czwartek, 19 października 2017 r.

Puławy

Mężczyzna wpadł do studni i zaczął się topić. Uratował go sąsiad

Dodano: 29 czerwca 2016, 06:53

Po poniedziałkowym wypadku studnia zyskała nową, solidniejszą pokrywę. Pan Stanisław (pierwszy z prawej) nie będzie już musiał spieszyć na ratunek tonącym
Po poniedziałkowym wypadku studnia zyskała nową, solidniejszą pokrywę. Pan Stanisław (pierwszy z prawej) nie będzie już musiał spieszyć na ratunek tonącym

O włos od tragedii w Skowieszynie koło Puław. Do studni wpadł 56-letni mieszkaniec tej miejscowości. Życie uratował mu jeden z sąsiadów, który wskoczył za nim i do przyjazdu strażaków przytrzymywał go nad powierzchnią wody

Poniedziałek, ok. godz. 17.15. Na podwórku jednego z gospodarzy ze Skowieszyna (gmina Końskowola) spotkało kilku znajomych. Jeden z nich, 56-letni pan Jan usiadł na brzegu przykrytej kawałkiem blachy studni. Zabezpieczenie okazało się niewystarczające, mężczyzna stracił równowagę i wpadł do środka.

Stara studnia miała około 10 metrów głębokości, a poziom wody przekraczał 2,5 metra. Pan Jan zaczął się topić. Na ratunek rzucił się jeden z sąsiadów. Trzymając się biegnącej w dół rury, zaczął schodzić w dół. Po chwili jednak zrezygnował z asekuracji i wskoczył do wody. 

– Obaj spadliśmy na samo dno i łyknęliśmy trochę wody – opowiada pan Stanisław. – Tam na dole znalazłem przerwę pomiędzy betonowymi kręgami. Zapierając się o nią udało mi się przytrzymać. Sąsiada wyciągnąłem wyżej, żeby mógł oddychać. Straż przyjechała po 30 minutach. Sądzę, że gdyby nie ja, utopiłby się, ale ja żadnym bohaterem się nie czuję. Każdy na moim miejscu zrobiłby to samo – podkreśla.

Straż zawiadomił syn właściciela posesji, na której znajdowała się studnia. Na miejsce przyjechały dwie jednostki PSP z Puław i ochotnicy z pobliskiej Końskowoli, a także dwie karetki pogotowia i policja. Akcja ratunkowa przebiegła sprawnie. Jeden z ratowników razem z koszem został spuszczony na dno, po czym poszkodowani zostali wyciągnięci na zewnątrz. Natychmiast zaopiekowali się nimi lekarze pogotowia, którzy przewieźli ich do puławskiego szpitala.

– Tam zostaliśmy przebadani. Sprawdzili, czy nie mamy żadnych złamań. Okazało się, że wszystko jest w porządku i mogliśmy wrócić do domów – opowiada mieszkaniec Skowieszyna.

Z panem Janem niestety nie udało nam się porozmawiać. Jego rodzina nadal bardzo przeżywa całe zdarzenie. 56-latek jest trochę poobijany, ale powoli dochodzi do siebie.

Czytaj więcej o: Skowieszyn studnia
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(34) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 lipca 2016 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak o SPŁAWIKACH jest głośno.. Ośka proszęCię, jak sie ma 2,8 to nie bohaterstwo a głupota. Gdyby nie inny sąsiad zamarzli by w studni we dwóch. W pomocy nprzede wszystkim chodzi o własne bezpieczeństwo i pomysł co dalej a nie siupnę sobie hyc. A ratowany tak a propos miał 4.
Rozwiń
Gość
Gość (3 lipca 2016 o 18:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przepraszam ksywę
Rozwiń
Gość
Gość (3 lipca 2016 o 18:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A Ksawery mają SPŁAWUKI
Rozwiń
Gość
Gość (3 lipca 2016 o 18:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KONOPIELKA -XXI WIEK
Rozwiń
ośka
ośka (3 lipca 2016 o 17:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ciekawe, kto z was ***yłby do 10-metrowej głębi nawet po milion złotych!!!!!!!!!!! to bohater, przy takiej głębokości to można się zabić nawet o wystającego ślimaczka...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (34)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!