czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

(W)skazani na wygraną. Z góry było wiadomo kto obejmie posadę

Dodano: 1 maja 2015, 20:05

Nie ma podstaw do odwołania Grzegorza Siemińskiego z funkcji prezesa LPGK – uznał Ratusz. To, dlaczego z góry było wiadomo, że to on wygra konkurs na stanowisko bada prokuratura, która wysłała do Ratusza agentów CBA. Ale to nie jest jedyny przypadek, gdy z góry wiadomo, kto obejmie prestiżową posadę.

O sprawie zrobiło się głośno, gdy we wtorek do Ratusza weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego, przysłani po dokumenty dotyczące konkursu na stanowisko szefa miejskiej spółki. Mowa o Lubelskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, którego prezesem został Grzegorz Siemiński, były zastępca prezydenta Lublina. O tym, że to on wygra wiedzieliśmy nieoficjalnie już w dniu, w którym upływał termin zgłaszania kandydatów. Prokuratura bada sprawę, bo dotarło do niej nagranie rozmowy Siemińskiego z przewodniczącym Rady Miasta, Piotrem Kowalczykiem. Obaj panowie mieli w trakcie tej rozmowy planować wyniki konkursu.

Siemiński może być na razie pewny swojego fotela, Ratusz nie oczekuje zmiany na stanowisku prezesa i podkreśla, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. – Drugi kandydat nie spełniał warunków konkursu – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta.

Zaledwie tydzień wcześniej dobrą posadę z pensją ok. 20 tys. zł otrzymał inny były zastępca prezydenta Lublina, Włodzimierz Wysocki, który został powołany do zarządu Lubelskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, gdzie zasiadać ma od 1 maja.

– Rada nadzorcza uznała za konieczne powiększenie składu zarządu – informował w oficjalnym komunikacie Artur Szymczyk, przewodniczący rady, a zarazem zastępca prezydenta Lublina. – Tu nie był wymagany konkurs – podkreśla Krzysztof Żuk, prezydent miasta.

O LPEC było bardzo głośno już dwa lata temu, gdy stanowisko prezesa tej miejskiej spółki dostał Mirosław Taras. Nie musiał startować w konkursie, bo zaledwie kilka dni wcześniej prezydent Lublina zmienił zasady wyboru szefów miejskich spółek.

Zmiana polegała na rezygnacji z obowiązkowego konkursu w przypadku, gdyby prezesem miała zostać osoba z doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach w spółkach giełdowych. A Taras był szefem Lubelskiego Węgla „Bogdanka”. – Zarządzenie nie zostało napisane pod konkretną osobę – zapewniał wówczas prezydent Żuk.

Prezydent zmienił wtedy również zasady wynagradzania szefa LPEC tak, że skutkowało to wzrostem pensji o blisko 4 tys. zł. – Nie jestem człowiekiem spod budki z piwem, mam osiągnięcia – mówił Taras. – To była łaska, że przyjąłem tę pracę.

Okoliczności wyboru prezesa LPEC i wzrost jego wynagrodzenia nie spodobał się posłowi Michałowi Kabacińskiemu i to do tego stopnia, że powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Śledczy żadnego przestępstwa się tu nie doszukali i nie wszczęli śledztwa, a od tej decyzji poseł już się nie odwoływał.

W oparciu o to samo zarządzenie prezydenta odstąpiono od konkursu na stanowisko prezesa Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, które pod koniec grudnia ubiegłego roku powierzono Tomaszowi Grodzkiemu. O tym, że to on dostanie szefem miejskiej spółki informowaliśmy z dwutygodniowym wyprzedzeniem. A Grodzki niczego się nie wypierał. – Tak, padła taka propozycja – przyznał w połowie grudnia.

I choć Perła Browary Lubelskie, których dyrektorem był przed otrzymaniem posady w MOSiR nie jest spółką giełdową, to w życiorysie Grodzkiego takie doświadczenie udało się znaleźć. – Chodzi o spółki Interbud i Wikana – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta.

Poprzedni prezes MOSiR wybierany był w konkursie, ale tu uwagę zwracały terminy: konkurs ogłoszono 18 grudnia (wtorek), a termin składania dokumentów upływał 24 grudnia, czyli w Wigilię. Wygrał wskazywany jako faworyt wiceprezes Zdzisław Hołysz.

Jednostki podległe miastu nie są wyjątkiem, jeśli chodzi o konkursy ze znanymi z góry zwycięzcami. Od stycznia tego roku Muzeum Lubelskim kieruje Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, wcześniej zastępca prezydenta Lublina, która przed objęciem urzędniczego stanowiska była w magistracie rzecznikiem prasowym. O tym, że miałaby objąć dyrektorskie stanowisko na Zamku mówiło się jeszcze przed ogłoszeniem konkursu. I faktycznie, Mieczkowska-Czerniak nie mając doświadczenia muzealnego wygrała postępowanie konkursowe.

– Przedstawiła bardzo spójny plan działalności muzeum, ma pomysł na współpracę pomiędzy jednostkami muzealnymi. Wykazała też formy pozyskiwania funduszy i ciekawe sposoby promocji – tłumaczył wicemarszałek województwa Krzysztof Grabczuk. Pokonany został wtedy m. in. Jerzy Onuch, były dyrektor Instytutów Polskich w Nowym Jorku i Kijowie. Jego wizja rozwoju muzeum była podobno „trudna do zrealizowania biorąc pod uwagę warunki finansowe i organizacyjne”.

Faworytem do wygrania konkursu, jeszcze przed ogłoszeniem jego wyników był Piotr Franaszek. W połowie ubiegłego roku dotychczasowy szef Departamentu Promocji i Turystyki w Urzędzie Marszałkowskim i działacz lubelskiej PO został dyrektorem Centrum Spotkania Kultur. Jeszcze przed rozstrzygnięciem nie robił tajemnicy ze swojego udziału w konkursie, pisząc na Facebooku, że namawiało go do tego wiele osób ze środowiska lubelskiej kultury. W walce o dyrektorski fotel miał pięciu konkurentów, ale jak powiedział po ogłoszeniu wyniku zasiadający w komisji konkursowej Krzysztof Cugowski, był jedynym kandydatem, którego można było brać na poważnie.

Gość
Gość
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 maja 2015 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie fotografia Wójtowicza wybranego przez żuka na prezesa portu lotniczego
Rozwiń
Gość
Gość (3 maja 2015 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To tylko wierzchołek... dziwne rzeczy się działy i dzieją z budową dróg wokół przyszłej Łikei...
Rozwiń
Gość
Gość (2 maja 2015 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czas zacząć zbierać podpisy za odwołaniem Żuka. To draństwo.
Rozwiń
lubelak
lubelak (2 maja 2015 o 17:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Udławcie się tą władzą. Mam nadzieje że Kukiz wygra wybory parlamentarne zmieni ordynacje i będziecie w pośredniaku kolejkę wygrzewać. Ani jednej kompetentnej osoby i sami ściemniacze którzy sami uwiarygadniają się jacy są zajebiści i dlaczego to oni. Bzdura. Większość tych osób nie potrafiła by poprowadzić uczciwego biznesu w Polsce i przetrwać na uczciwych zasadach. Koniec baronów jest bliski. Jak nie będą na każdych wyborach z automatu wchodzić do polityki to skończą im się karty do rozgrywki i koniec Panowie balu za nasze podatki
Rozwiń
Gość
Gość (2 maja 2015 o 15:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawi mnie Kiedy de świnie pozdychają przy korycie z przejedzenia
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!