czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Układ w ilustracjach

Dodano: 7 listopada 2008, 18:00

Karate jest jak nauka alfabetu. Najpierw trzeba poznać litery, czyli podstawy.

Kiedy je znamy, możemy zacząć składać wyrazy, które łączymy w zdania. Kiedy umiemy składać zdania, możemy ze sobą rozmawiać, czyli walczyć - tak plastycznie opisuje swoją drogę do sukcesu mistrzyni Europy w kata, Izabela Sularz, która właśnie szykuje się do obrony tytułu.

- Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat temu, kiedy mieszkałam w Ustrzykach Dolnych. Razem z Magdą, moją przyjaciółką z dzieciństwa, zobaczyłyśmy plakat informujący o naborze do Ustrzyckiego Klubu Karate Kyokushin. Tak trafiłyśmy do trenera Jana Cipory. Miałam wtedy czternaście lat - opowiada Sularz.

Dla rozrywki

Po dwóch latach Magda zakończyła karierę, a Sularz uparcie dążyła do celu. - Do Lubelskiego Klubu Karate Kyokushin trafiłam w 1993 roku, kiedy przyjechałam tu na studia. Od razu znalazłam się pod opiekuńczymi skrzydłami sensei Jacka Czernieca.

Pierwsze miesiące Sularz w LKKK były przyjemną zabawą. - Na początku nie sądziłam, że będę karateczką. To miała być po prostu rozrywka. Jednak po kilku miesiącach sensei wystawił mnie w jakiś ogólnopolskich zawodach w Lublinie. Zajęłam tam jedno z ostatnich miejsc, ale poczułam smak rywalizacji. Koniecznie chciałam wystartować w kolejnych.

Wciąż może być lepiej

Miłość do karate rozwijała się w błyskawicznym tempie. Starty w poważniejszych zawodach, pierwsze sukcesy i medale w mistrzostwach Polski: to była woda na młyn dla ambitnej zawodniczki.

- Kiedy zdobyłam mistrzostwo Polski, sensei Czerniec mówił mi tylko, że wiele rzeczy mogę zrobić lepiej. Nie pozwolił mi spocząć na laurach. To, gdzie teraz jestem, jest jego zasługą - wyjaśnia zawodniczka.

Sularz specjalizuje się w konkurencji kata, czyli układach formalnych. - Kata to pokaz oceniany podobnie jak łyżwiarstwo figurowe. W odróżnieniu od kumite nie ma w nim kontaktu z rywalem - wyjaśnia.

Złoto na szyi

Kata i kumite to dwa różne światy. Nie da się specjalizować jednocześnie w obydwu. - To tak jakby lekkoatlecie kazać osiągać wspaniałe wyniki w biegu na 100 m i 1500 m. Ja chciałam być najlepsza, więc musiałam się zdecydować na jedną konkurencję. udało się, bo dwa lata temu Sularz zdobyła mistrzostwo Europy. - Sukces z Mesyny jest dla mnie najważniejszy w karierze. Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Stoję na najwyższym stopniu podium, na mojej szyi wisi złoty medal, w uszach dźwięk Mazurka Dąbrowskiego, a w oczach łzy - wspomina.

Wygrana we Włoszech była zwieńczeniem kilkuletniej, niesłychanie żmudnej, pracy.

- Nie jestem szczególnie predestynowana do tego sportu. Każdy sukces muszę okupić ciężkim treningiem.

Tymczasem oprócz mistrzostwa europy, nasza zawodniczka ma na koncie drugie miejsca w mistrzostwach obu Ameryk w Nowym Jorku i otwartych mistrzostwach Japonii w Kyoto oraz czwarte na mistrzostwach świata w japońskim Chiba. - Szczególnie cenię sobie sukces na mistrzostwach świata. Niewiele zabrakło mi do medalu, ale czuję satysfakcję, że weszłam do czteroosobowego finału. Jestem jedyną Polką w historii, której to się udało.

A tak na poważnie to rysuję

Chociaż Sularz w sporcie wiele osiągnęła, to nie może zajmować się jedynie swoją ukochaną dyscypliną sportu. - Niestety, ale w Polsce karate nie jest popularne i nie da się z niego wyżyć. Dlatego muszę pracować jako… ilustratorka. Swoje dzieła umieszczam w książkach dla dzieci i czasopismach historycznych - mówi i zaraz dodaje, że malarstwo pomaga w karate. - Ćwiczy wyobraźnię i pomaga tworzyć nowe układy. Dzięki niemu przed startem potrafię sobie wyobrazić mój występ.

Poza tym, jest ono formą wyciszenia po ciężkich ćwiczeniach - stwierdza jednoznacznie.

Dni Sularz są wypełnione pracą. Nie dość, że ilustruje, ćwiczy, to jeszcze trenuje podopiecznych.

Miłość bezwarunkowa

Sularz ma pod swoją opieką kilka grup. Jej wychowankowie są jednymi z lepszych karateków w Polsce. Bartłomiej Tyzo w zeszłym sezonie zdobył srebrny medal mistrzostw Polski seniorów, a Anna Magdziarz jest czwartą juniorką w Polsce. Oczywiście, wszyscy startują w kata. - Karate to więcej niż sport; to styl życia.

Wiadomo że czasami nie chce się przyjść na trening, bo jest fajny mecz w telewizji, a koledzy ciągną na piwo, ale trzeba umieć wdrożyć swój organizm w reżim treningowy. Zajęcia w kata skupiają się głównie na ćwiczeniu elementów technicznych, które są czasami nużące. Dlatego ten sport trzeba po prostu kochać.

Będę walczyć

Już za dwa tygodnie Sularz czeka jedno z ważniejszych wydarzeń sportowych w karierze zawodniczej. 22 listopada w bułgarskiej Warnie zaczynają się mistrzostwa Europy. Już teraz wiadomo, że obrona tytułu nie będzie łatwa. - Poziom w ostatnich latach mocno się wyrównał. Szczególnie silne wydają się Rosjanki i Bułgarki. Jednak, patrząc na moje ostatnie wyniki, nie czuję obaw. Mam w sobie "powera” i powalczę o złoto - odważnie zapowiada.

Kamil Kozioł
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!