sobota, 10 grudnia 2016 r.

Moto

Ale jazda!

Dodano: 10 sierpnia 2003, 21:18

Palenie gumy było jednym z najefektowniejszych manewrów. Jednak zawodnika można było podziwiać tylko
Palenie gumy było jednym z najefektowniejszych manewrów. Jednak zawodnika można było podziwiać tylko

Tor kartingowy na ul. Zemborzyckiej w Lublinie. Niedziela, godz. 11. Widać tylko tłum ludzi, setki motocykli, a nad wszystkim unosi się swąd spalonej gumy. Co chwila słychać brawa. Nic dziwnego - w końcu to mistrzostwa w akrobacjach motocyklowych

Dokładna nazwa zawodów to "Pojedynek Free Style Motocyklistów” o tytuł mistrza Polski. Do zawodów zgłosiło się kilkunastu zawodników. A widzowie mogli zobaczyć coś, czego na normalnych drogach raczej się nie robi. Jazdę na tylnym kole widział chyba każdy, ale na jednej nodze? Motocykliści siedzieli na kierownicy, na kanapie (siedzeniu motocykla) i na baku. Niekoniecznie przodem do kierunku jazdy. Była też jazda obok motocykla i za motocyklem.

Rodzice jeszcze tego nie widzieli

- Najtrudniejsza jest jazda przed motocyklem - tłumaczył jeden z trójki jurorów, Andrzej Nowak. Jego koleżanka z jury, Magdalena Sikora zwraca też uwagę na inny element
- Motocyklista jedzie, stojąc na rękach na kanapie. W ogóle takie zawody to doskonały pomysł. Motocykliści mogą sobie tutaj "poszaleć”, bo to lepsze miejsce niż zwykła ulica.
Na torze pojawia się tymczasem skuter z młodym chłopakiem za kierownicą. I właściwie tylko wtedy można go było zobaczyć w tej normalnej pozycji. Po chwili robi rzeczy naprawdę zaskakujące.
- Na skuterze jeżdżę od roku. A w ten sposób od miesiąca - wyjaśnia Albert Ściborek z Lublina. - Zobaczyłem co robią starsi koledzy i sam postanowiłem spróbować. Trenowałem z Krzysztofem Taczalskim. A resztę robiłem już metodą prób i błędów.
Albert chce ćwiczyć dalej. I czeka, aż będzie miał osiemnaście lat, żeby przesiąść się na motocykl.
• A rodzice nie mają nic przeciwko temu hobby?
- Na razie są za granicą i jeszcze nie widzieli, co robię - odpowiada Albert.

Będzie rekord?

Kolejny zawodnik, Andrzej, nie bardzo chce się przedstawiać.
- Policja się nas trochę czepia - wyjaśnia krótko. - Ale to świetna impreza, tylko tor jest trochę za krótki.
Mimo wszystko zawodnicy robią, co mogą, żeby zadziwić publiczność. I zazwyczaj im się to udaje.
- Mój chłopak ma motocykl i zaciągnął mnie tu trochę na siłę - śmieje się Sylwia, licealistka z Lublina. - Ale podoba mi się tutaj. Te akrobacje są naprawdę niesamowite. Czy ja bym chciała tak jeździć? Nigdy! Ja ledwo się dałam namówić na normalna jazdę.
- Poziom zawodów jest bardzo wysoki - mówi Krzysztof Taczalski z Zakrzówka, organizator zawodów. - To są świetni motocykliści.
Nie mylił się. Owacje zbierał też komentator za swoje komentarze: "klęcząc w pozycji klęczącej”, "wiszenie bokiem”, "machanie narzeczonej”, etc.
W zawodach motocyklistów zwyciężył Hubert Dylon z Lublina. W klasie skuterów bezkonkurencyjny był Albert Ściborek.
Ale to nie był koniec atrakcji. Otóż Grzegorz Taczalski postanowił trafić do Księgi rekordów Guinnessa, bijąc rekord w jeździe tyłem.
- Będę siedział na baku tyłem do kierunku jazdy. Chcę tak jechać, dopóki nie padnę, ponad 200 kilometrów.
Niestety, wczorajsza próba zakończyła się fiaskiem - po kilkunastu kilometrach jazdy zawiodła skrzynia biegów. We wrześniu Grzegorz ponownie przystąpi do bicia rekordu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO