarza, że jego instytut m.in. "nie przestrzega wymaganych statutowych wymagań ani regulacji FDA w zakresie ochrony życia i zdrowia pacjentów poddawanych badaniom naukowym”.

Sam Burzyński m.in. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą” stwierdził, że zarzuty to efekt " zmowy koncernów farmaceutycznych”.

Kalendarz walki z nowotworem

21 czerwca 2011: Magdalena usłyszała po raz pierwszy diagnozę - olbrzymich rozmiarów, głęboko wnikający w struktury mózgu guz o nieznanym stopniu
złośliwości

19 sierpnia 2011: Pierwszy etap usunięcia guza. Dziewięciogodzinna operacja przebiegła pomyślnie

7 listopada 2011: Druga operacja. Lekarz zoperował kolejną, możliwą do usunięcia część guza.
Bez komplikacji

Luty 2012: Początek sześciotygodniowej radioterapii. Po jej zakończeniu badanie nie wykazało aktywnych zmian nowotworowych

28 kwietnia 2013: Kontrolny rezonans wykazał nawrót nowotworu, guz zaczął odrastać

13 maja 2013: Trzecia operacja wycięcia guza. Przebiegła bez powikłań. Badanie histopatologiczne wykazało jednak,
że guz odrósł w złośliwszej postaci, jako tzw. glejak

6 czerwca 2013: Początek chemioterapii. Magdalena otrzymała 9 dawek chemii. Była pierwszą pacjentką na oddziale onkologicznym w Siedlcach, która przyjęła aż tyle serii tego leku

28 stycznia 2014: Rezonans wykazał ponowną wznowę - guz nadal rósł. Operacja nie była już możliwa. Pozostała tylko kolejna chemioterapia

16 maja 2014: Chemioterapia nie działa. Rezonans wykazał, że guz rośnie. Lekarz onkolog podjął decyzję o wstrzymaniu dalszego leczenia.

18 czerwca 2014: Wylot do Houston do kliniki dr Burzyńskiego

23 lipca 2014: Badanie wykazało, że terapia przynosi efekty. Guz zmniejszył swój rozmiar o ponad 20 procent

Jak pomóc?

Zbiórkę pieniędzy na dalsze leczenie Magdaleny Małachwiejczyk prowadzi również Ochotnicza Straż Pożarna Stołpno w Międzyrzecu Podlaskim, ul. Tadeusza Kościuszki 2,. Wpłat należy dokonywać na numer konta 57 2130 0004 2001 0504 6685 0005, Tytułem: darowizna Magda Małachwieczyk.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
KTOŚ
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KTOŚ
KTOŚ (12 sierpnia 2014 o 22:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

MADZIU WIELE LUDZI O CIEBIE WALCZY JESTEŚMY Z TOBĄ POWODZENIA

Rozwiń
Gość
Gość (3 sierpnia 2014 o 12:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

POWODZENIA, JA WYGRAŁAM, TY TEŻ WYGRASZ!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!