Piłka ręczna

Ekstraklasa piłkarzy ręcznych: Przerwana passa Azotów Puławy we Wrocławiu


Azoty nie są już niepokonane w spotkaniach wyjazdowych. Komplet punktów odebrał puławianom Śląsk Wrocław. Pierwsza przegrana na obcym terenie boli tym bardziej, że lepszym okazał się tegoroczny beniaminek. Pierwszego występu w swoim dawnym klubie nie zaliczy do udanych Grzegorz Gowin.

Gowin wyrobił się załatwieniem formalności i podpisaniem kontraktu jeszcze przed wyjazdem do Wrocławia. Wychowanek puławskiego klubu miał nadzieję na dobry występ, podobnie jak jego nowi koledzy. Szanse Azotów poszły w górę tym bardziej, że w pięciu kolejkach wrocławianie nie zdobyli nawet punktu. Gdy tymczasem ekipa trenera Marka Motyczyńskiego miała na koncie siedem „oczek”.

Już pierwsze minuty pokazały, że wygrać w hali Orbita nie będzie łatwo. W dobrej dyspozycji byli od początku dwaj byli reprezentanci Polski: Wojciech Zydroń z Azotów i Grzegorz Garbacz ze Śląska. Wyrównana gra toczyła się do stanu 4:4. Od tego momentu goście zablokowali się.

Bardzo szybko wykorzystali to wrocławianie, którzy w 15 min objęli czterobramkowe prowadzenie. W 18 min Śląsk wygrywał już 11:5, a po kolejnych 12 minutach 15:11. Na usprawiedliwienie straconych w tym okresie goli można podać fakt, że goście grali w osłabieniu dwóch piłkarzy (kary Mateusza Kusa i Dymitrija Zinczuka).

Podbudowani dobrą grą i korzystnym wynikiem wrocławianie nie zamierzali spasować. Beniaminek w dalszym ciągu przeważał, ale puławianie za wszelką cenę dążyli do zmiany niekorzystnego rezultatu. Po 40 minutach Śląsk prowadził już tylko dwoma trafieniami (20:18).

Jeszcze osiem minut przed końcem beniaminek wygrywał, ale już tylko jedną bramką (25:24). I gdyby Maciej Sieczkowski nie przestrzelił, byłby remis. A tak, w końcówce znowu gospodarze zabrali się do pracy i wygrali pierwszy mecz w sezonie.

– Zawiedliśmy pod względem skuteczności i to była główna przyczyna porażki – mówi trener Marek Motyczyński. – Już w pierwszej części było z tym nie najlepiej. Duże znaczenie miała też kontuzja mięśnia uda Wojtka Zydronia, już w 40 minucie. – Gdybyśmy wykorzystali wszystkie sytuacje rzutowe, wygralibyśmy. Z drugiej strony, Śląsk rozegrał najlepszy mecz w lidze – dodaje rozgrywający Remigiusz Lasoń.

Śląsk Wrocław – Azoty Puławy 31:25 (15:11)
Azoty: Wyszomirski, Stęczniewski – Zydroń 9, Lasoń 4, Siemionow, Sieczka, Zinczuk 3, Afanasjev 2, Witkowski 2, Gowin 3, Kus 2, Sieczkowski. Kary: 8 minut.
Śląsk: Banisz, Stachera – Tórz 1, K. Sadowski 2, Swat 3, Świątek 7, Frąszczak 1, Garbacz 7, Piętak 10, Marciniak, Kłos, T. Sadowski. Kary: 8 minut.
Sędziowali: Bartosz Leszczyński, Marcin Piechota (z Płocka). Widzów: 800.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA

WYNIKI KOLEJKI

26. kolejka 8-9 kwietnia
Azoty Puławy - Wybrzeże Gdańsk 29:32
Piotrkowianin - KPR Legionowo 29:26
Stal Mielec - Chrobry Głogów 30:27
Sandra Spa Pogoń - Górnik Zabrze 25:33
MMTS Kwidzyn - Meble Wójcik Elbląg 25:28
Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 18:23
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 34:29

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 26 57 856:607
2. Azoty Puławy 26 50 801:701
3. Gwardia Opole 26 40 712:722
4. Górnik Zabrze 26 39 772:715
5. Stal Mielec 26 18 633:741
6. Zagłębie Lubin 26 15 685:747
7. Piotrkowianin 26 13 667:772
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!