czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Rafał "OLE” Jakiemczuk z Janowa Lubelskiego za rok będzie zdawał maturę. Ale akurat nie nauka jest jego największą pasją, tylko zabawa z piłką.

Fachowo nazywa się to freestyle football, lecz tak naprawdę chodzi o świetną zabawę i robienie tego, co mało kto na świecie potrafi.
Z jedną piłka. Z dwiema trzema i czterema.
Nogą, głową, barkiem.
Na stojąco, siedzącą i leżąco.
Szybko.
Albo bardzo długo.
Nawet i cztery godziny dziennie.

Coś zobaczyłem

Co to jest freestyle football?
Rafał chwile się zastanawia i tłumaczy to tak: - To polega na wykonywaniu trików i ewolucji z piłką.
Podbijanie piłki różnymi częściami głowy. Karkołomne ewolucje, przekładanie piłki, żonglerka, skakanka, but... uff.
- Zaczęło się bardzo dawno temu i bardzo tradycyjnie - opowiada lubelski freestyler. - Grałem, jak chyba każdy w piłkę. Jakieś sześć lat temu w internecie wpadł mi w oko filmik z jakiś freestyleowych pokazów. Potem następny i następny... I tak zwykła piłka nożna zeszła na dalszy plan.
Na pierwszy zaś wkroczyły żmudne treningi, podpatrywanie mistrzów, a z czasem i opracowywanie własnych trików. Na przełomie 2006-07 Rafał trafił do Lublin Panna Freestyle Team (LPFT), grupy reprezentującej województwo lubelskie na polskiej scenie freestyle'u. Wkrótce obaj trafili do TVP na XV finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Tylko wygląda na trudne

Rafał, jak większość freestylerów, łączy wszystkie odmiany. Ale wszystko zaczyna się od żmudnego treningu.
- Tu najważniejsze jest opanowanie żonglerki, czemu służą żmudne treningi. Potem całość jest już znacznie prostsza i te sztuczki tylko wyglądają na trudne - śmieje się Rafał.
Jakiemczuk trenuje codziennie po trzy, cztery godziny. - Teraz nawet więcej, bo szykuję się do pierwszych, oficjalnych Mistrzostw Polski we freestyleu footbollowym, które odbędą się 25 sierpnia w Zawierciu.
W mistrzostwach wystąpi sześćdziesięciu wyselekcjonowanych zawodników. - udoskonalam technikę, wymyślam własne tricki i łączę je w kombinacje. Jest jeszcze parę rzeczy, nad którymi muszę popracować.
I słusznie, bo to pierwsze mistrzostwa. Trzeba dobrze wypaść.

Marzenia muszą poczekać

Freestyle football to stosunkowo świeża dyscyplina. Dziś jest najpopularniejsza w Holandii, gdzie zgromadziła się cała śmietanka freestyleowców. To w Holandii mają miejsce największe i najbardziej prestiżowe zawody. - Ale tam jest już potrzebny sponsor - przyznaje Rafał. - Owszem, u nas też robi się to coraz popularniejsze, ale to raczej zabawa; hobby.
Na szczęście nie jest to drogi sport. Najważniejsze są dobre i wygodne buty. To właściwie wszystko. I zwyczajna piłka. Tu różnice między zawodnikami sprowadzają się jedynie do wielkości piłki i jej napompowania: ma być twarda, czy nie? To wszystko.
Rafał ma na koncie kilka występów w telewizji i mnóstwo pokazów. - Można trochę zarobić, ale kokosów się na tym nie zbije. Moim marzeniem jest otwarcie szkółki.
To, niestety, musi jeszcze trochę poczekać. - Przede mną matura, więc będę musiał jakoś pogodzić naukę z piłką.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!