poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Rolnictwo

Kury i świnie skazane na GMO

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 maja 2014, 11:00
Autor: (AM, PAP)

Według ekspertów, import modyfikowanej genetycznie śruty sojowej to konieczność. - Bez soi z Argentyny hodowla drobiu i trzody upadnie - ostrzegają

Polska sprowadza ok. 1,8-1,9 mln ton śruty sojowej rocznie. Jest ona podstawowym składnikiem białka w paszach dla zwierząt. Ok. 60 proc. importowanej soi jest wykorzystywane do produkcji pasz dla drobiu, 20 proc. - dla trzody, a 10 proc. - dla bydła.

Problem w tym, że śruta sojowa, która kupujemy głównie w Argentynie, jest genetycznie modyfikowana. A zgodnie z polskimi przepisami, do żywienia zwierząt nie można wykorzystywać surowców GMO. W praktyce jednak, do 1 stycznia 2017 r. na ten zakaz obowiązuje moratorium. Okazało się bowiem, że bez importowanej soi hodowla drobiu i trzody upadnie.

Rząd miał znaleźć alternatywne surowce, które mogą zastąpić śrutę sojową GMO. Program "Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach” na lata 2011-2015 zakładał m.in. opracowanie nowych, bardziej wydajnych odmian roślin białkowych.

By zachęcić rolników do zwiększenia produkcji roślin strączkowych i motylkowych od 2010 r. wprowadzono specjalne dopłaty. Okazało się jednak, że w tak krótkim czasie trudno znacząco zwiększyć uprawy roślin wysokobiałkowych. Nie wypalił też pomysł sprowadzania soi bez GMO z Ukrainy.

Resort rolnictwa zapewnia, że wciąż poszukuje możliwości zastąpienia soi m.in. poprzez większe wykorzystanie śrut słonecznikowej i rzepakowej. Rządowy program przedłużony zostanie na kolejne lata (2016-2020), będą też dopłaty do upraw strączkowych i motylkowych, a instytuty badawcze pracują nad unowocześnieniem technologii uprawy soi niemodyfikowanej.

W opinii Wiesława Dzwonkowskiego z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, do 2017 r. nie jest możliwe zastąpienie śruty sojowej innym białkiem pochodzenia roślinnego. Tym bardziej, że produkcja zwierzęca będzie rosła. W dodatku uprawa roślin strączkowych i motylkowych jest nieopłacalna, a przemysł nie jest zainteresowany wykorzystywaniem do produkcji pasz droższych komponentów.

Według dyrektora spółki paszowej De Heus, śrutę sojową w znacznym stopniu można zastąpić krajową śrutą rzepakową.

- Jeżeli chodzi o aminokwasy, to obie śruty wzajemnie się uzupełniają - mówi Witold Obidziński. - Śruta rzepakowa jest najbardziej przydatna w karmieniu bydła, a najmniej drobiu - dodaje.

Obidziński przyznaje, że przemysł unika komponentów rzepakowych, bo rolnicy nie chcą kupować takich pasz. Gdyby jednak udało się przekonać hodowców, to można by zmniejszyć import soi o połowę - do ok. 800 tys. ton.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: agrobiznes GMO
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!