czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Zbiórka na pompę insulinową dla małej Oli

Dodano: 22 czerwca 2012, 13:01

Ola zachorowała, kiedy miała trzy i pół roku. (Jacek Świerczyński)
Ola zachorowała, kiedy miała trzy i pół roku. (Jacek Świerczyński)

Od czterech lat życie Oli Koter zależy od insuliny. Chociaż dziewczynka jest cały czas pod czujną opieką mamy, to w każdej chwili poziom glukozy we krwi może spaść do niebezpiecznego poziomu. Przed takimi spadkami mogłaby ją ostrzegać nowoczesna pompa insulinowa. Ale na to trzeba pieniędzy.

Ola ma osiem lat. Niedługo skończy pierwszą klasę szkoły podstawowej. – Uczy się wspaniale, ma same piątki i szóstki, panie nauczycielki ją chwalą – mówi Anna Koter, mama dziewczynki. Ale życie Oli nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Dziewczynka musi ciągle sprawdzać poziom glukozy we krwi i nie może się rozstać z pompą insulinową.

Jeszcze nie do wykrycia

Zachorowała, kiedy miała trzy i pół roku. Lekarze stwierdzili, że jej trzustka produkuje tylko znikome ilości insuliny. Ale jeszcze przed badaniami, jej mama wiedziała, że może się dziać coś nie dobrego.

– Tego dnia, kiedy po raz pierwszy pojawiły się objawy, Ola zjadła niedużo i poszłyśmy na dwór. Nagle dziwnie mnie złapała, jakby jej się słabo zrobiło. W domu zjadła zupę i chyba z każdą łyżką poziom cukru jej się podnosił – przypuszcza pani Anna. – Choroba już była, ale nie była jeszcze do wykrycia.

Dziewczynka ma cukrzycę typu pierwszego. – Nie wiadomo do końca, co wywołuje taką chorobę. Prawdopodobnie składa się na nią kilka czynników: przebyta infekcja i wrodzone predyspozycje. Prawdopodobieństwo zwiększa się, jeśli w rodzinie były przypadki tej choroby. U nas były przypadki cukrzycy typu drugiego – tłumaczy pani Anna.

Mama i pielęgniarka

Mama każdego dnia przychodzi z Olą do szkoły. Zostaje na niektórych lekcjach, żeby na przerwach mierzyć dziewczynce poziom cukru. Do domu wraca np. na półtorej godziny, a potem znów przychodzi do Oli. Poziom glukozy we krwi dziewczynki trzeba też sprawdzać w nocy.

– Odkąd postawiono Oli diagnozę, jestem nie tylko matką, ale i pielęgniarką. Relacje, w których jestem wobec Oli w roli pielęgniarki zabierają nam dużo czasu, ale z drugiej strony jesteśmy ze sobą bardzo związane emocjonalnie. Kiedy staramy się unormować poziom cukru i widzimy, że przynosi to rezultat, całujemy się z radości i cieszymy się, że osiągnęłyśmy sukces. Głównym problemem jest to, że w większości przypadków Ola nie jest w stanie poczuć, że ma niski poziom cukru. Tylko moje przeczucia pozwalają to zauważyć – wyjaśnia pani Anna. – W takich sytuacjach pomagam jej w ten sposób, że podaje jej coś słodkiego i nie pozwalam na ruch, bo może to się skończyć omdleniem.

Planowanie sernika

Ale to nie znaczy, że Ola nie biega i nie bawi się jak jej rówieśnicy. – Wszystko może robić. Jedziemy w tym roku w góry na turnus rehabilitacyjny, a tam wysiłek będzie morderczy. W tamtym roku jechaliśmy nad morze. Odpinaliśmy jej pompę i pływała – mówi pani Anna. – Ola nie ma poczucia, że jest tym najnieszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Może zjeść i sernik, i kawałek ciasta, i inne słodycze, pod warunkiem, że wiem o tym wcześniej i mogę to zaplanować.

Utrzymywanie właściwego poziomu cukru wymaga jednak dużej precyzji i olbrzymiej systematyczności. I od dziecka, i od rodziców. – Można żyć normalnie, ale systematycznie. Dla mnie ta systematyka stała się normą. Jemy co trzy godziny i dzięki temu i ja nie jestem głodna. Kiedyś sięgałam po batoniki, teraz już nie mam na nie ochoty – porównuje pani Anna.

Natychmiastowa pomoc

Trzeba też bardzo skrupulatnie dobierać właściwe bolusy, czyli dodatkowe dawki insuliny podawane przed posiłkami i po jedzeniu. Właśnie dlatego o niebezpieczeństwo nietrudno. Prawidłowy poziom cukru u człowieka to zwykle od 80 do 120 mg% (wartości w tych jednostkach podają glukometry). Natomiast u Oli zdarzają się sytuację, gdy poziom glukozy spada poniżej 40. – Jestem z Olą w szkole, bo zdarzały się sytuacje, kiedy potrzebna była natychmiastowa pomoc. Po jednym z posiłków wystąpiła silna hipoglikemia. Szybkie mierzenie cukru i okazało się, że spadł do ok. 30. Ola czuła się tak źle, że aż płakała. Szybko podałam jej czekoladę i sok, ale po 15 minutach cukier nadal był niski – relacjonuje pani Anna.

Co spowodowało tak ostry stan? Okazuje się, że zwykły rosół podany na obiad. – W domu nie gotuję tak tłustego. Mogłam się tego domyślić, bo już za pierwszym razem, kiedy zjadła go w szkole, poczuła się źle – tłumaczy pani Anna.

Będzie mnie alarmowała

Właśnie przed takimi przypadkami Olę ochroniłaby nowa pompa insulinowa. – Ta, którą mamy teraz, co trzy minuty pulsacyjnie podaje insulinę, ale nie mierzy poziomu cukru. Trzeba to robić glukometrem – wyjasnia mama dziewczynki. – Ta, którą chcemy kupić, co pięć minut mierzy poziom cukru. Kiedy ją kupimy, Ola będzie bezpieczniejsza. Nawet z pół godzinnym wyprzedzeniem pompa będzie nas ostrzegała, że może nastąpić spadek poziomu cukru. Ta pompa jest jak mały komputer, ale NFZ jej nie refunduje.

Ola sama dobrze rozumie, że nowa pompa będzie wielkim ułatwieniem. – Jeśli będę miała niski cukier, to ona będzie mnie alarmowała – mówi Ola.

A to niemały wydatek. – Żeby Ola mogła korzystać z takiej pompy przez rok, potrzebnych jest 25 tys. zł, a zebraliśmy 13,5 tys. – mówi pani Anna.

Nagrali płytę

Zbiórka trwa już od kilku miesięcy. Pomysł i pomoc w zorganizowaniu akcji przyszła ze strony szkoły. – Wszystko zaczęło się od wychowawczyni, która wiedziała, że Ola może mieć skrajnie niski poziom cukru i jednocześnie może siedzieć w ławce jak gdyby nigdy nic. Założyłyśmy dla niej konto, rozdawałyśmy ulotki na jeden procent – relacjonuje pani Anna. Później w sprawę zaangażowała się nauczycielka historii, która działała jednocześnie w samorządzie szkoły. – Przyszła i powiedziała mi, że nagramy płytę.

To była płyta-cegiełka. Znalazło się na niej sześć piosenek nagranych przez uczniów i nauczycieli. Każda płyta kosztowała 15 zł, a oprócz tego w środku można było znaleźć informacje o tym, jak wpłacić pieniądze na rzecz Oli. – Tylko z tych płyt zebraliśmy ponad 4,5 tys. zł – mówi pani Anna. – Mamy niesamowite szczęście, że chodzimy do tej szkoły.

Płytę kupowali ją goście koncertów organizowanych przez szkołę w pobliskim domu kultury. – Podobało mi się, że mogliśmy wystąpić na scenie – przyznaje Ola. Ale pieniędzy nadal brakuje. Dlaczego nowa pompa jest aż tak ważna? – Tu chodzi o bezpieczeństwo Oli – podkreśla jej mama.

Pomóżmy Oli!

Pieniądze można wpłacać na konto fundacji, której podopieczną jest Ola:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, nr konta: 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660, z dopiskiem "13902 KOTER ALEKSANDRA”.
Czytaj więcej o:
Gość
cukrzyk
pb23
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 lipca 2015 o 16:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Są miliony dzieci chorych na cukrzycę, którym do normalnego funkcjonowania nie jest potrzebna pompa za 25tys a mimo to nie traktują tego schorzenia jako wyrok śmierci.Wiem, że potrzeba dość dużo czasu aby nauczyć się z tym żyć, bo sama zachorowałam mając sześć lat i rodzice nie musieli ze mną siedzieć przez cały dzień w szkole , ale musiałam dać sobie radę i od tamtej pory nauczyłam się być odpowiedzialną osobą więc nie uważam, że osoby chorujące na cukrzycę potrzebują specjalnej troski. Chciałabym jeszcze dodać, że są dzieci, które nie mają możliwości otrzymania nawet najprostszego modelu pompy i muszą sobie jakoś radzić więc doceńmy to co mamy.Pozdrawiam
Rozwiń
cukrzyk
cukrzyk (27 czerwca 2012 o 07:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za pierdoły wypisujecie?! Tłusty rosół obniża cukier?! O Matko i córko!!! Częste spadki cukru to nie wina pompy ale braku wiedzy na temat cukrzycy i złego ustawienia pompy, która podaje zbyt wysokie dawki insuliny.
Rozwiń
pb23
pb23 (26 czerwca 2012 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Biedna dziewczynka. Dużo zdrówka Ci życzę, Olu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!