poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Rozmowa z Urszulą Dudziak, wokalistką jazzową



• Wzięła pani udział w nagraniu teledysku do polskiej wersji hymnu europejskiego. Czy było to dla pani ciekawe wyzwanie?
– Fantastyczne. Marcin Pospieszalski i Jacek Cygan zrobili z tego cudo! Wszyscy śpiewają pięknie. Ja też.
• Jaka była pani pierwsza reakcja, gdy dostała pani propozycję udziału w tym nagraniu?
– Miałam problem, ponieważ od lat nie śpiewam utworów z tekstem. Długo się zastanawiałam, jak z tego wybrnąć, czy popisywać się swoimi jazzowymi koloraturami, czy zaśpiewać tradycyjnie, jak śpiewa się piosenki. Wybrałam tę drugą opcję. I oto usłyszałam siebie śpiewającą tekst, i jestem mile zaskoczona. Może od tego momentu powrócę znów do takiego właśnie śpiewania?
• Często teraz widać panią w Polsce. Czyżby postanowiła pani śledzić karierę swojej córki?
– Dobrze, że ona tego nie słyszy, bo pewnie by powiedziała: mama, daj mi święty spokój. Ona i tak mówi, że jestem trochę za blisko niej. Ale to jest kwestia czasu. Nie powiem, żeby mi nie było dobrze w Polsce, zwłaszcza, że mam tu fantastycznych przyjaciół. A poza tym tyle ciekawego się tu dzieje.
• Co pani robi na co dzień, czym się zajmuje?
– Gram w tenisa... Przygotowuję nową płytę, piszę książkę. No i ... pilnuję córki.
• Jaka to będzie książka, jaka płyta?
– Książka autobiograficzna. A płyta? Wymyślam rzeczy zupełnie nowe, bo ja się generalnie bardzo szybko nudzę i nie chcę powtarzać tego, co do tej pory robiłam
• Kiedy płyta ukaże się w sprzedaży?
– Nie wiem.
• A książka?
– Pod koniec tego roku, może na początku przyszłego.
• Zdradzi pani tytuł książki i płyty?
– Sama jeszcze nie wymyśliłam.
• Utrzymuje pani kontakt ze Stanami czy już definitywnie zadomowiła się w Polsce?
– Nawiązuje kontakty, a nawet finalizuję pewne przedsięwzięcie polsko-amerykańskie. Chcę pokazać mój zespół, złożony z samych kobiet. Te dziewczyny przyjeżdżają w maju z Nowego Jorku do Polski. To są Amerykanki, które najpierw wystąpią w Polsce, a potem w Stanach.
• Gdzie pani spędzi Święta?
– W Warszawie. Przyjedzie do mnie cała rodzina ze Szwecji i moja córka z Nowego Jorku z narzeczonym. Zapowiedział się z wizytą mój pierwszy mąż, Michał, który wybiera się do mnie na święta ze swoją dziewczyną. Podobnie jak mój szwedzki mąż, moja siostra i mój brat. Do domowników zaliczam też moje dwa psy. Jeden przyjedzie z bratem ze Szwecji, a drugi jest wzięty dwa tygodnie temu ze schroniska. Jest cudny, nazywa się Diva. To suczka, kundelek, kombinacja wilka z owczarkiem alzackim.
• Czy to będą tradycyjne, polskie święta?
– Na pewno. Będzie święconka, będą polskie ciasta, będzie śmigus-dyngus.... Byleby tylko dopisała pogoda.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!