wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Puławy

Rządowy przetarg na śmigłowce: W Świdniku złość, w Dęblinie radość

Dodano: 25 maja 2015, 14:15
Autor: Paweł Puzio

Wojskowe Zakłady Lotnicze w Dęblinie miałaby się stać centrum obsługi, remontów a także modernizacji silników do francuskiego helikoptera Caracal (fot. Karol Zienkiewicz/archiwum)
Wojskowe Zakłady Lotnicze w Dęblinie miałaby się stać centrum obsługi, remontów a także modernizacji silników do francuskiego helikoptera Caracal (fot. Karol Zienkiewicz/archiwum)

Z dumą przyjęliśmy decyzję ministra obrony narodowej o utworzeniu Wojskowej Wyżyny Lotniczej w oparciu o naukowo-technologiczny potencjał naszych miast oraz innowacyjne rozwiązania firmy Airbus Helicopters – piszą w liście otwartym Beata Siedlecka, burmistrz Dęblina wraz z prezydentami Łodzi i Radomia.

To reakcja na decyzję resortu obrony o powstaniu Wyżyny Lotniczej, ulokowanej w trójkącie Łódź, Radom, Dęblin. A to oznacza, że Lubelskie także coś uszczknie z olbrzymiego kontraktu MON na śmigłowce dla polskiej armii. Wojsko kupi najprawdopodobniej 50 sztuk francuskiego Caracala od Airbus Helicopters (właśnie trwają jego testy). Jak już pisaliśmy, z przetargu odpadł PZL Świdnik modelem AW 149, co wywołało liczne protesty m.in. związkowców.

Do wyżyny lotniczej włączono Wojskowe Zakłady Lotnicze w Dęblinie, oddział łódzkich WZL1. Dęblin miałaby się stać centrum obsługi, remontów a także modernizacji silników do francuskiego helikoptera.

– Z wielką nadzieją przyjęliśmy wybór Caracala i ogłoszenie przez ministra Siemoniaka decyzji o powstaniu Wyżyny Lotniczej – mówi Beata Siedlecka, burmistrz Dęblina.

W dęblińskich zakładach oficjalnie nikt nie chciał komentować decyzji MON o powołaniu do życia Wyżyny Lotniczej. – Jest to jednak dla WZL wielka szansa. Bez niej los zakładu nie byłby pewny. Tu nie chodzi nawet o nowe miejsca pracy, ale o utrzymanie obecnego zatrudnienia – powiedział nam anonimowo jeden z pracowników.

W WZL 1 w Dęblinie pracuje 290 osób, większość z nich to specjaliści w swoich dziedzinach. W ciągu najbliższego roku, dwóch lat skończą się kontrakty związane z obsługą wojskich samolotów i helikopterów. Gdyby nie potencjalny kontrakt na Caracala, prawdopodobnie część załogi straciłaby pracę.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w WZL 1 Dęblin już trwają kursy nauki języka angielskie dla załogi, pod kątem przyszłej współpracy z Airbus Helicopters. – Będzie to także olbrzymi zastrzyk nowych technologii i szansa na rozwój firmy – mówią w dęblińskich zakładach. – Tak nowoczesny zakład będzie magnesem dla młodych, aby zostawali w naszym mieście i tu planowali swoją przyszłość. Perspektywy współpracy z Airbus Helicopters są długofalowe, liczone w dekadach, a nie latach – dodaje Beata Siedlecka.

Wyżyna Lotnicza to nowe miejsce na mapie gospodarczej Europy, gdzie inwestycje w związku z decyzjami dotyczącymi pozyskania nowego śmigłowca wielozadaniowego, zaowocują transferem technologii i stworzone będą nowe miejsca pracy – informuje w oficjalnym komunikacie MON.

Czytaj więcej o: Dęblin Szkoła Orląt
Gość
sirandrew
Gość
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 czerwca 2015 o 19:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panowie z Łodzi i Dęblina porzućcie nadzieję ze wyprodukujecie chociaż 1 śmigłowiec.
Rozwiń
sirandrew
sirandrew (29 maja 2015 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Karty na stół, łobuzy z MON. Oferta gospodarcza i miejsca pracy z oferty Świdnika. 4 miliardy euro i tysiące miejsc pracy. Najnowocześniejszy globalny produkt eksportowy. Na lata. Koniec z tajemnicami, niech konkurencja pokaże co ma ? Porównajmy zamiast gadać po próżnicy ! https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1585005705099007&set=a.1476635822602663.1073741829.100007687787861&type=1
Rozwiń
Gość
Gość (27 maja 2015 o 17:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja jestem z Dęblina i bardzo się cieszę!
Rozwiń
Gość
Gość (27 maja 2015 o 12:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dziś o godz 12:00 przeczytałem na tvn24, że Caracal przeszedł pozytywnie testy w MON szykują się do podpisania kontraktu z Airbus Helicopters. Także zakończmy ten temat trwający od miesiąca,trzeba się pogodzić z porażką
Rozwiń
bibi
bibi (27 maja 2015 o 09:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Z całym szacunkiem, pierdzielicie aż boli.Dalej widzę pokutuje propaganda skrzywdzonego Mielcac czy Świdnika. Ciekawe tylko dlaczego mielczanie nie mówią, że ponad połowa montowanego u nas BlackHawka jest robiona poza granicami np. w Turcji a Sikorski "uwiązał" Mielec kontraktami nie z poddostawcami najlepszymi i najtańszymi dla Mielca tylko zmusza ich do kupowania bez dyskusji części u dostawców Sikorskiego za ciężkie pieniądze, dużo większe niż można by gdzie indziej wynegocjować-taka to "polska" fabryka. Nie twierdzę, pracują tam Polacy i mają zarobek ale zysk jest dla Jankesów (jak dla makaroniaży w Świdniku). Zobaczcie to w końcu. I naprawdę ani w Świdniku ani w Mielcu w przy śmigłowcach dla armii nie pracowałoby więcej ludzi niż będzie to w Łodzi czy w Dęblinie. Jeśli ktoś myśli inaczejto jest naiwny i daje się manipulować prezesom Mielca którzy,co zrozumiałe walczą o swoje stołki i premie a nie o ludzi i dobro narodowe.

Nikt z Was nie zna (bo nie może bo to tajemnica handlowa)ustaleń między WZL-1 S.A. w Łodzi i Dęblinie a piszecie durnoty. Na pewno w Dęblinie nie będzie pompowania kół bo tu będą silniki do Caracali, co świadczy o zupełnej ignoranci i braku wiedzy w temacie ale można to jeszcze podciągnąć pod ironię. Zadziwia mnie jednak Wasza krótkowzroczność.Wejście Airbusa i Turbomeca do Polski to nie tylko Caracale, to też szansa np. na Kruki (kolejny przetarg na śmigłowce szturmowe np. Tiger od Eurocoptera-bo też nie jest zły) ale przede wszystkim przyjęcie przez WZLe standardów (także zgodnych z przepisami cywilnymi PART) firm Eurocoptera i Turbomeci co jest ogromną szansą na stworzenie poważnej bazy obsługowej śmigłowców dawnego Eurocoptera oraz silników Turbomeca nie tylko w podstawowym zakresie co biorąc pod uwage fakt posiadania przez nas w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym 26 sztuk Eurocopterów i ogromnej popularności różnych typów Eurocoptera w tej części Europy w lotnictwie cywilnym daje ogromne możliwości. Zaznaczam, że mając wdrożone ogólne standardy i certyfikaty danego producenta zgodnie z przepisami EASA zdobycie certyfiukatu PART na konkretny typ śmigłowca czy silnika to naprawdę pikuś.

W ten sposób (przy okazji jakiegoś offsetu) powstało wiele poważnych organizacji obsługowych na świecie.

Troche myślenia, mniej naiwności w propagandę "skrzywdzonych".

Naprawdę są tacy któzy dużo skorzystają na Caracalach (jeśli zostanie to dobrze wykorzystane).

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!