czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Pomoc bezdomnym w Lublinie: Ośrodek z ul. Dolnej Panny Marii prosi o termosy

Dodano: 10 stycznia 2016, 15:11

Fot. Dorota Awiorko
Fot. Dorota Awiorko

Myślałem nawet o tym, żeby wybić jakąś szybę. Wtedy przyjechałaby policja i by mnie znowu zamknęli - przyznaje pan Andrzej, który po wyjściu z zakładu karnego nie ma stałego miejsca zamieszkania. Mężczyzna spał w kartonie na dworcu. Kilka dni temu, kiedy mróz nie odpuszczał, poprosił o pomoc. Nie była to łatwa decyzja

- W dniach, kiedy temperatura powietrza spadała w nocy do - 18 stopni mieliśmy bardzo dużo osób - przyznaje Wioleta Krać, pedagog z Ośrodka Wsparcia dla Bezdomnych przy ul. Dolnej Panny Marii 32 w Lublinie.

Ośrodek prowadzi Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta. - Na 35 miejsc w schronisku wszystkie były zajęte. W noclegowni dla bezdomnych mężczyzn, gdzie jest 30 miejsc, przyjęliśmy 43 osoby, czyli 13 ponad stan. Tych mężczyzn mogliśmy zakwaterować na materacach w pomieszczeniach ogólnodostępnych.

W tym sezonie zimowym nie było jeszcze potrzeby, aby rozlokowywać bezdomnych na krzesłach. - W poprzednich latach były już takie sytuacje kiedy osoby, które do nas trafiały spały na krzesłach w naszej kaplicy - dodaje Renata Babiarz, dyrektorka Ośrodka Wsparcia dla Osób Bezdomnych w Lublinie.

Poszukiwania

Podczas ostatnich mrozów zarówno partole policyjne jak i strażnicy miejscy przeszukiwali tereny, gdzie mogły przebywać osoby bezdomne.

- Ta parasolka służyła jako namiot - mówi st. insp. Andrzej Gozdek ze Straży Miejskiej w Lublinie i pokazuje nam miejsce przy ul. Struga w Lublinie, z którego pod koniec grudnia został zabrany do szpitala jeden z lubelskich bezdomnych.

- Około 50-letni mężczyzna spał na wolnym powietrzu - mówi st. insp. Bartłomiej Stępski ze Straży Miejskiej w Lublinie. I dodaje: - Nikogo nie możemy zmusić do tego, aby poszedł do schroniska.
Mężczyzna, który przebywał tutaj ostatnio 30 grudnia, po interwencji Straży Miejskiej został zabrany karetką pogotowia do szpitala. - Wymagał pomocy lekarskiej - podkreśla Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie.

To nie jedyna zakończona w ten sposób interwencja strażników miejskich w czasie ostatnich mrozów. - W ostatnią niedzielę po godz. 21 z przystanku autobusowego przy al. Tysiąclecia karetka pogotowia zabrała do szpitala kolejnego mężczyznę - mówi Gogola. - Jego stan wskazywał na wychłodzenie. Ponieważ tej nocy temperatura dochodziła do - 16 stopni, to prawdopodobnie strażnicy miejscy uratowali temu mężczyźnie życie.

Natomiast po północy z niedzieli na poniedziałek strażnicy miejscy otrzymali sygnał od mieszkańca o przebywającym w pustostanie przy al. Warszawskiej mężczyźnie. Informacja się potwierdziła. Bezdomny także trafił do szpitala.

Prosić nie jest łatwo

Pan Andrzej jest młodym człowiekiem. Po wyjściu z zakładu karnego, gdzie trafił za rozboje, nie ma gdzie mieszkać. - Sądziłem, że rodzina mi pomoże. Siostrze, że się ode mnie odwróciła się nie dziwię, ale mama… - przyznaje pan Andrzej.

Do noclegowni przy ul. Dolnej Panny Marii w Lublinie zgłosił się sam. To było 3 stycznia. Wcześniej przebywał na dworcu północnym.

- Spałem w kartonowym pudle. Jak były cieplejsze dni to można było i w nocy chodzić. Zmieniałem miejsca. Pogorszenie pogody przyszło znienacka. Ochłodzenie spowodowało, że miałem kryzys. Słabo się poczułem. Było mi bardzo zimno

Pan Andrzej przyznaje, że brał pod uwagę różne rozwiązania. - Myślałem nawet o tym, żeby wybić jakąś szybę. Wtedy przyjechałaby policja i by mnie znowu zamknęli. Na to się nie zdecydowałem. Za długo byłem w więzieniu.

Wybrał inne rozwiązanie, choć prosić o pomoc nie jest łatwo. - To są przecież młode osoby w pełni sił - mówi Wioleta Krać z ośrodka przy ul. Dolnej Panny Marii.

- Najgorsze są pierwsze dni, żeby się zaaklimatyzować - przyznaje pan Henryk, który jest osobą bezdomną od 15 lat. W schronisku jest już po raz czwarty. - 26 stycznia minie rok - dodaje.

Obaj mężczyźni pracowali dorywczo. Wierzą, że uda im się niedługo znaleźć jakieś zajęcie. Może ktoś da im szansę. Staną na nogi. - Z zawodu jestem kucharzem, ale pracowałem też na budowach. Każdej pracy się podejmę, żeby tylko była - przyznaje pan Andrzej. - Problem jest jednak moja przeszłość. Człowiek był młody i głupi. Popełniłem błędy. Na tatuaże może już niewiele osób zwraca uwagę, ale ważne jest zaświadczenie o niekaralności.

Mrozy mniejsze, ale obłożenie pełne
Choć mrozy są już mniejsze, to w noclegowni wolnych miejsc brak. - Wczoraj nocowało 39 osób, czyli 9 było ponad stan. Tym osobom nie byliśmy w stanie zabezpieczyć łóżka. Śpią na materacach - przyznaje Krać.

Z pomocy w noclegowni może skorzystać każdy bezdomny, ale pod pewnymi warunkami. - Jeśli osoba jest przywieziona przez policję czy też inne służby, to pierwszym warunkiem przyjęcia jest to, aby osoba taka weszła samodzielnie do ośrodka - wyjaśnia Krać. - Mamy wszędzie schody i osoby, które do nas trafiają muszą być samodzielne. Osoba taka nie może też być pod wpływem alkoholu. Jest u nas badana alkomatem. Jeśli jest pod wpływem alkoholu, nie zgadzamy się na jej przyjęcie. Wtedy policja zabiera taką osobę. Zapewnia jej bezpieczne miejsce, by mogła wytrzeźwieć i wówczas może wrócić do nas.

W przypadku braku przeciwwskazań, bezdomny w ośrodku zostaje. - Rozmawiamy z nim, pytamy czego potrzebuje, sprawdzamy jak wygląda - wylicza Wioleta Krać. - Czy wymaga natychmiastowego skierowania do kąpieli i wymiany ubrań.

Noclegownia działa sezonowo w okresie od 1 listopada do 31 marca.

Jak możesz, to pomóż w znalezieniu pracy

Apelujemy do przedsiębiorców o pomoc bezdomnym mężczyznom z lubelskiego ośrodka przy ul. Dolnej Panny Marii. Jeśli ktoś miałby dla tych osób pracę, prosimy o kontakt pod numerem telefonu naszej redakcji: 81 46 26 817 albo bezpośrednio do Ośrodka Wsparcia dla Bezdomnych w Lublinie: 81 532 75 38.

Potrzebne termosy i ciepłe ubrania

W ośrodku bardzo przydadzą się ciepłe ubrania i buty. - Prosimy też o środki czystości - dodaje Wioleta Krać. - Może znalazłyby się osoby, które mogłyby sprezentować termosy (ok. 40-50 sztuk - red.), żeby osoby bezdomne, które wychodzą, mogły zrobić sobie herbatę. Wcześniej mieliśmy już takie termosy, ale zostały rozdane osobom opuszczającym nasz ośrodek.

Gość
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 marca 2016 o 20:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
żaden z z nich nie pójdzie do pracy i z głodu nie zdechnie tylko eliminacja
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 22:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i Lechu nam zrobił drugą Japonię, ale tę powojenną, gdzie do połowy lat piędziesiątych codziennie umierało z głodu kilkudziesięciu ludzi :(
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 20:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To może daj im tę pracę, niech zarobią na termosy...

od tego to mamy rząd, przy tym wałęsa razem z solidaruchami obiecywali nam, że będziemy drugą japonią

Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To może daj im tę pracę, niech zarobią na termosy...
Rozwiń
Gość
Gość (10 stycznia 2016 o 15:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a może dać im tak pracę i niech zarobią na te termosy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!