sobota, 16 grudnia 2017 r.

Zamość

24-latek upozorował własną śmierć, by wyłudzić wysokie odszkodowanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lipca 2010, 15:31

Podkarpaccy śledczy sprawdzą, czy podejrzany o znieważenie zwłok 24-latek spod Tarnogrodu nie przyczynił się do samobójstwa 42-latka z Łukowej. Jeszcze raz przyjrzą się też niewyjaśnionej śmierci właściciela stacji paliw z Różańca.

– Wszystko zostanie dokładnie zbadane – zapewnia Maria Potoczna, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie. – Czekamy na ostateczne wyniki sekcji spalonych zwłok oraz dokumentację od ubezpieczyciela.

24 czerwca policja przyjęła informację o spalonym renaulcie lagunie w Witkach (pow. lubaczowski).

W bagażniku znaleziono zwłoki. 59-letni Jan J. nie miał najmniejszych wątpliwości, że to zwęglone ciało jego 24-letniego syna.

Świadczyć o tym miały m.in. złoty łańcuszek i obrączka znalezione przy denacie. Rodzina J. mieszka w Różańcu pod Tarnogrodem, w Witkach Jan J. kupił gospodarstwo.

Stróże prawa potraktowali hipotezę o zabójstwie Sławomira J. jako mało prawdopodobną. Bardziej skłaniali się ku wersji, że to może być ciało innej osoby.

– Oględziny samochodu, miejsca pożaru, rozmowy i rozpytania szybko dały odmienny od wstępnego scenariusz wydarzeń – powiedział nam Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

Zarządzono sekcję zwłok, pobrano wycinki do badań DNA.

Biegli ustalili, że w bagażniku spaliło się ciało około 40-letniego mężczyzny, które wcześniej musiało przez jakiś czas spoczywać pod ziemią albo w piwnicy.

Działania operacyjne kryminalnych przyniosły efekty. W spalonym samochodzie znajdowały się zwłoki 42-letniego samobójcy z Łukowej.

W nocy z 23 na 24 czerwca wykradł je z cmentarza Sławomir J., a pomagali mu ojciec i siostrzeniec. Jeden z nich siekierą odciął głowę, by na podstawie analizy uzębienia policja nie odkryła mistyfikacji.
Wcześniej Jan J. rozsiewał w okolicy plotkę, że ukraińska mafia domaga się głowy jego syna.

Sławomir J. pojechał do Witków, podpalił samochód i czekał na swój... pogrzeb. I pieniądze, bo wcześniej ubezpieczył swoje życie na 200 tys. złotych, choć nie można wykluczyć, że kwota była pięć razy większa. Ale to jest przedmiotem wyjaśniania.

Najpierw w ręce policji wpadli ojciec i siostrzeniec 24-latka. Pierwszy został tymczasowo aresztowany, wobec Dawida F. zastosowano dozór policyjny i 4 tys. złotych poręczenia. Sławomir J. również jest za kratkami.

Przypomnijmy, że mężczyzna rok temu trafił na 3,5 roku do więzienia za kradzieże i włamania, ale już w październiku uzyskał przerwę w odbywaniu wyroku. Do celi nie wrócił, zaczął się ukrywać.

Wymyślił plan: wysoko ubezpieczy życie i upozoruje swoją śmierć. Szukał podobnego do siebie z wyglądu człowieka, był zdecydowany na zabójstwo, a w końcu wykradł z grobu ciało 42-latka.

Śledczy sprawdzą, czy Sławomir J. nie przyczynił się do jego samobójczej śmierci. Przyjrzą się też niewyjaśnionej śmierci właściciela stacji paliw w Różańcu.

W styczniu jego zwłoki znaleziono w spalonym samochodzie w Woli Obszańskiej na drodze do składowiska odpadów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!