środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Stój, bo strzelam!

Dodano: 30 sierpnia 2007, 14:27

Większość lubelskich policjantów ma w kaburach przestarzałe P-64. Powoli zastępuje je broń nowej generacji.

Najnowszy zakup - prawie 5 tysięcy austriackich glocków dla całej policji - to kropla w morzu potrzeb

Jeden z byłych komendantów wojewódzkich policji chwalił się, że nosi w kaburze rewolwer. Broń z bębenkiem ma co najwyżej kilkudziesięciu lubelskich policjantów. To pozostałości po krótkich seriach, w które wyposażano policjantów służb kryminalnych.
- Większość policjantów nosi P-64 - mówi Janusz Wojtowicz, rzecznik KWP w Lublinie. - Nową broń - walthery i glocki - ma 37 procent funkcjonariuszy.
Rzecznik w kaburze nosi P-64. Lepsza nie jest mu potrzebna, bo na co dzień nie walczy z przestępczością, ale toczy boje o lepszy wizerunek policji. W komendzie wojewódzkiej walthery i glocki mają policjanci z pierwszej linii. W terenie jest już gorzej. Patrole chodzą wyposażone głównie w P-64.

Broń jakaś nieporęczna


Przed ponad trzydziestoma laty P-64 zaczęło wypierać "tetetkę”, pistolet "wczesnej” milicji, do którego pasowała amunicja od pepeszy. Strzelając w nocy widać, jak z lufy rozbłyska wielki płomień. Nabój mknie z zawrotną prędkością i bez problemu przeszywa człowieka na wylot.
P-64 trudno objąć całą dłonią i mocno uchwycić. W powietrzu zostaje mały palec, który wystaje poza rączkę.
- Gdy pistolet trzyma się niewłaściwie, przy wystrzale może nawet skaleczyć - ostrzega komisarz Waldemar Gryglicki, instruktor wyszkolenia strzeleckiego KWP w Lublinie.
Skonstruowany w 1964 roku P-64 potrafi się zaciąć. Policjanci skarżą się przede wszystkim, że jest niewygodny w użyciu. Po wyjęciu z kabury należy go odbezpieczyć, przeładować. No i krzyknąć "Policja!”. Dopiero wówczas można strzelać. A w stresie łatwo zapomnieć o odbezpieczeniu i od razu próbować przeładować broń. To może zakończyć się zacięciem.
Po P-64 w policyjnych kaburach pojawiła się nieco ulepszona wersja - P-83. Ale i te pistolety się zacinają. Tu również przed użyciem trzeba pamiętać o odbezpieczeniu.

walther międzynarodowy

Glock odbezpieczenia już nie potrzebuje. - Dobrze leży w ręce, jest prosty w obsłudze - ocenia Gryglicki. - To ważne, bo policjant działa na bodziec. Musi szybko wyciągnąć broń, która będzie bezawaryjna.
Austriackie glocki pojawiły się na wyposażeniu policji pod koniec lat 90. W magazynku pistolet mieści 17 albo 15 sztuk amunicji. Policjant na służbę zabiera po dwa. Funkcjonariusze chwalą glocki głównie za to, że są proste w użyciu. A to ważne, bo nie mają dużo okazji do szkolenia się na strzelnicy.
Większego obycia z bronią wymagają walthery z Radomia. Na górnej metalowej części mają napis "Radom Poland”, na dolnej z tworzywa "Made in Germany”, a na magazynku "Italia”.
- To broń niezawodna, ale z bajerami - ocenia policjant, który ma ją od dwóch lat. - Jednak policjantowi, który musi użyć broni w nagłej sytuacji, się nie przydadzą, a wymagają większego oswojenia z tym pistoletem.

Na blokadę coś mocniejszego

Ale na blokadę, gdy np. trwa pościg za niebezpiecznym bandytą, policjant zabierze pistolet maszynowy: "kałasznikowa” albo glauberyta. Przeciw pseudokibicom i na uliczne burdy ruszy ze strzelbami gładkolufowymi: amerykańskim mossberem albo niemieckim imperatorem.
Wycofywane już "kałasznikowy” mogą zabić z ponad kilometra. Broń dobra na potrzeby wojska, a nie dla policjantów, którzy mają za zadanie unieszkodliwić przeciwnika, robiąc mu jak najmniejsze kuku. I przede wszystkim nie zrobić krzywdy nikomu postronnemu.
Policjanci dobrze mówią o radomskich glauberytach, ze składaną kolbą. - Celna, bezawaryjna, nie zacina się - chwali ją komisarz Gryglicki.
Lubelscy policjanci już nie mogą doczekać się glocków. Według zapewnień Wojtowicza, trafią one przede wszystkim do patroli ruszających w miasto.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!