czwartek, 23 listopada 2017 r.

Magazyn

Od dnia, w którym dziekan Janusz Rzeźnik z Łęcznej ogłosił, że ks. Janusz Kozłowski nie będzie już proboszczem w Ludwinie minęły trzy miesiące.
A mieszkańcy nadal płaczą po swoim księdzu. Księdzu dobrym jak chleb. - Drugiego takiego już mieć nie będziemy - mówi zdecydowanie Stanisław Jabłoński.

Donos
Od niego wszystko się zaczęło.
- Znalazł się taki wyrzutek. Szkoda gazety szargać jego nazwiskiem. Naskarżył, że ksiądz Janusz go rozpijał. Ludzie, jaka to niesprawiedliwość! Tu nikt w to kłamstwo nie wierzy - mówi Jabłoński.
Pół wsi potwierdzi, że było odwrotnie. To wyrzutek lubił się napić. - Nawet w sklepie jest dowód, że na krechę ćwiartki brał - mówią ludzie.
- Panie kochany, ksiądz Janusz kielich przy ołtarzu podnosił, a ten ćwiartkę wódki. Taki syn - relacjonuje jedna z mieszkanek Ludwina. - Wie pan, jak to boli?
Wszystko oddał
Ks. Janusz Kozłowski z dobroci i prostoty zasłynął w Puławach. Do dziś pamiętają, że nikt narkomanów nie chciał chować. Tylko on. Zawsze powtarzał, że człowiek powinien być dobry, jak kromka chleba.
W 1990 r. dostał prestiżową nagrodę Młodych im. Włodzimierza Pietrzaka. Za franciszkańską dobroć w wierszach. Bo ks. Janusz jest też poetą. Niezłym poetą.
Tego dnia, kiedy ładowali dobytek księdza na samochód, Tadeusz Krawczyk, prezes GS-u, nie zapomni nigdy. - Daliśmy samochód. Jedna szafa, co w wianie od matki dostał, książki, obrazy. Tyle tylko. Wszystko oddał innym.
- Jak ten Życiński mógł go tak potraktować. To jest dyktat. Nie miłosierdzie. Nie, nie boję się tych słów - podkreśla Krawczyk. - Jak do poprzedniego arcybiskupa Pylaka jakiś ksiądz z problemem o północy dzwonił, to słyszał "Syneczku przyjeżdżaj”. A teraz co? Biskup nawet delegacji parafian nie przyjął!
Antyojcowskie podejście
"...Nie możemy przypatrywać się biernie temu, w jaki sposób został potraktowany proboszcz Janusz Kozłowski. Kapłan pochylający się nad najuboższymi i przedkładający dobro parafian nad swoje własne. Milczenie byłoby obojętnością wobec naszego wieloletniego duszpasterza i potwierdzeniem antyojcowskiego podejścia abp. Józefa Życińskiego do swoich kapłanów.
Mieszkańców Ludwina poruszył ogromnie fakt odwołania w trybie natychmiastowym z funkcji proboszcza ks. Janusza Kozłowskiego. Była to decyzja wymagająca wyjaśnień, jednak nie zostały one przekazane. Naszym zdaniem, naruszono w ten sposób godność człowieka, którą nieustannie podkreślał Ojciec św. Jan Paweł II, pochylając się nad każdym zagubionym, odpychanym i pogardzanym. Uważamy, że proboszcz został bezpodstawnie znokautowany i poniżony, ukarany bardzo srogo, a być może potrzebował pomocy” - napisali parafianie.
- Pasterz nas nie przyjął. Więcej słów nie potrzeba - mówi z żalem Wojciech Szymański, wiceprezes GS i członek Rady Parafialnej w Ludwinie.
Na pustelni
Mały domek. Drewniany stół. Ksiądz Janusz w kuchni przygotowuje zupę z czarnego grochu. Najpierw smaży na patelni cebulę. Dodaje suszone grzyby, kartofle i marchew. Zapach z brzozowych polan miesza się z zapachem z patelni. Przekłada zasmażkę do garnka pełnego bulionu i fasoli.
Za chwilę gliniane miski parują na stole. Jemy w milczeniu.
Księdzu Januszowi kończy się urlop. Już wie, że będzie rezydentem w Świdniku.
- Skarżył się nie będę. Arcybiskupowi winny jestem posłuszeństwo. Ślubowałem. Ale nikomu z ręki jadł nie będę. Tak mnie w domu uczyli - mówi między jedną łyżką a drugą.
Jak się żyje na pustelni?
- Brewiarz, herbata z melisą, spacery w lesie. Trzeba uzbierać kani na obiad. No i wakacyjne zapiski na plecaku. Na kolejny tomik.
Pijaki i świętoszki
Jedyny bar w Ludwinie.
Jest druga po południu.
- Hej seniorita! Dwie szklanki gruszkowej nalewki proszę - jeden z mieszkańców rzuca na ladę dwa złote sześćdziesiąt groszy.
• Dużo się w Ludwinie pije?
- Pięć, czasem siedem szklanek na głowę. Jak by im starczyło kasy, to by co trzeci dzień pogrzeb szedł - odpowiada dziewczyna zza baru. - Ale ci niegroźni, krzywdy nie zrobią. Najgorsi są tacy, co tak samo piją i świętoszków udają.
Pytamy, jaki był ksiądz Janusz.
Tadeusz Biały - Kochałem go.
Kazimierz Krupa - Społecznik. Dobry człowiek.
Piotr Lipski - Dusza człowiek.
Bez nazwiska - Uwielbiałem go.
Niechby się powiesił
W donosie do kurii ktoś napisał, że ksiądz Janusz go rozpijał.
- Podobno napisał, że żyły chciał sobie z tego ciąć. Czy coś takiego... Wie pan co? Niechby się nawet powiesił, to by problemu nie było - mówią mieszkańcy Ludwina.
Wszyscy mówią zgodnie: Nasz ksiądz. Dobry jak chleb. Bolejemy, że arcybiskup nam go zabrał.
- Wysławił gminę. Tyle konkursów. Zawody sportowe. Gazeta. Nawet drzewa samemu sadził koło kościoła - mówi Regina Jabłońska. - Jak się złożyliśmy, żeby kupił sobie sutannę, to na kościół dał.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!