czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Moto

Tanie auto chętnie sprowadzę

Dodano: 22 czerwca 2004, 21:47

1000 euro (ok. 4,6 tys. zł) – tyle pieniędzy wystarczy, aby na giełdzie samochodowej w Holandii kupić dziesięcioletniego opla astrę w przyzwoitym stanie. Za 2–2,5 tys. euro (9,2–11,5 tys. zł) można już przebierać i wybierać. Efekt? Lublinianie jadą na Zachód po tanie używane samochody.

– Czy się opłaca? No jasne że tak – mówi Krzysztof Woźniak z Bełżyc, który wczoraj załatwiał ostatnie formalności w Urzędzie Celnym w Lublinie. – Mój znajomy w Hamburgu prowadzi autohaus. Kupiłem żonie mazdę 323 z 1993 roku. Idealny stan, dobrze wyposażona. Wszystkie koszty związane ze sprowadzeniem, ocle-niem oraz zarejestrowaniem samochodu wyniosą mnie niespełna 9 tys. zł. To jest
2–3 tysiące taniej niż na giełdzie w Lublinie.
Nie był to pierwszy wyjazd Krzysztofa Woźniaka po samochód. Wcześniej sprowadził forda fiestę, na którym zarobił 3 tys. zł.
Za 100 euro organizowane są wycieczki handlowe na berliński autobazar. – Organizatorzy na miejscu pomagają w załatwieniu wszystkich formalności – mówi Krzysztof Zabielski z Lublina, który za 350 euro sprowadził forda mondeo z 1993 roku. – Jednak rynek blisko granicy, we wschodnich landach jest dokładnie spenetrowany przez Rosjan, Bułgarów, Litwinów. – Moim zdaniem lepiej jest korzystać z Internetu. Można bezpośrednio dogadać się ze Niemcem czy Holendrem, bez pośredników. Jest taniej, a w Internecie można znaleźć dużo ofert.
Nie tylko Niemcy są celem handlowych wycieczek lublinian. Pan Paweł pojechał po auto do Holandii (1350 km). Upatrzył sobie 9-letniego volkswagena golfa III 1,9 kombi (diesel). Po krótkim targowaniu zapłacił 2,3 tys. euro (ok. 10,6 tys. zł). Dogadał się jednak ze sprzedającym, aby na umowie kupna–sprzedaży wpisał 1 tys. euro. Formalności związane z zakupem (próbne tablice i ubezpieczenie) kosztowały go na miejscu 124 euro (570 zł). Po powrocie do kraju, w urzędzie celnym, zapłacił podatek akcyzowy (65 proc. wartości samochodu) w wysokości 650 euro – 2,9 tys. zł. W sumie auto kosztowało go ok. 14 tys. zł.
– Gdybym chciał w kraju kupić taki sam samochód, zapłaciłbym przynajmniej
4 tys. zł więcej – ocenia pan Paweł, z którym nasz reporter rozmawiał w miniony tygodniu na giełdzie „Veemarkt” w holenderskim Utrechcie. – Przyjechałem tu ponownie. Tym razem chcę sprowadzić auto, aby je z zyskiem sprzedać w Polsce.

Ile naprawdę kosztuje 10-letnie auto za 10 000 złotych?

Koszt zakupu – 10 000 złotych
Cło 65 proc. – 6500 złotych
Badanie techniczne w Polsce – 90 złotych
Rejestracja (tablice, dowód) – 160 zł
Wydanie karty pojazdu – 500 zł
Razem – 17 250 zł
Zysk – 2–4 tysiące złotych

Prosto z Holandii

Przykładowe ceny aut na giełdzie „Veemarkt” pod Utrechtem: alfa romeo 155 1,7i (1997 r.) – 2700 euro (12,4 tys. zł), ford escort 1,3 i (1992) – 550 euro (2,5 tys. zł), renault laguna 1,6i (1998) – 3900 euro (17,9 tys. zł), opel vectra 2,0 TDI (1999 r.) – 4950 euro (22,7 tys. zł).

Coraz większy import

Od 1 maja do wczoraj urzędy celne w naszym województwie przyjęły 4011 deklaracji na importowane samochody, w tym w Białej Podlaskiej 947, w Lublinie – 1847 i w Zamościu 1082.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!