środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Dzień zmiany warty

Dodano: 29 czerwca 2006, 13:38

Dominikanie do Lublina przybyli w XIII wieku. Dominikanie. Dominis canes, czyli psy pańskie.
- To nasza legenda. Matka św. Dominika, założyciela zakonu, będąc w ciąży miała sen, że nosi w sobie psa w biało czarne łaty z gorejącą pochodnią w pysku - tłumaczy nam o. Robert Głubisz. Wysoki, przystojny, piękny głos. Trzydzieści dwa lat. Z Jarosławia.
- A może to dlatego, że jesteśmy wierni Bogu i ludziom, jak pies. - mówi o. Hieronim Karczmarek. Uśmiechnięty, delikatny, o rozmarzonych oczach. Czterdzieści pięć lata. Z Poznania.

oo. indywidualiści

Dawno temu brat Henryk, pragnąc gorliwie służyć swej Pani zadawał sobie ból: "Zarzucił z przodu szkaplerz, odsłonił pierś, chwycił rylec, spojrzał w miejsce swego serca i zawołał: «Ach, mocny Boże, daj mi dziś siłę i męstwo do spełnienia mego pragnienia, bo dzisiaj musisz przeniknąć w głąb mego serca». I zaczął rylcem nacinać swe ciało, przesuwając ostrze w górę i w dół, w lewo i w prawo, dopóki wprost nad jego sercem nie ukazało się imię IHS. Rozpłomieniony miłością patrzył na to z taką radością, że prawie nie czuł bólu” - czytamy w dominikańskich kronikach.
Dziś 15 braci z lubelskiego klasztoru takich umartwień nie robi. Przeor takich ofiar nie wymaga, ale jedno się nie zmieniło: za klasztorną bramą wciąż mieszka kilku indywidualistów: Albert Krąpiec, jeden z najwybitniejszych filozofów w Europie. Ludwik Wiśniewski, charyzmatyczny ksiądz, idol na miarę ks. Wacława Oszajcy. Tomasz Dostatni, pomysłodawca dyskusji z dwóch ambon. Waldemar Kapeć, ekscentryczny muzykolog, miłośnik legend i dzieł sztuki, znajdujących się w klasztorze.

Zakonnik z plaży

Ale dziś to nie oni są najważniejsi. Hieronim Kaczmarek: mgr ekonomii Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i mgr teologii, opiekun wolontariatu, spowiednik sióstr i ojciec duchowny dekanatu. Od 13 czerwca 2003 roku do 22 czerwca był przeorem lubelskich dominikanów. Za klasztorny mur trafił z robotniczej rodziny. - Ojciec pracował w Cegielskim. A ja na stadionie Lecha grałem w nogę. Potem ciągnęło mnie do ekonomii. Zaraz po studiach najpierw poszedłem na pielgrzymkę, a potem pojechałem nad morze. I tak, prosto z plaży, trafiłem na nowicjat - wspomina Kaczmarek.
Robert Głubisz: mgr teologii, prokurator konwentu od 11 lipca 2002, duszpasterz akademicki, animator spotkań małżeńskich i wieczorów dla zakochanych. Teraz nowy przeor. - Ojciec stolarz z własną firmą, matka księgowa. Ja po liceum od razu poszedłem do klasztoru - opowiada Głubisz.

Otwórzmy kościół!

Kiedy przeor Kaczmarek zobaczył lubelski klasztor po raz pierwszy, był zaskoczony. Że taki ogromny i taki zniszczony. Wkrótce dowiedział się, że zrujnowany dziedziniec i skrzydła to spadek po PRL i istniejącym tu Domu Dziecka. - Wspaniały dziedziniec... Jak można było go tak zdewastować?
Na pierwsze decyzje przeora nie trzeba było długo czekać. - Byłem na porannej mszy. Ludzi wyszli, brat zamknął klasztor na ciężki klucz. A na zewnątrz turyści przed zamkniętą furtą - spokojnie wspomina brat Hieronim. - Pomyślałem, że jak mamy służyć ludziom, trzeba otworzyć klasztor. Dosłownie i w przenośni.
Zaczął robić wielkopostne koncerty, potem Wigilię Starego Miasta i odpust. Zgromadził wokół siebie wolontariuszy-przewodników, których dziś jest już pięćdziesięciu.
Do tętniącego życiem klasztoru trafił brat Robert. Został prokuratorem i... - prawą ręką przeora Kaczmarka. Zaczęliśmy walkę o pieniądze na odbudowę klasztoru. Ojciec Hieronim prowadził rozmowy, negocjował, resztę załatwiałem ja. Kwity, ZUS, nadzór nad ekipami remontowymi. Czarna robota. Ale tworzyliśmy niezły tandem. Teraz ja będę musiał podejmować trudne decyzje. W sumie to spadłem z deszczu pod rynnę - śmieje się Głubisz.

Protokół

Ale wcześniej brat Hieronim skończył drugą kadencję przeorowania. Bo w kościele, jak w polityce: przeorem nie można zostać na trzecią kadencję. Wtedy zebrał się konwent lubelskich braci i zarządził wybory. 20 czerwca Głubisz dostał większość głosów. Ale to nie wszystko, bo do akcji wkroczył prowincjał z Warszawy. Zapytał dwóch braci graviores (bracia chwały, cieszący się autorytetem), czy Głubisz nadaje się na przeora.
Odpowiedź była twierdząca i 22 czerwca o godz. 11.30 nowy przeor złożył przysięgę. A dziś stary i nowy przeor podpiszą protokół zdawczo- odbiorczy.
Co stary przeor zostawia następcy?
- Wzmocnioną skarpę, fundamenty, naprawiony dach, wyremontowane organy, obrazy. I kasę na remont jednego skrzydła - wylicza Kaczmarek.
Co nowy przeor dostanie od starego?
- 280 tysięcy złotych na remonty. 260 tysięcy na wykonanie ekspertyz konserwatorskich. Dzieło, które zbudował brat Hieronim. Wigilię Starego Miasta, koncerty, spotkania, bardzo dobre kontakty z instytucjami kultury, władzami miasta - dodaje Głubisz.

Spór o teatr

Dziś w dawnej bibliotece klasztornej mieści się Teatr Andersena. Stary przeor planował zakończenie współpracy z aktorami. Zresztą ci sami chcą zmusić władze Lubelszczyzny do wybudowania nowoczesnego teatru. Jest już nawet lokalizacja; tuż pod nosem Urzędu Wojewódzkiego.
Ale nowy przeor jest innego zdania: Nie wyrzuca się z grzędy kury, która niesie jajka. Teatr płaci czynsz, a jak mam remontować kolejne skrzydła, to nie będę sobie brał na głowę jeszcze jednej sprawy - tłumaczy Głubisz. Właśnie pracuje nad projektem nowych zasad współpracy z teatrem. - Możemy robić wspólne koncerty na dziedzińcu. Popołudniami, kiedy teatr jest pusty, my możemy robić na scenie nasze rzeczy.

Nie chodzi o fajerwerki

- Istnieją trzy typy ludzi. Zdobywca, który stawia sobie wyraźny cel. Przywódca, któremu sprawia przyjemność sprawowanie władzy. I klubowicz, który dobrze czuje się w zespole, chce być lubiany, a jednocześnie boi się ryzyka - ze spokojem przedstawia swoją teorię Kaczmarek. Nie da się ukryć, że on był typem przywódcy. Przywódcy, który miał śmiałe marzenia o klasztorze w sercu miasta i potrafił te marzenia spełniać.
- Nie możemy zapominać, że klasztor jest duchową wspólnotą - podkreśla Głubisz. - Można wymyślać kolejne pomysły, ale tu nie chodzi o fajerwerki. Chciałbym, żeby ludzie znaleźli tu źródło wiary i duchowości. To jest najważniejszy magnes.
Jakim typem okaże się nowy przeor?
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!