wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Byłemu strażnikowi więziennemu grozi dożywocie

Dodano: 27 lutego 2009, 10:28

Zaatakował pracownika stacji paliw, bo potrzebował gotówki na jednorękiego bandytę. Byłemu strażnikowi hrubieszowskiego więzienia grozi nawet dożywocie. Podzieli los skazanych, których sam pilnował.

- Oskarżyliśmy go o usiłowanie zabójstwa - informuje Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie, która skierowała do sądu akt oskarżenia. - Grozi za to nie mniej niż 8 lat pozbawienia wolności. Oskarżony nie był wcześniej karany. Przyznał się do winy. Jest poczytalny, może odpowiadać przed sądem.

24-letni Przemysław P. przez półtora roku pracował w hrubieszowskim więzieniu.

- Był w okresie służby przygotowawczej, podczas której każdy młody funkcjonariusz jest szczególnie obserwowany, częściej oceniany i opiniowany - mówi Janusz Krotkiewicz, zastępca dyrektora Zakładu Karnego w Hrubieszowie. - To był zdyscyplinowany, sumienny funkcjonariusz. Nie wchodził w nieformalne relacje ze skazanymi. Nikt się nie spodziewał, że może zrobić coś takiego.

W nocy z 10 na 11 października ub. roku Przemysław P. grał na automatach do gier zręcznościowych. W pewnym momencie pojawił się na stacji paliw przy ul. Piłsudskiego, by wymienić 800 złotych w bilonie na banknoty. Znał dwoje pracowników, bo sam kiedyś pracował na stacji. Potrzebował z kasy na kilka godzin 4 tys. złotych, ale gdy odmówiono mu pożyczki zapowiedział, że jeszcze raz przyjedzie tu z bilonem.

Dotrzymał słowa. Na stacji pojawił się ok. godz. 4 rano. Tym razem chciał od 21-letniego Artura K. antenę CB. Gdy pracownik odkręcał antenę ze swojego samochodu, Przemysław P. uderzył go młotkiem w tył głowy. Ofiara upadła na ziemię, a sprawca dalej okładał ją po całym ciele młotkiem, a później ugodził kilkakrotnie w okolicę klatki piersiowej i głowy.

- Zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na obronę i ucieczkę pokrzywdzonego - mówi prok. Kubik.

21-latek w stanie ciężkim - m.in. z następowym złamaniem i włamaniem kości czaszki, licznymi ranami kłutymi i ciętymi oraz roztrzaskanym palcem u ręki - trafił do szpitala. Przeżył dzięki szybko przeprowadzonej operacji.

Policję powiadomiła o zdarzeniu przestraszona pracownica stacji, która zabarykadowała się w budynku. Sprawca odjechał, ale wkrótce wrócił na miejsce zdarzenia z żoną. Tam zatrzymali go mundurowi.

- Po usłyszeniu zarzutów złożył raport o zwolnienie ze służby i natychmiast został z niej zwolniony - mówi Krotkiewicz.

Oskarżony pracował w dziale ochrony, miał kontakt z bronią.

- We wrześniu ub. roku był badany przez lekarzy medycyny pracy. Nie stwierdzono przeciwwskazań do służby z bronią - zapewnia wicedyrektor więzienia.

Badania wykluczyły uzależnienie oskarżonego od hazardu. Jego proces ruszy w marcu przed Sądem Okręgowym w Zamościu.
Czytaj więcej o:
staples
;]
JP
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

staples
staples (2 marca 2009 o 21:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bandyta był kiedys pracownikiem tej stacji! Musiał się zwolnic gdyż miał i ma sprawę w sadzie za machlojki na tej stacji.Co do napadu to zamierzonego celu nie osiągnął,gdyz pracownica zamkneła drzwi napastnikowi przed nosem!Jakie badania on przeszedł do ZK to nie wiem,ale mam nadzieje,ze w kiciu w końcu go docenią!
Rozwiń
;]
;] (1 marca 2009 o 11:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dycha napisał:
to powitaja go w celi bedzie działo się



taaa pojdzie taki na ochronke i sobie siedzial w spokoju bedzie...hehe sszkoda gadac ale niektorzy nawet tam sa uprzywilejowani
Rozwiń
JP
JP (28 lutego 2009 o 23:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dobrze mu tak, zobaczy jak to jest
Rozwiń
dycha
dycha (28 lutego 2009 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to powitaja go w celi bedzie działo się
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!