poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Magazyn

Miłość, zazdrość, wyrok

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 lutego 2008, 11:23

Nie pluszowe serduszka. Nie wiązanka kwiatów. Nie romantyczna kolacja przy świecach. Tylko nóż, siekiera, gwóźdź

i kanister benzyny, czyli walentynki, które kończą się w sądzie.


Bo nerwowo nie wytrzymał

- To żona doprowadziła go do tego, że któregoś dnia nerwowo nie wytrzymał - tak Józefa B. spod Łukowa usprawiedliwiał w sądzie adwokat.

Józef z Anetą ożenił się przed pięcioma laty. Po trzech latach małżeństwo zaczęło się rozpadać. Kobieta nawiązała zbyt bliskie kontakty z zamieszkałym po sąsiedzku kuzynem męża. Małżonkowie oddzielnie bawili się nawet w sylwestra. Kobieta właśnie z sąsiadem, a Józef B. u znajomego. Przed północą oboje wrócili do domu. Awantura była oczywista. Józef B. chwycił kobietę za szyję i dusił ją przed minutę, aż przestała oddychać. Jeszcze tej samej nocy zawiózł zwłoki do lasu i... odciął głowę, którą ukrył w lisiej jamie.

Bo mąż stał na drodze

Podzamojskie Łabunki: kobieta, jej kochanek i matka. Słynni zostali po tym, co zrobili. Sławomir D. przeszkadzał swej żonie w rozpoczęciu nowego życia, z nowym partnerem. Za męża najpierw wzięła się teściowa i podała mu środek usypiający.

Mężczyzna ledwo doszedł do samochodu. Wówczas został zaatakowany przez kochanka żony. Dostał cios w tył głowy. Kobieta też wzięła aktywny udział w zbrodni - kilka razy kopnęła męża w głowę, po czym podała kochankowi cegłę i gwóźdź. Ten dusił leżącego na ziemi konkurenta i kilka razy dźgnął go gwoździem w szyję.

Wykorzystał też cegłę, którą bił ofiarę po głowie. W to wszystko włączył się jeszcze przyjaciel teściowej: zmył ślady krwi.

Zwłoki zabitego zostały znalezione następnego dnia w rowie.

Bo żona była za ładna

27-letni mężczyzna spod Hrubieszowa był tak zazdrosny o swą znacznie młodszą żonę, że zagroził jej obcięciem uszu i nosa. To miała być dla niego gwarancja, że nie będzie się już podobać innym mężczyznom. Od słów przeszedł do czynów. Zaczaił się na nią pod domem teściów. Najpierw uderzył pięścią w twarz. Gdy upadła, bił po głowie jakimś twardym przedmiotem. Zostawił ją w kałuży krwi. Myślał, że już nie żyła. Pobitą do nieprzytomności kobietę znaleźli jej rodzice. Trafiła do szpitala.

Bo...

- Idealna para - mówili o Marzenie S. i Jerzym G. z Krasnegostawu ich sąsiedzi. - Jeśli się kłócili, to jeszcze tego samego dnia była zgoda.

Dlatego bardzo się zdziwili gdy usłyszeli krzyki za ścianą. Wezwali policję. Kobieta i mężczyzna leżeli w kałuży krwi na pościelonym tapczanie. Mężczyzna obejmował kobietę. Jerzy G. dawał jeszcze oznaki życia. Zmarł na stole operacyjnym.

Jerzy G. trzykrotnie ugodził nożem ukochaną. Potem ten sam nóż wbił sobie w serce. Na miejscu tragedii policjanci znaleźli przełamaną na pół różę.

Bo mąż wszedł do sypialni

Zazdrosny kochanek postanowił chronić swą oblubienicę przed zazdrosnym mężem. Nawet w małżeńskiej sypialni.

Na początku to on był górą w rywalizacji o względy dziewczyny. Dziewczyna na kilka miesięcy odeszła od męża i zamieszkała z kochankiem. Sielanka nie trwała długo.

Kobieta wróciła do małżonka. Dla kochanka był to cios. Nic nie dały namowy, by dziewczyna wróciła do niego. Zaczął jej pilnować nocami. Przychodził pod okno sypialni i stał do rana. Nie wytrzymał, gdy koło północy w sypialni kobiety pojawił się mąż. Kochanek długo się nie namyślał i wskoczył przez okno. Małżonkowie jednak zadziałali razem. Wspólnie wypchnęli kochanka do drugiego pomieszczenia.

Mężczyźnie udało się jednak znowu wedrzeć do sypialni. Miał w ręku nóż. Dwa razy zranił nim konkurenta. Rany, na szczęście, nie okazały się groźnie, ale sprawa i tak znalazła finał w sądzie.

Bo się pomylił

Nikt nie ucierpiał też w wyniku ataku zazdrości mieszkańca Hrubieszowa. A było bardzo groźnie: w nocy ktoś podbiegł do poloneza, w którym dwóch mężczyzn piło piwo. Oblał samochód benzyną, podpalił i uciekł. Na szczęście, ucierpiała tylko karoseria samochodu. Okazało się, że atak był... pomyłką. Sprawca miał prawie trzy promile i w pijanym widzie ubzdurał sobie, że w samochodzie siedzi kochanek jego żony. Poszkodowany nie znał jednak ani napastnika, ani jego kobiety.

Bo ciągnęło go do dziewczyny

21-letniego Tomasza S., mieszkańca gminy Sławatycze, tak ciągnęło do dziewczyny, że włamał się do policyjnego pomieszczenia. A zaczęło się od tego, że policjanci przerwali mu rowerową podróż do rzeczonej dziewczyny. Mieli ku temu podstawy, bo Tomasz S. jechał po pijanemu. Policjanci rower zamknęli w policyjnym punkcie przyjęć interesantów. Tomasz S. miał wrócić do domu, ale miał inne plany. Poczekał aż policjanci odjadą, wykradł rower i ruszył na nim do dziewczyny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!