sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Jak kupowaliśmy świeże kocie skórki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 lutego 2009, 18:43

"Skóry wyprawione: lisy rude, koty, nutrie i inne”. Ogłoszenie takiej treści ukazało się w Gazecie Reklamowej Powiatu Biłgorajskiego. Lisów już nie ma, koty są. Dobre i na futerko, i na kiełbasę.

O podejrzanym ogłoszeniu powiadomiła nas Halina Kowalska-Pyłka, szefowa Stowarzyszenia Lubelski Animals. - To się w głowie nie mieści, żeby handlować kocimi skórami! Przecież te koty na skórki trzeba skądś wziąć. Pytanie: Skąd?
Postanowiliśmy to sprawdzić.

Futerko widziałem

Dzwonimy pod numer z ogłoszenia. Mówimy, że potrzebujemy skórek na futro. Najlepiej z lisa.

- Lisy już sprzedane. Ale nutrie i koty jeszcze są - wyjaśnia nam mężczyzna.
- Co jeszcze jest?! - nie dowierzamy słysząc o kotach.
- Koty. Różne koty: czarne, rude, bure.
- Ale koty na futro się nadają? Jakoś tak dziwnie nosić futro z kotów... - wahamy się.
- Ludzie biorą kocie skórki na krzyż, korzonki i kręgosłup. Ale futerko też widziałem. Tyle że na futro potrzeba z 10 skórek. W jednym kolorze tylu teraz nie mam.

Przecież kryzys jest…

Mężczyzna chętnie opowiada o swoim biznesie. Zachwala kocie skórki, które "są bardzo ciepłe i zdrowe”. Kosztują jedyne 50 zł. Zachwyca się też kocim mięsem, które - jak twierdzi - jest bardzo zdrowe i świetnie nadaje się na kiełbasę. Jest pewny siebie, nie traci animuszu nawet wtedy, gdy dziwimy się jego zwyczajom żywieniowym.

- A co mam jeść w czasach kryzysu? - pyta obcesowo.
Dopytujemy więc, skąd bierze koty na skórki i kiełbasę. Łapie je może na ulicy? - A to tak łatwo, myśli pani, kota złapać na ulicy - śmieje się mężczyzna. - Świeże mam koty, z własnej hodowli - opowiada. - Jak się pani zdecyduje na kotka, to proszę dzwonić.

Decydujemy się na transakcję

Tym razem do kociego biznesmena dzwoni nasz dziennikarz. Nie ma problemu z umówieniem się, mężczyzna zapowiada, że przyniesie dwie skórki: większą za 50 zł i małą za 35 zł. Ma być to cudowne lekarstwo na bolące "korzonki”.

Transakcja ma być przeprowadzona w warunkach konspiracyjnych. Mężczyzna nie chciał umówić się w swoim domu czy np. w kawiarni. Na miejsce spotkania wybrał parking naprzeciwko Spółdzielczego Domu Handlowego w Biłgoraju.

Dlaczego? Bo to jedno z najruchliwszych miejsc w mieście, a on widać chciał się ukryć w tłumie. Na spotkanie przyszliśmy w czwartek, o godz. 15.45. Pojawiliśmy się dziesięć minut wcześniej. Nasz fotoreporter skrył się w jednym z okolicznych sklepów. Gdy wybiła wyznaczona godzina pojawił się mężczyzna w kolorowej kurtce i w głęboko nasadzonej czapce. Miał przyciemniane okulary.

Trochę myśliwy

- Czeka pan na kogoś? - zapytał, rozglądając się wokół.
- Na skórki - wypaliłem.

- A nie jest pan z gazety, bo się mną już jakieś media interesują.
- Daj pan spokój - odparłem wymijająco i wyciągnąłem portfel, bo miałem wrażenie, że mężczyzna zaraz się spłoszy (widać nie wyglądam na miłośnika kocich skórek).

To go natychmiast przekonało. Spod kolorowej kurtki wyciągnął pomiętą reklamówkę. Były w niej dwie skóry. Wybrałem mniejszą, biało-rudą. Zauważyłem w niej niewielkie dziurki, prawdopodobnie ślady po śrucie. Bez wątpienia pochodziła z kota.

- Jestem takim trochę myśliwym - tłumaczył podczas transakcji "koci biznesmen”. - Skąd biorę skórki? Od takich kotów, co po polach biegają. Dzikich. Wszystko jest legalne.

Mężczyzna zainkasował pieniądze i ulotnił się. A my zawiadomiliśmy policję i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt.

Sprawa znana od dawna

- Od dawna mieliśmy sygnały, że taki proceder w regionie istnieje - mówi Marta Pfeifer, zastępca szefa zamojskiej Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "Emir”. - Nie mieliśmy jednak dowodów. Trudno powiedzieć, jaka jest skala problemu, ale nie jest to na pewno pojedynczy przypadek… Niestety, wiele osób wierzy w przeciwreumatyczne działanie kocich skór.

Okazuje się, że nie tylko organizacje obrony zwierząt wiedziały o procederze. Już rok temu burmistrz Biłgoraja Janusz Rosłan powiadomił policję o dziwnym ogłoszeniu w lokalnej prasie. - Kocham ludzi i zwierzęta. Handel kocimi skórkami i reklamowanie tego w prasie to nie jest normalna sprawa - tłumaczy burmistrz Janusz Roslan.

Ale policja sprawę umorzyła. Bo mężczyzna twierdził, że zbiera koty potrącone przez samochód.

Wczoraj burmistrz nie chciał wierzyć, że handel kocimi skórkami w najlepsze kwitnie w centrum Biłgoraja: Mam psa i dwa koty. Nie wyobrażam sobie, by coś mogło im się stać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
asd
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (19 marca 2017 o 20:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Serce mi pęka, jak wspomnę każdego z nich, niby zwykłe dachowce, ale każdy z innym charakterem, upodobaniem żywieniowym, inaczej mruczący, inaczej drapiący. Ucięłabym łapki pozyskującym koty dla skórek.
Rozwiń
Gość
Gość (19 marca 2017 o 20:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zginęły mi trzy roczne kochane koty, dobrze odżywione, zaszczepione, odrobaczone i wykastrowane. Wychowanie takiego kota od oseska, to duże pieniądze. W lubuskiem za takiego kota płacą żulom 200 zł.
Rozwiń
asd
asd (2 stycznia 2017 o 23:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
... napisał:
pig.. swietnie.. zacznijmy jesc wszystko! lacznie z ludzmi do niektorych widocznie nie dociera ze nie wszystko co sie rusza nadaje sie do zjedzenia, a ze swinie i krowy sa zabijane to tylko dlatego zebysmy mogli cos zjesc, a koty sa od mruczenia na kolanach, a nie na skorki!!! nie wyobrazam sobie krowy na kolanach, a kota na talerzu... idz do kuchni i zrob stek z czlowieka, albo z dzikiego kota.. dostaniesz takiej sraki ze nie bedziesz mogl wyjsc z kibla:)))
JAK PRZYJDZIE PRAWDZIWY GŁÓD ,BEDZIESZ JADŁ WSZYSTKO CO BĘDZIE W TWOIM ZASIĘGU.
Rozwiń
Gość
Gość (2 stycznia 2017 o 18:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I jak sie skonczyla sprawa???????????
Rozwiń
Gość
Gość (7 września 2016 o 17:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moją wychodzącą kotkę ktoś postrzelił śrutem. Od weterynarza dowiedziałam się, że w tym samym tygodniu miał trzy takie przypadki. Pół roku później kotka zaginęła. Teraz obawiam się, że ktoś ją zastrzelił na skórki właśnie :( To podłe, te koty często mają domy i kochających właścicieli.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!