środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Zdrada po lubelsku

Dodano: 8 lutego 2007, 16:01

Hotele, wynajęte garsoniery, biura, a nawet samochody zaparkowane w ciemnych uliczkach - takie miejsca na potajemne schadzki wybierają lublinianie.

Niektórzy wręcz muszą, bo mają po kilka kochanek/kochanków jednocześnie.

Kobiety, mężczyźni, młodzi, starzy, bogaci, biedni: zdrada może dotyczyć każdego. Kochanką może być przyjaciółka domu, koleżanka z pracy albo ktoś zupełnie obcy. Mężczyźni, zwykle biznesmeni, przebierają wśród lubelskich studentek. Wśród zdradzających pań przeważają te po 40 roku życia. A na kochanków wybierają zwykle młodych mężczyzn.

Zazdrosna kochanka

Krzysztof ma 40 lat i własną knajpę w Lublinie. Dziewczyny poznaje w pracy: kolejne barmanki lub klientki. Po zamknięciu lokalu uprawiają seks, o którym Krzysztof mówi "szalony”. - Jestem kryty. Żona wie, że muszę tu być i pilnować interesu - cieszy się. Dlaczego zdradza? - Żona mnie nie rozumie - wygłasza oklepaną kwestię. Twierdzi, że jego partnerki nie obchodzi, czy ją zdradza, czy nie. - Raz miałem problem, jak zerwałem z barmanką, a zaczęła do mnie przychodzić jedna z klientek. Ta pierwsza stała się niemiła i zaczęła mojej żonie opowiadać, że podrywam przychodzące dziewczyny. Było ostro - wspomina Krzysztof.

Możesz mi zaufać

Najłatwiej poznać się przez internet. Tu wszystko odbywa się anonimowo. Sprawdzam. Wchodzę na czat. Podaję się za mężatkę szukającą wrażeń. Po kilku sekundach pojawia się pierwszy chętny. Taki też zresztą ma nick)” "Żonaty_chętny”. Ma 40 lat, 182 cm wzrostu, waży 85 kg. Szpakowaty brunet, pracujący w biurze w centrum Lublina.
- Nie jestem właścicielem firmy, ale mam nienormowany czas pracy - tłumaczy. Chce się spotkać jeszcze tego wieczoru. - W grę wchodzą spotkania tylko między godziną 8 a 20 - zastrzega. To nie jest jego pierwsza zdrada. Robił to już wcześniej. Wszystkie "laski”, jak mówi, poznawał na czacie. Gdzie się z nimi spotykał? - Najczęściej w hotelu koło Lublina - odpowiada. Nie chce jednak powiedzieć, który to hotel. - Zostaw to mnie. Znam takie miejsca, już to robiłem. Pojedziemy moim samochodem - zapewnia. Prosi o mój telefon. Odmawiam. Daje mi swojego maila. - Jestem poważnym facetem, zależy mi na dyskrecji.

Seks w biurze

Po chwili jest kolejny kandydat do zdrady. Paweł z Lublina, lat 43, wysoki brunet. Tak przynajmniej twierdzi. - Jestem taki gorący brunecik. Lubisz seks? - dopytuje. Pracuje w małej firmie. Ale ma za to duuuuży samochód i złą żonę. Miał wcześniej kochankę, ale miesiąc temu wyjechała za granicę. - Szukam kobiety na stałe. Zaczniemy od seksu w samochodzie?
- W taka pogodę?
- Gwarantuje ci, że będzie gorąco - obiecuje brunecik. Z poprzednią kochanką spotykał się jednak nie tylko w samochodzie. - Jeździliśmy do hotelu w Krężnicy. Czasami robiliśmy "to” w biurze. Ale najlepszy jest hotel. Dyskretny, nie biorą dokumentów, nic ich nie interesuje (poza opłatami). - Zadzwoń jutro punktualnie o 10, to wszystko załatwię.

Najlepszy hotel bez monitoringu

"Sponsor konkretnej” to kolejny chętny. Cezary, 29 lat, ciemne włosy, żona i dwoje dzieci. Pracuje w Zakładzie Energetycznym na Wrotkowie. Zdradzał już nieraz, kochanki poznawał na czacie. Jedna z nich miała męża. - Ale spotykaliśmy się często u niej w domu, bo on wyjeżdżał w delegacje - opowiada. - A jak była ładna pogoda to świrowaliśmy w aucie.
Czarek poleca parking nad Zalewem lub ciemne uliczki w kierunku Łęcznej.
- Żona się nie domyśla, bo mówię jej, że wyjeżdżam służbowo... Ale nie mogę za często znikać na noc - jeżeli już, to w hotelu na Podzamczu. Ponoć niedrogo, a obsługa przyzwyczajona i nie zwraca uwagi. - i nie ma monitoringu, więc żadnych dowodów - podkresla Czarek. - To jak, w czwartek?

Wspólne garsoniery

Z powodu zdrad pełne ręce roboty mają lubelscy detektywi. - Mamy bardzo wielu klientów szukających dowodu na zdradę współmałżonka. W Lublinie jednym z powodów są piękne studentki. To z nimi najczęściej umawiają się starsi, zamożni panowie - mówi jeden z detektywów. Nie godzi się na publikację swojego nazwiska. - Drugi wariant to starsza kobieta z młodym mężczyzną. Niektóre panie twierdzą, że lepiej być dla młodego niańką niż dla starego pielęgniarką.
Gdzie detektywi nakrywają kochanków? - Mniej zamożni mają schadzki w samochodach, zamożni wolą wyjazdy: Hotel Gołębiewski, góry, Mazury. Również kilkudniowe pobyty za granicą stały się normą. Teraz na tapecie mamy Tajlandię.
Biznesmenów stać nawet na 4 kochanki. Niektóre panie nie są gorsze, spotykają się naraz z kilkoma panami: - A my prowadzimy czynności operacyjne, sprawdzamy czy mąż lub żona przebywają w nieformalnym związku - dodaje detektyw. - Czasami naszego klienta spotyka nie lada niespodzianka. Zdarzają się kochankowie tej samej płci. Żona podejrzewa, że mąż ma kochankę. Atu okazuje się, że on ma "przyjaciela”.
Lublinianie wynajmują też garsoniery. - Kilku kolegów składa się na jedno mieszkanie i mają tam na dyżury drugie życie. A żonie mówią, że są w delegacji... - wyjaśnia detektyw. Nie tylko panowie. Połowa naszych zleceń dotyczy zdradzających pań.


Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 kwietnia 2009 o 13:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
DZIENNIK WSCHODNI TO SCIEK KANALIZACYJNY. CALY WEBSITE DOOKOLA DU...Y.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!