czwartek, 23 listopada 2017 r.

Puławy

Remontują tory, a przy okazji rozjeżdżają drogę. Skarżą się mieszkańcy i drogowcy

Dodano: 15 listopada 2017, 12:31

Mieszkańcy Kolonii Drzewce w gminie Nałęczów narzekają na uciążliwy ruch samochodów ciężarowych, które wywożą kruszywo z modernizowanej linii kolejowej nr 7. Na wykonawcę remontu torów skarży się również Powiatowy Zarząd Dróg w Puławach, który obawia się trwałego uszkodzenia nawierzchni.

Trwa przebudowa linii kolejowej Dęblin-Lublin, za który odpowiada międzynarodowe konsorcjum (Astaldi, PBDDiM, CLF i ZZC). Pracownicy montują nowe tory, a stare elementy linii, m.in. kruszywo, wywożą ciężarówkami korzystając z lokalnych dróg. Problem w tym, że – jak twierdzą mieszkańcy – nie wybierają tych wskazanych im przez zarządcę, czyli Powiatowy Zarząd Dróg w Puławach. 

– My wskazaliśmy im wyraźnie, z których dróg mogą korzystać, a z których nie, ale to nie przyniosło żadnego skutku. Robią po swojemu i jeżdżą po drogach, na które nie wydaliśmy im zezwolenia – mówi Anna Nizioł, dyrektor PZD. Dodaje, że wykonawca remontu linii nr 7 powinien korzystać z drogi technicznej, tuż przy torowisku. – Ale w rzeczywistości ciężarówki ważące około 30 ton jeżdżą po drogach z ograniczeniem do 12. Mamy nagrania wideo, które to dokumentują. Niektóre ich odcinki były remontowane w tym roku. Nie może być tak, że oni będą w ten sposób niszczyć naszą własność – uzupełnia Maciej Żurawiecki, zastępca dyrektora PZD w Puławach.

Powiatowy Zarząd Dróg o kłopotach z wykonawcą poinformował już policję w Nałęczowie, a wkrótce zawiadomi Ministerstwo Infrastruktury. Urzędnicy kontaktowali się również z wykonawcą. – Telefony i spotkanie nie przyniosło skutku – przyznaje Żurawiecki.

Na uciążliwości narzekają mieszkańcy m.in. Kolonii Drzewce w gminie Nałęczów. – Naprawdę jesteśmy już bezradni. Te samochody jeżdżą tuż przy naszych domach od 7 rano do wieczora. Kiedyś przy tej ulicy stał znak ograniczający tonaż, a teraz go nie ma. Nie wiemy już co robić – mówi pani Karolina.

O komentarz zwróciliśmy się do inwestora odpowiadającego za tę inwestycję, czyli PKP-PLK. – Wywóz starych kruszyw, elementów torów i złomu z rozebranej linii kolejowej odbywa się ciężarówkami, o czym zarządcy dróg zostali przez wykonawcę poinformowani. Drogi wykorzystywane są zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Nie otrzymaliśmy żadnych informacji o tym, jakoby miało być inaczej, ale każdy sygnał traktujemy poważnie. Zwrócimy się więc do wykonawcy, by korzystał z dróg do tego przeznaczonych – zapewnia Karol Jakubowski, rzecznik Polskich Linii Kolejowych.

Inwestor bierze co prawda pod uwagę możliwość uszkodzenia nawierzchni dróg przez ciężarówki, ale jak podkreśla, ich stan jest na bieżąco monitorowany. – Jeśli zostaną stwierdzono zniszczenia, odpowiednie porozumienie zmobilizuje wykonawcę do ich naprawy – dodaje Jakubowski.

Ale porozumienia na razie nie ma. – Dlatego, że jego projekt, który został nam przedstawiony, jest nie do przyjęcia – tłumaczy Anna Nizioł. Dyrektor PZD wyjaśnia, że mowa jest w nim jedynie o remontach cząstkowych. – To nam nie wystarczy, bo drogi nie są przystosowane do takiego nacisku oraz natężenia ruchu. Obawiamy się, że może to spowodować trwałe uszkodzenie ich podbudowy – dodaje, zauważając, że w tej sytuacji za ich naprawę odpowiedzialny będzie powiat puławski.

– Staramy się dyscyplinować naszych kierowców, ale to trudne, bo korzystamy z usług wielu podwykonawców i posiadamy dużo wynajętego sprzętu. Nie zawsze uda dam się wszystkich upilnować, ale robimy wszystko, żeby transport odbywał się zgodnie z przepisami – przekonuje Arkadiusz Klimowski, kierownik budowy z firmy Astaldi. I zachęca wszystkich, którzy zauważą ciężkie pojazdy w niewłaściwym miejscu o zgłaszanie takich przypadków (wraz z numerem ciężarówki) bezpośrednio do biura budowy, nr tel. (81) 440-51-44.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 listopada 2017 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli przepisy nie są łamane (np. tonaż) to jaki problem?
Rozwiń
Gość
Gość (15 listopada 2017 o 17:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja na nagraniu nie widzę zadnego znaku ograniczajacego przejazd ciężarówek. Po drugie nawt jak bylo 15t to goscio jedzie pusty. Tak więc moze jechać. Za to napewno widac jak kolo co to nagrywa nie zatrzymał sie na stopie. Trzeba by zeby dal policji to nagranie. I poddac sie karze za ignorowanie znaku stop na niestrzezonym przejeździe kolejowym
Rozwiń
Gość
Gość (15 listopada 2017 o 16:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to za gimbus nagrywa telefonem szeroki plan w pionie?
Rozwiń
Gość
Gość (15 listopada 2017 o 14:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kompletny bezsens. Powinni rozbierać tory i wywiozić to koleją.
Rozwiń
Gość
Gość (15 listopada 2017 o 14:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zwykła banda. Wierzę że ktoś sie tym zajmie i posypią sue milionowe kary dla wykonawcy, bo prawnie nie zwalnia go z odpowiedzialnosci to, że korzysta z usług podwykonawcow. No i kierowcy są odpowiedzialni do 15000 zl przy każdej kontroli pojazdu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!