środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Wieś Batorz, powiat janowski, 1942 rok. W ciągu kilku miesięcy Niemcy zamordowali tu na oczach Polaków ponad 100 Żydów.

Przeżyło zaledwie kilku; dzięki temu, że znaleźli schronienie u polskich gospodarzy

Rok 1939: Abramowi Fuksowi żyje się w Batorzu, jak u Pana Boga za piecem. Jest najlepszym żydowskim krawcem w okolicy.
Szyje wszystko: od zimowych palt po letnie sukienki. Elegancko. Na miarę, z najlepszych materiałów przywożonych z Kraśnika. Nie było w Batorzu rodziny, która by choć raz nie skorzystała z usług Fuksa.
- Palto uszył mi i mamie - wspomina Henryka Mróz. - Ciepłe było, na podszewce. Całą wojnę w nim chodziłam.
Za żoną Fuksa nie sposób się było nie obejrzeć; coraz ubierała nową sukienkę. Córka, której z niewiadomego powodu brakowało palców u nóg, nie była gorsza od matki. Modnych strojów zazdrościły im wszystkie kobiety z Batorza.
Kiedy do wsi wchodzą Niemcy, Fuksowie czym prędzej pakują w prześcieradła wszystkie te piękne ubrania; to, co mają najcenniejszego.
Wiedzą, że muszą szukać dla siebie kryjówki.

Trach i po Żydzie

W Batorzu i okolicach mieszkało przed wojną co najmniej 150 Żydów.
- Więcej ich tu było niż Polaków. Wszystkie sklepy były ich, wszystkie usługi - wspomina pani Henryka, która z żydowskimi dziećmi chodziła do szkoły. - Biedy nie mieli, bo nikt z nimi nie śmiał konkurować. Jakby który z Polaków próbował sklep założyć, to nie podarowaliby.
Żydzi w popłochu zamykają swoje sklepiki i szynki. Nie wszyscy zdążą uciec. Od początku wojny Niemcy nie oszczędzają Batorza. W 1941 roku ze 150 Żydów zostaje już tylko 80.
- To wyglądało jak łapanka. Wpadali nagle do wsi i tu złapali Żyda, tam złapali... - wspomina Helena Sawicka. - Najbardziej pamiętam taką 3-letnią dziewczynką, śliczną jak z obrazka. Po prostu ją zastrzelili. Na oczach matki. Bez jednego zdania.
- Trach, trach i już po Żydzie - dodaje Tadeusz Sawicki. - Aż żal było patrzeć. Niemcy tacy byli perfidni, że na przykład rozbierali do gołego ojca, a z tyłu szedł syn i na to patrzył. Potem na jego oczach strzelali do ojca, potem do niego samego...

Uczył ją szyć

Fuksowie mieli szczęście. A może - z racji krawieckiego fachu Abrama - byli bardziej popularni w Batorzu niż inni Żydzi?
Gdy do wsi wpadają Niemcy, bez problemu znajdują schronienie u Polaków. Przyjmuje ich rodzina Szczuków: Franciszek, Stefan, Wincenty, Leon i Genowefa.
- Kryjówka była zrobiona w oborze, niedaleko domu. Ryzyko było ogromne, bo to samo centrum wsi, tuż przy publicznej studni, gdzie 2 razy dziennie ludzie przychodzili poić bydło - mówi posłanka Gabriela Masłowska, córka Stefana Szczuki, który opowiedział jej tę historię. - Jedzenie zanosiło się im w wiaderkach. A wieczorami Abram Fuks uczył moją ciotkę Genowefę tajników krawiectwa.
Lejba Hot, który mieszka w tej samej wsi, nie ma tyle szczęścia. Jego rodzina zostaje zamordowana zaraz na początku wojny. Niemcy zabierają cały majątek. Lejba chodzi po wsi i błaga, żeby go ktoś ukrył w bezpiecznym miejscu. Nikt nie chce brać na siebie takiego ryzyka. Tym bardziej że cały majątek Lejby to jedna koszula i spodnie.
- Przyszedł do nas, rzucił się z płaczem do nóg, zaczął całować po rękach - wspomina Teodozja Tylus. - Mówił: Zabiją mnie, jak się nie ukryję, zabiją...

Wyciągał rękę po jedzenie

Lejba ma 18 lat, filmową urodę i pstro w głowie. Podoba się kobietom. 14-letnia Teodozja lubi go za humor, beztroskę, a może i trochę za urodę... - Pożartowaliśmy, podroczyliśmy się ze sobą, wesoło z nim było - uśmiecha się pani Teodozja. - Dlatego szkoda mi się go zrobiło, gdy tak płakał i błagał. Serca trzeba by nie mieć, żeby człowieka tak zostawić...
Rodzice Teodozji nie chcą słyszeć o ukryciu młodego Żyda. Boją się o siebie (są ciężko chorzy) i o swoją jedyną córkę.
- Rozumiałam ich strach, ale z drugiej strony wiedziałam, że jak mu nie pomogę, to go zabiją.
Gdy rodzice idą spać, dziewczyna prowadzi Lejbę do obórki, pod sam dach. Szykuje mu posłanie, daje wodę, przynosi wiaderko, które staje się ubikacją Lejby. - Odtąd każdego dnia wspinałam się po drabinie na strych, a Lejba wyciągał rękę po jedzenie - wspomina Teodozja. - Nawet żeśmy na siebie nie spojrzeli, niewiele się mówiło. Taki strach człowieka ściskał za gardło.

Niczego nie przeczuwali

W październiku 1942 roku Niemcy przeprowadzają w Batorzu masową egzekucję Żydów. Zganiają ich do wielkiego rowu pod lasem i po kolei rozstrzeliwują.
- Dorośli wiedzieli co ich czeka, dzieci niczego nie przeczuwały. Śmiały się, wygłupiały, jakby szły na jakaś zabawę - opowiada Henryka Mróz. - Jeszcze z dołu słychać było ich głosy. A potem już tylko strzały.
Ciała Żydów Niemcy zakopują w lesie. Potem przyjeżdżają do wsi i mówią Polakom: Za każdego ukrywanego Żyda czeka was to samo.
U Szczuków Fuksowie nie mogą dłużej mieszkać. - To było zbyt niebezpieczne miejsce, bo w samym centrum wsi - tłumaczy Gabriela Masłowska. - Trzeba ich było wywieźć do stryja; w pole.
W domu Tylusów też robi się niepewnie. Służąca, której Teodozja nie ufała za grosz, zaczęła się czegoś domyślać. Coraz częściej zaglądają tu Niemcy; szukają zboża, jedzenia. - Kiedyś weszli do obory - wspomina. - Serce mi zamarło, bo tuż nad ich głowami mieszkał Lejba. Gdyby tylko się tam wdrapali, to już by było po nas.

Wstydził się, że jest Żydem

Ale Teodozja nie ma sumienia, żeby pozbyć się Lejby. Ukrywa go do samego wyzwolenia. Kiedy wieś opuszczają ostatni Niemcy, Lejba schodzi ze strychu. Poza nim we wsi nie ma już ani jednego Żyda.
- Podziękował mi, a jakże. I obiecał, że zawsze będę mogła na niego liczyć - opowiada Teodozja Tylus.
Lejba Hot wyjeżdża do Kraśnika, stamtąd do Gliwic. - Byłam tam raz u niego, ale jakoś nam się rozmowa nie kleiła. Nawet mnie potem na dworzec nie odprowadził - mówi Teodozja.
Lejba poznaje w Gliwicach piękną Żydówkę Bellę i bierze z nią ślub. Razem szukają szczęścia w Ameryce. Do Teodozji przychodzą kolorowe kartki ze Stanów. - Listy podpisywał jako Leon, bo nie przyznawał się, że był Żydem - opowiada.
Do Teodozji listy pisze też żona Bella. Na Lejbie nie zostawia suchej nitki. "Nie jest dla mnie dobry, na baby chodzi, zbić mnie potrafi. I po co żeście mu życie na tym sztrychu ratowali?” - skarży się Bella łamaną polszczyzną.
Mijają lata, listy przychodzą coraz rzadziej. Gdy dzieci dorastają, Teodozja przypomina sobie o obietnicy Lejby. Prosi, żeby kupił jej synowi aparat fotograficzny. I zaprosił do siebie, to chłopak zarobi parę dolarów. Lejba odpisuje: "Na taki aparat to ja muszę pracować 3 godziny. Kupcie sobie ruską Zorkę. A zaprosić to mogę waszą córkę, jak jeszcze trochę podrośnie.”

A co z Fuksami?

O rodzinie Fuksów po wojnie słuch zaginął. Podobno wyjechali do Ameryki, podobno zamieszkali w Izraelu... Podobno nie wszyscy przeżyli okupację. Świadkowie, których zeznania zachowały się w Instytucie Pamięci Narodowej twierdzą, że żona krawca Fuksa zaginęła. "Do Szczuków Fuks poszedł z żoną, a wyszedł już bez żony” - zeznała Genowefa Saganowska przed Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.
- Niewiele dziś wiemy o tej sprawie. Tyle, co zapamiętali ludzie, a tych jest coraz mniej - mówi dr Dariusz Libionka z IPN w Lublinie.
- Jak Fuksowie wyszli od Szczuków to prawie nadzy byli. Potem widziałam, jak Szczukowa pierze po nich ubrania w rzece i się w nie ubiera - opowiada Henryka Mróz. - Co mieli Fuksowie, to wszystko im oddali.
Gabriela Masłowska mówi, że nieraz słyszała podobne komentarze: - Ludzie wymyślali, że moi rodzice za żydowskie pieniądze pobudowali sobie oborę, że się wzbogacili. A to bzdura! Ryzykowali życie. I tyle z tego mieli, że ciotka szyć się nauczyła.

To ładnie z waszej strony

W latach 70. sprawą rodzin z Batorza, które ukrywały Żydów zainteresował się Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Chciano nagrodzić Teodozję Tylus medalem "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Ale sprawa utknęła w Stanach. - Za daleko mieli Hotowie do Bostonu, a tam trzeba było coś podpisać. A potem Lejba umarł - mówi Jan Nieściór, mąż Teodozji. - Czy nam przykro? Tak to już w życiu z tą ludzką pamięcią bywa...
Kilka lat temu do Teodozji przyszedł z Izraela list: "Bardzo ładnie z waszej strony, że pomagaliście mojemu ojcu przeżyć tę potworną wojnę. Naprawdę nie było dużo takich w Polsce”.
List napisała Marysia Hot, córka Belli i Lejby.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!