czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Radzyń Podlaski

Wojenka wójta ze strażakami. "Tu chodzi o zasady"

Dodano: 29 lipca 2017, 06:20
Autor: Paweł Puzio

Czy strażacy po powrocie z akcji mają z własnych środków zapłacić za wodę do mycia – pyta Marian Starownik, szef strażaków-ochotników w województwie
Czy strażacy po powrocie z akcji mają z własnych środków zapłacić za wodę do mycia – pyta Marian Starownik, szef strażaków-ochotników w województwie

Wójt gminy Borki ruszył na wojnę ze strażakami-ochotnikami z Woli Osowińskiej. Każe im w remizie montować liczniki i płacić za wodę wykorzystaną w toalecie czy kuchni. Druhowie są zdumieni decyzją wójta. I nie zamierzają płacić

Wólka Osowińska to wieś położona w powiecie radzyńskim. Gminą zarządza wójt Radosław Sałata. Wójt zażądał, aby każda z 11 działających w gminie OSP zamontowała licznik i ponosiła koszty wody używanej w łazience czy kuchni.

Urząd gminy pismem z dnia 16 czerwca, podpisanym przez Renatę Leszcz, sekretarza gminy, poprosił prezesów OSP o zawarcie umowy na dostawę wody z gminnym Zakładem Gospodarki Komunalnej w Borkach. Jednocześnie w tym piśmie zadeklarował, że koszt wody użytej do celów pożarniczych gmina będzie rekompensować ZGK w Borkach. Ale już za wodę użytą z toalecie czy w kuchni strażacy muszą płacić.

– Chcę zauważyć, że woda w niektórych budynkach OSP jest używana do celów bytowych, m.in. w czasie kiedy decydujecie się Państwo na wynajęcie obiektu innym osobom na zorganizowanie przyjęć i imprez – czytamy w piśmie wystosowanym do prezesów gminnych OSP podpisanym przez sekretarz Renatę Leszcz. Za te wodę gmina nie chce płacić.

Prosty chłop nie rozumie

– Ja jestem prosty chłop i nie wiem, o co wójtowi chodzi z tą wodą. Przez lata nikt od nas nie żądał montażu licznika, umowy i płacenia za wodę używaną w łazience czy w kuchni – mówi Franciszek Czeczko, prezes OSP w Wólce Osowińksiej. – Nigdy nikomu nie wynajmujemy sali w remizie za pieniądze.

Bezpłatnie korzysta z niej nasza szkoła czy Koło Gospodyń Wiejskich. Zdarza się, że ktoś zorganizuje uroczystość rodzinną, ale za to też nie pobieramy opłat. Jeśli ktoś wspomoże nas skromną dotacją, to przeznaczamy ją na cele statutowe naszej OSP. Nie prowadzimy działalności gospodarczej – dodaje prezes Czeczko.

– Każda woda dostarczana przez Zakład Gospodarki Komunalnej musi być opomiarowana. Inną kwestią jest to, kto płaci za wodę. Nie może być sytuacji, że woda dla OSP jest ewidencjonowana jako strata, nie odpowiada to prawdzie – ripostuje wójt Radosław Sałata. Jednocześnie deklaruje, że gmina nie uchyla się od pomocy finansowej OSP, do której jest zobowiązana prawem, w ramach ustawy o ochronie przeciwpożarowej. – Działalność OSP to nie tylko działalność związana z udziałem w akcjach ratowniczych, ale także m.in. kulturalna, czy sportowa. Dodatkowo strażacy wynajmują salę na różnego rodzaju uroczystości rodzinne czy okolicznościowe. Zgodnie ze stanowiskiem Regionalnej Izby Obrachunkowej tylko koszty działalności OSP związane z ochroną przeciwpożarową mogą być pokrywane z budżetu gminy – podkreśla wójt.

Jak grochem o ścianę

Ale do strażaków te argumenty nie docierają. – Żądanie wójta gminy Borki to jakieś kuriozum. Z ustawy wyraźnie wynika, że utrzymanie jednostek OSP należy do zadań gminy. Moim zdaniem wójt nie rozumie ustawy o ochronie przeciwpożarowej – mówi Marian Starownik, prezes Zarządu Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Lublinie. – Pytam zatem, czy strażacy po powrocie z akcji mają z własnych środków zapłacić za wodę do mycia? Czy korzystanie z toalety też ma być płatne? – pyta Starownik.

Jednocześnie podkreśla społeczną rolę OSP. Z miejscowej remizy korzysta m.in. lokalna szkoła organizując uroczystości z okazji świąt narodowych. W budynku często też spotykają się panie z koła gospodyń wiejskich. Nikt nie płaci za korzystanie ze strażackiego lokum. – Druhowie nie prowadzą działalności gospodarczej, to skąd wezmą na opłaty za wodę. Z taką sytuacją spotykam się pierwszy raz. Jest to ewenement na skalę wojewódzką, a być może krajową – dodaje wyraźnie poirytowany Starownik.

Na razie prezes Czeczko nie zamierza podpisywać umowy na dostawę wody. – W naszej OSP jest 29 czynnych strażaków. Wszyscy działają społecznie. Czy mam ich obciążać kosztami zużytej wody w toalecie czy w kuchni? Tu nie chodzi o pieniądze, ale o zasady – podkreśla prezes.

Czytaj więcej o: straż pożarna
Użytkownik niezarejestrowany
Gość
czyt
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 sierpnia 2017 o 22:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dzienniku Wschodni- nie Wólka, a Wola Osowińska
Rozwiń
Gość
Gość (1 sierpnia 2017 o 08:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widocznie wójt nie jest zielonym traktorem i nie da się zaorać. Widzi kombinacje i chce koryto ukrócić. Popieram wójta!
Rozwiń
czyt
czyt (30 lipca 2017 o 19:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I co udostęp[niają bezpłatnie ... darmową wodę z Gminy, za którą nie może zapłacić Gmina? A wódę kto opłaca, też sponsor, bo wójt nie może : D OSp zrobiły się dziwne, kiedyś jeździli gasić, dziś cuda
Rozwiń
Gość
Gość (29 lipca 2017 o 13:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Problem ze strażakami OSP jest jeszcze bardziej rozwojowy i to w skali ogólnopolskiej. Co chwila czytamy, że w akcji tu i tam wzięło udział 5, 10 lub jeszcze więcej zastępów OSP. Owszem, ofiarność i gotowość strażaków - ochotników do akcji jest ważna i zasługuje na uszanowanie. Natomiast, jak takie newsy doczytamy do końca, to mimo woli ciśnie się pytanie, po kiego do wypadku na drodze, albo do pożaru gara w kuchni jedzie, aż tyle owych zastępów, zwłaszcza, że w wielu przypadkach w zupełności wystarczyłby jeden zastęp. Nie wiadomo, zatem, jak faktycznie jest zorganizowany krajowy system ratowniczo - gaśniczy na poziomie OSP, nie wiadomo, kto odpowiada za nadmiarowe i zbędne uruchamianie sił i środków, czyli również za bezsensowne marnowanie pieniędzy z naszych podatków. Od wielu już lat jednostki OSP są wyposażane w coraz lepszy sprzęt, szkolenie podobno również jest na dobrym poziomie, a system działa, jakby na zasadzie pospolitego ruszenia, czyli, jak w Pcimiu Dolnym usłyszą syreny włączone w Pcimiu Górnym to też włączają swoje, bo trza jechać, bo na wszelki wypadek lepiej więcej jednostek, niż mniej. Oczywiście, wypadek wypadkowi, a pożar pożarowi nigdy równym nie jest i nie będzie, ale czas najwyższy na rozsądne dysponowanie środkami, adekwatnie do danego nieszczęścia.
Rozwiń
Gość
Gość (29 lipca 2017 o 10:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ta cała straż to państwo w państwie. Wszedzie te same numery. Oczywiście "nieodpłatnie" bo przeciez bez rachunków, umów, podatków ........ ale kazdy wie, że kase dostają. Tak było i jest. Panie Wójcie niech Pan nie wymięka. Nie wynajmować prywatnym osobom. Zrobić ragulamin , że tylko jednostki podległe gminie mogą korzystać i będzie ok. Zmiękną jak im kasa z imprez uciekonie i pójdą po rozum do głowy. Założą liczniki i będą obciążać weselników, komunistów i innych bawiących się. Brawo Wójt. Brawo zdrowy rozsądek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!