wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Przychodzi Lew do jaskini Adama...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 marca 2003, 13:07

Od dwóch miesięcy cała Polska pasjonuje się billingami telefonicznymi, prawnymi kruczkami i magnetofonami do nagrywania rozmów. Wszyscy już wiedzą, kim jest Wanda Rapaczyńska i Lew Rywin. I wszyscy już wiedzą, ile może kosztować w Polsce ustawa sejmowa: 17,5 miliona dolarów.




O sprawie codziennie piszą gazety. Każdy dziennik telewizyjny zaczyna się informacją o tym, co nowego u Rywina. Transmisje z posiedzeń sejmowej komisji śledczej gromadzą półtora miliona widzów przed telewizorami. A przecież
nie jest to pierwsza taka afera w Polsce.
I wcale nie musi być największa.
– Ucieszyłam się z tej afery – z przekorą mówi Julia Pitera, prezes Transaparency International Polska, organizacji badającej korupcję na całym świecie. – Wreszcie są jakieś namacalne dowody, czyli słynne nagranie rozmowy Michnika z Rywinem. A Michnik i jego gazeta dają jakieś gwarancje, że tej sprawie nikt łba nie ukręci.
O kupowaniu ustaw mówiono już wcześniej. Chociażby w 1999 r. w raporcie Banku Światowego. W raporcie można przeczytać o ustawie o grach liczbowych. Podobno kupiono ją za 3 miliony dolarów.
Inne „ciekawe” przypadki to chociażby przepisy nakładające na kierowców obowiązek używania zestawów głośnomówiących do telefonów komórkowych. Niby wszystko zrozumiałe, bo kierowca powinien się skupić na prowadzeniu, a nie na szukaniu małych przycisków w telefonie. Okazało się jednak, ze jeden z posłów walczących o ustawę ma... wytwórnię takich zestawów.
Podobnie było z ustawą zakazującą hipermarketom sprzedawania własnych bonów towarowych. Tym miały się zajmować specjalne firmy. W jednej z nich pracował... poseł.
Takich przypadków jest więcej. Polacy pytani o politykę odpowiadają: korupcja, pieniądze, nepotyzm, kumoterstwo.
– Sama afera nie jest żadną sensacją, bo przecież korupcja jest w każdym państwie – twierdzi Ziemowit Jacek Pietraś, dziekan wydziału Politologii UMCS. – Dla nas i dla naszego wizerunku za granicą ważny jest sposób załatwienia tej sprawy. Panuje tam opinia, ze Polska jest mocno skorumpowanym krajem. W tej sytuacji Rywingate ma jedną zaletę: nagłośnienie afery. Pożytek widzę też w prewencji: może ktoś zrezygnuje ze swoich łapówkarskich pomysłów?
Ile kosztuje ustawa
O „aferze Rywina” zaczęto mówić już w czasie wakacji. Pojawiały się pewne informacje, traktowane jako plotki.
– Byłem tym zaskoczony – wspomina Pietraś. – Rywin kojarzył mi się ze spokojnym człowiekiem. A tu taki wyskok! To mi wyglądało na jakiś absurdalny żart.
Pod koniec grudnia w Gazecie Wyborczej ukazuje się artykuł „Przychodzi Rywin do Michnika, czyli ustawa za łapówkę”. Dziennikarze opisują propozycję, jaką złożył Rywin Michnikowi: za 17,5 mln USD zostanie zmieniona ustawa o radiofonii i telewizji. Zmieniona w sposób korzystny dla Agory, wydawcy gazety Wyborczej.
– To już nie był żart – przyznaje prof. Pietraś. – Ale przyjąłem to z mieszanymi uczuciami. O sprawie mówiło się już latem, a ten artykuł ukazał się w grudniu. Co się działo w tym czasie?
Wyjaśnieniem tego zajmują się media, prokuratura i sejmowa komisja śledcza. Ta ostatnia budzi najwięcej emocji, bo przesłuchania można na żywo oglądać w telewizji. Jednak coraz mniej osób ma nadzieje na rozwiazanie wyjaśnienie zagadki: kto przysłał Rywina? Z czyjego polecenia działał?
– W ostatni piątek rozmawiałem z Bogusławem Lewandowskim, wiceprzewodniczącym tej komisji – opowiada Wiktor Osik, poseł SLD z Łukowa. – Mówił mi, ze jest zniesmaczony, że coraz mniej mu się ta polityka podoba, a szanse na wyjaśnienie sprawy maleją, bo tylko Rywin może coś tu wyjaśnić.
A Rywin uporczywie odmawia udzielenia odpowiedzi.
– Podejrzewam, że za tym kryje się jakaś grupa kapitałowo-towarzyska. I to nie jedna – mówi Osik.
Kto rządzi posłami
Rywingate zwróciła uwagę opinii publicznej na powiązania polityki z biznesem.
– Ta sprawa ujawnia dobitnie nieformalny układ władzy w Polsce – podkreśla Julia Pitera. – To powiązania polityki z biznesem i nepotyzm. Widać, że władza wybierana przez nas, czyli posłowie, niekoniecznie musi tę władzę realnie sprawować. Bo posłami jeszcze ktoś steruje...
Rywingate jest dobrym tematem dla miłośników teorii spiskowych. Kiedy w styczniu na dobre rozkręciła się plotka o romansie prezydenta Kwaśniewskiego z piosenkarką Górniak, wielu uważało to za temat zastępczy (żeby odwrócić uwagę opinii publicznej od Rywina). Oczywiście nie wszyscy tak uważali.
– Jest zupełnie inaczej – twierdzi Robert Luśnia, lubelski poseł niezależny. – Afera Rywina ma odwrócić uwagę od sprawy biopaliw.
Wróćmy do Rywingate. Jednym z jej pozytywnych efektów jest to, że walka z łapownictwem przybiera na sile. Nie wiadomo jednak, ile w tym pokazówki, a ile faktycznych działań. Np. w łódzkim Urzędzie Wojewódzkim wydano rozporządzenie „o przyzwoitkach”. W pokoju, gdzie urzędnik rozmawia z petentem, zawsze ma siedzieć trzecia osoba. Żeby nie było możliwości wręczenia koperty. Czy to pomoże? Złośliwi twierdzą, że nie: – Teraz trzeba będzie... dawać dwie łapówki, zamiast jednej.
– Jaka władza, takie społeczeństwo. U nas łapownictwo i układy są wszędzie – mówi Julia Pitera. – Prokuratury nie chcą się narażać, policja czasami woli czegoś nie zauważyć. A Rywingate została już nagłośniona, chociaż rozczarowały mnie ostatnie przesłuchania komisji. Nowa posłanka, która przyszła na miejsce Ryszarda Kalisza z SLD, zadawała bardzo dziwne pytania. Mam nadzieję, że to nie wynika z chęci rozbicia, czy ośmieszenia komisji.
Rywin niewinny?
Jakie będą długofalowe efekty Rywingate?
– Zmniejszy się szacunek i zaufanie do polityków. A to wiąże się z jeszcze jedna sprawą: dla młodych polityków liczy się tylko kariera i władza. Oni wybierają partię nie z powodów ideowych. Szukają partii, która pozwoli im jak najszybciej zdobyć kontakty, wpływy i władzę –twierdzi Wiktor Osik.
Potwierdza to dr Mariusz Gwozda, socjolog z UMCS:
– Sprawa Rywina jedynie utrwali przekonanie o świecie polityki jako brudnej grze o partyjne interesy. Zawłaszczanie państwa przez polityków i rozbieżności między obietnicami wyborczymi a smutną rzeczywistością skutkują wzrostem poparcia dla poglądów skrajnych. Populizm i radykalizm zyskują, niestety, oraz większe poparcie społeczne. Badania dobitnie pokazują, że nie darzymy polityków zaufaniem. Polacy traktują ich na równi ze sprzedawcami używanych samochodów.
Dziekan Pietraś nie liczy na prawne i karne skutki afery.
– Podejrzewam, że efekty będą tylko moralne i polityczne. Na razie zyskują i tracą poszczególni politycy a nie całe formacje.
Zyskuje przewodniczący komisji sejmowej Tomasz Nałęcz i członek komisji poseł Jan Maria Rokita. Obaj brylują w mediach i uchodzą za najdociekliwszych członków komisji. Stracił Roman Giertych, szef Ligi Polskich Rodzin, który również chciał się pokazywać częściej w telewizorze. Postanowił więc wymienić przedstawiciela LPR w komisji, posła Kopczyńskiego, na siebie. Kopczyński się nie zgodził, więc Giertych wyrzucił go z partii.
Nie to jest jednak najbardziej zastanawiające. Najciekawszy jest los samego Rywina. Już został skazany na towarzyską banicję i polityczny niebyt. A tymczasem... A tymczasem pojawiły się
listy otwarte, broniące Rywina
i podpisane przez tzw. autorytety. Sam Rywin oskarża wszystkich o manipulacje i przekręty. Jak zauważył jeden z publicystów, najpierw mówiło się o aferze Rywina. Teraz się mówi o aferze Rywina i Michnika. Czy to oznacza, że niedługo przy aferze zostanie nazwisko samego Michnika?

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!