środa, 23 sierpnia 2017 r.

Puławy

Nie mogą dogadać się z syndykiem. Pracownicy rozpoczęli okupację

Dodano: 17 grudnia 2014, 09:45

Właściciele firmy VF-Concept nie mogą dojść do porozumienia z syndyk masy upadłościowej zakładu koło Baranowa. Przedsiębiorcy dzierżawili od niej budynki i sprzęt. Efekt jest taki, że od kilku dni pracownicy prowadzą strajk okupacyjny.

- Cały czas pracujemy i okupujemy zakład, bo boimy się, że jeśli go opuścimy, pani syndyk założy plomby i nie będzie po co wracać - mówi Barbara Parzyszek, pracownica VF-Concept z Janowa Lubelskiego. Firma przez dwa lata dzierżawiła zakład w miejscowości Motoga koło Baranowa w pow. puławskim od syndyka masy upadłościowej.

W miejscu upadłego zakładu funkcjonuje chłodnia owoców i warzyw. W sezonie zatrudnia ok. 250 osób, obecnie ok. 80. - Nie wiemy, co będzie dalej, jak długo będziemy mieć pracę. Jest taka niepewność i to tuż przed samymi świętami - mówi Zenona Janiszek, która także tu pracuje.

- Do tej pory współpraca z panią syndyk masy upadłościowej firmy Euro Commerz układała się bez zarzutu. Nie było żadnych problemów - przekonuje Marek Pawlonka, wiceprezes VF-Concept. Przyznaje, że firma, której jest współwłaścicielem miała incydentalne problemy finansowe. - Wydajemy dużo na zakup surowców, poza tym rozbudowujemy zakład w Janowie, pojawiły się więc problemy z płynnością finansową. Dołożyło się do tego rosyjskie embargo. Od czerwca do sierpnia sprzedaliśmy mniej towaru. Wszystko to spowodowało, że zalegaliśmy z zapłatą czynszu za kilka miesięcy.

Umowa dzierżawy została rozwiązana 24 października. - Nikt nas nie uprzedzał, na opuszczenie zakładu dostaliśmy zaledwie kilka dni. W umowie jest mowa o sześciomiesięcznym okresie wypowiedzenia - wskazuje Pawlonka. - W zakładzie mamy ok. 5 tys. ton towaru, żeby to przewieźć potrzeba aż 250 samochodów. Taki zabieg logistyczny wymaga kilku miesięcy.

Anna Chylińska, syndyk masy upadłości Euro-Commerz w przesłanym oświadczeniu dowodzi, że powody do rozwiązania umowy były. - W przepisie paragrafu 8 ust. 2 z umowy dzierżawy jednoznacznie zastrzeżono uprawnienie syndyka do rozwiązania umowy bez zachowania okresu wypowiedzenia, w przypadku gdy spółka VF-Concept sp. z.o.o. będzie zalegać z zapłatą czynszu dzierżawnego za dwa pełne okresy płatności lub gdy dopuści się naruszeń istotnych innych jej postanowień - pisze Anna Chylińska.

Dołącza kopie dokumentów, które potwierdzają, że firma nie wywiązywała się z płatności w terminie od samego początku. - Czynsz za 2012 r. był płacony z opóźnieniem od 70 do 156 - podaje syndyk Chylińska.

Opóźnienia były też w kolejnych latach. - 30 października br., po rozwiązaniu umowy, zapłacono czynsz za maj, czerwiec, lipiec i sierpień - wylicza syndyk.

To jednak nie jedyny powód wypowiedzenia umowy. - Niezależnie od faktu wielokrotnej zwłoki z zapłatą czynszu rozwiązanie umowy było konieczne w związku z sygnałami otrzymywanymi w ostatnim czasie o podnajmie wynajmowanych powierzchni osobom trzecim (czego zabrania paragraf 6 umowy) oraz o dewastacji powierzonego Spółce mienia - dodaje Chylińska.

- To wszystko wierutna bzdura - odpowiada Waldemar Jakubaszek, prezes VF-Concept.
Basia
Mors
wj
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Basia
Basia (20 grudnia 2014 o 13:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tu sie mylisz kolego podnajem osobom trzecim rowniez mial miejse przez caly ten sezon, klasa przerabiala swoj towar prywatny z prywatnymi pracownikami a takze horteks wypozyczal i chlodzil swoj towar. Dwie rozne firmy nie majace nic wspolnego z VF
Rozwiń
Mors
Mors (18 grudnia 2014 o 00:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Szanowna Redakcjo

Chciał bym dodać kilka obserwacji z pozycji byłego pracownika firmy VF-Concept(VFC). Obecną sutację firmy znam dobrze ponieważ utrzymuję kontakt z ludźmi z którymi się tam zaprzyjaźniłem. Ja tymczasem pracuję zagranicą i krew mnie zalewa kiedy słucham tych wszystkich broniących prezesów ludzi. Niezdają oni sobie chyba sprawy że teraz są potrzebni włodarzom, więc są na świeczniku, a gdy sytacja się wyjaśni wszystko pozstanie po staremu, zamist się poprawić.

VFC jest firmą uczciwą na pokaz, jedynie pensje i składki do ZUS są płacone zazwyczaj w terminie, dalej nie wygląda to już tak pięknie. Większość pracowników pracuje na umowę zlecenie, otrzymójąc często wypłaty poniżej najniższej krajowej. Kwota przelana na konto jest zależna od wypracowanych godzin, więc gdy w miesiącu wypadają jakeś święta lub inne dni wolne od pracy, albo pracy dla nich poprostu nie ma, to zarabiają grosze.Proceder zatrudniania na umowę zlecenie jest prowadzony przez ok 5 lat, a pracowników z umowy o pracę nie sposób rozróżnic bo pracują w tym samym wymiarze czasowym i na identycznych stanowiskach co umowa zlecenie biorą za to większe pieniądze i posiadając większe przywileje(urlop, możliwość pójści na tzw L4, prawo do zasiłku w przypadku zwolnienia). Jedynym "przywilejem" który mają prawocwnicy zleceni to płatne nadgodziny oraz soboty, niestety po tej samej stawce co za zwykłą godzinę, pracownicy stali nadgodziny mają do odebrania w innym terminie i nie zawsze jest termin który im pasuję. Kolejną sprawą jest fakt że pracownicy, pomimo szkodliwych warunków pracy w chłodni, nie otrzywali ubrań i obuwia roboczego. Zleceni nigdy, nie licząc fartuchów (często jednorazowych) oraz rękawiczek i czepków. Pracownicy z umowy o pracę otrzymali ubrania robocze tylko raz w momęcie ich zatrudnienia, a potem nic.

Straszną plagą tej firmy jest również nepotyzm. Osoby posiadające tak zwane plecy często nie nadają się do pracy, zdażają się przypadki nadużywających alkoholu także w godzinach pracy. Kierownictwo nic z tym nie robi.
Dalej chciał bym wspomnieć o zatrudnianiu emerytów i ręcistów, którzy zajmują miejsca pracy osobom bardziej potrzebującym od nich.

W zakładzie tym funkcjonował również ciekawy system pracy na ucznia. W biurze zapisywal się pełnoletni uczeń lub student a pracował ktoś inny. Celem tego działania było ograniczenie wydatków na ZUS. Firma VFC nie skorzytała chyba z tej praktyki ale u poprzednich właścicieli była to norma.

Drażniąca sprawą jest również niekompetencja pracowników na szczeblu kierowniczym, ale nie będę zgłębiał tego tematu.

Co do sprawy z Syndykiem. Pracpwnicy są zdezinformowani, Prezesi VFC podając swoją wersję wydarzeń nie wspomnieli o długach i innych niesnaskach. Pani syndyk nie chce rozmowiać z ludźmi alby wyjaśnić im sytację. Dopiero z tego artykułu dowiedziałem się o co chodzi jej naprawde chodzi. Temat podnajmu terenu nie miał miejsca. Co do dewastacji to jest ona skutkiem braku porozumienia w sprawie koniecznych inwstycji, w naprawy i konserwaję urządzeń i infrastruktury. Syndyk nie przyznała się również do niewypłacenia jeszcze zaległych wypłat pracownikom firmy której masą upodłości kieruje.

Konkluzja jest taka że każdy walczy o swoje,
Zarząd VFC o swój towar i związane z nim zyski
Pracownicy o miejsca pracy.
A Syndyk prowadzi osobistą krucjatę przeciwko VFC jednak ucierpią na tym tylko zwykli ludzie.

Rozwiń
wj
wj (17 grudnia 2014 o 21:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

pobory nabieżąco pracownicy mają rację, góra niech się dogaduje

Rozwiń
Zofia
Zofia (17 grudnia 2014 o 19:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

do ~`tasiemka. Nieprawda! My głosowaliśmy na Jarosława nie na Donalda. Jak odzyska władzę to zrobi porządek i robota będzie dla kazdego. Dla tych co wyemigrowali też. I to juz od 2040 roku.

Rozwiń
tasiemka
tasiemka (17 grudnia 2014 o 15:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Będzie dla was inna, lepsza praca!! Dobra praca !! niejaki ryży, ten od "zielonej wyspy", nie zostawi was samym sobie!!on doskonale pamięta,że 2 razy głosowaliście na niego i przez ostatnie 7 lat gorliwie mu d.pę lizaliście!!teraz, razem z inwestorem z Kataru
sprowadzają do polski milion słoni, same samce!! Będziecie im jaja bujać!! Wyposażenie: 
stołek+tasiemka+kask ochronny, należy zabrać z domu!!w niedzielę nadgodziny!! aplikacje wypełniać i wysyłać na stronie:
www,jajaslonia.pl ci ,którzy wytrwale lizali ryżemu d.pę, przez 7 lat, mają pierszeństwo.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!