Piłka ręczna

Puławskie Azoty przed meczami z Wisłą Płock - mało czasu, dużo poprawek

Dodano: 18 maja 2010, 17:53
Autor: (grom)

W walce o brązowy medal szczypiorniści Azotów przegrali dwa pierwsze wyjazdowe spotkania z Wisłą Płock – 26:32 i 25:35. Te rezultaty stawiają podopiecznych trenera Bogdana Kowalczyka w trudnej sytuacji w dalszej części zmagań.

Aby myśleć jeszcze o zajęciu miejsca na podium w mistrzostwach Polski, puławianie muszą teraz trzykrotnie wygrać. Czy można tego dokonać? Tak, co pokazał już MMTS Kwidzyn, który w półfinale, przed meczami we własnej hali, także przegrywał z "Nafciarzami” 0-2. A potem wszedł do finału.

Znacznie łatwiej byłoby grać najbliższe spotkanie w sobotę, gdyby Azoty przywiozły z Płocka przynajmniej jedno zwycięstwo. Tak się jednak nie stało. A złożyło się na to kilka czynników. Pierwszym była zbyt duża liczba własnych błędów popełnionych w kontratakach.

Takich sytuacji możemy tylko żałować. Jeżeli nasi bramkarze, bądź też defensorzy, bronią lub blokują rzuty zawodników Wisły, to takie piłki kategorycznie powinny zostać zamienione na gole – podkreśla prezes klubu Jerzy Witaszek. W dodatku do słabej skuteczności trzeba jeszcze dołożyć znikomą siłę rażenia drugiej linii.

Zabrakło kontuzjowanego Dymitrija Zinczuka, a Remigiusz Lasoń, z powodu urazu stopy, nie mógł w pełni zademonstrować swoich umiejętności rzutowych. Okazało się, że zmiennicy nie potrafią być na tyle groźni, aby pociągnąć grę i zdobywać bramki.

Trzecim ważnym argumentem była postawa pary sędziowskiej z Gdańska: Pawła Kaszubskiego i Piotra Wojdyra.

– Staram się nie narzekać na arbitrów, ale ich decyzje, szczególnie w sobotnim meczu i aż osiemnaście minut kary dla moich zawodników, były dla nas niezrozumiałe i kontrowersyjne.

Widać było, że ten mecz im wyraźnie nie wyszedł. Jak już raz pomylili się, przy kolejnych decyzjach woleli sprzyjać gospodarzom. Przynajmniej nie narazili się na gwizdy płockiej publiczności – uważa trener Kowalczyk.

Natomiast po niedzielnym spotkaniu, sporo pretensji gracze Azotów powinni też mieć do siebie. Prowadzili z Wisłą 7:4 i zmarnowali trzy szanse, aby odskoczyć na większą ilość goli. – Gdybyśmy odjechali na pięć, sześć bramek, wówczas mogło być ciekawie. Byłaby okazja, żeby kontrolować wydarzenia na boisku – przekonuje Remigiusz Lasoń.

Ale był też taki moment, kiedy puławianie musieli grać... we dwóch w polu, przeciwko szóstce płocczan, i to aż cztery minuty.

– Po golu Bartosza Wusztera, przy dobitce z rzutu karnego, zdegustowany uderzyłem piłką o parkiet i dostałem karę dwóch minut. Nie sądzę jednak, aby moje zachowanie wpłynęło na kolejne kary dla moich kolegów – uważa bramkarz Maciej Stęczniewski.

– Maciek nie powinien tak postąpić, to było niesportowe zachowanie i kara dla niego miała znaczenie dla naszej postawy. To po tym fakcie Płock nam już odskoczył – stwierdził szkoleniowiec Azotó
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

SUPERLIGA

WYNIKI KOLEJKI

26. kolejka 8-9 kwietnia
Azoty Puławy - Wybrzeże Gdańsk 29:32
Piotrkowianin - KPR Legionowo 29:26
Stal Mielec - Chrobry Głogów 30:27
Sandra Spa Pogoń - Górnik Zabrze 25:33
MMTS Kwidzyn - Meble Wójcik Elbląg 25:28
Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 18:23
Gwardia Opole - Zagłębie Lubin 34:29

TABELA

1. ORLEN Wisła Płock 26 57 856:607
2. Azoty Puławy 26 50 801:701
3. Gwardia Opole 26 40 712:722
4. Górnik Zabrze 26 39 772:715
5. Stal Mielec 26 18 633:741
6. Zagłębie Lubin 26 15 685:747
7. Piotrkowianin 26 13 667:772
Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!