piątek, 9 grudnia 2016 r.

Zamość

Fikcyjny eksport cukru

Dodano: 21 listopada 2001, 15:52

Sprawa fikcyjnego eksportu cukru stała się głośna już dwa lata temu. Protestujący wówczas w Zamościu plantatorzy buraków i cukrownicy z zamojskich cukrowni bez ogródek mówili o tym, że cukier z tzw. limitu produkcji C, przeznaczonego na eksport, tak naprawdę w ogóle nie opuszcza naszego kraju. Rzekomy eksport na Ukrainę kończył się - ich zdaniem - w Tomaszowie Lubelskim, Lubyczy Królewskiej i Hrebennem. Czy tak było rzeczywiście? A może tak jest nadal?

Nikt nie słuchał posła

Kiedy były poseł Stanisław Misztal opowiadał wówczas w Sejmie o podejrzeniach fikcyjnego eksportu cukru, nikt tej sprawy nie zbadał na poważnie, bo poseł nie dysponował żadnymi poważnymi dowodami. Natomiast na zachodniej granicy sprawę zaczęła badać dogłębnie Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Dziś postawiono już zarzuty 70-ciu osobom, głównie z przejść granicznych w Kołbaskowie, Głubinie i Świecku. Prokurator prowadzący tę sprawę od marca 1999 r. powiedział nam, że z samego przejścia granicznego w Kołbaskowie oskarżył w tej sprawie 19 osób, w tym 15 funkcjonariuszy celnych, którzy za każdą fikcyjną odprawę mieli brać najpierw po 2 tys. zł, a potem po 1,5 tys. Ponadto prokuratura dowodzi, że osoby te poświadczały nieprawdę w dokumentach, z których wynikało, że cukier objęty procedurą wywozu, faktycznie był na przejściu.

Oskarżeń jest o wiele więcej

Drugi akt oskarżenia dotyczy kilkunastu osób z Głubina i Świecka, a trzeci - 33 podejrzanych szefów firm eksportowych, głównie z Warszawy i Łodzi. Prokuratura udowodniła już prawie 400 fikcyjnych odpraw celnych na trzech przejściach. Pod lupą są kolejne przejścia i kolejne osoby, w tym także celnicy z Warszawy i Łodzi. Na razie wiadomo, że eksportowy cukier pochodził z pięciu cukrowni: Wieluń, Zbiersk, Krasienin, Ostrowy i Mała Wieś.
- Np. w Kołbaskowie, na 342 odprawy cukru w latach 1997-1998, tylko 8 transportów faktycznie wyjechało do Niemiec. Pozostałe były fikcyjne, co potwierdziła dokumentacja po niemieckiej stronie. Chodziło o to, że cukier w eksporcie był tańszy niż sprzedawany w kraju. W sumie będzie w tej sprawie ponad 80 osób oskarżonych. W 1998 r. urwał im się ten "eksport” w Kołbaskowie, to znaleźli szybko Gubin i Świecko. W I kwartale 1999 r. urwały się i te przejścia, więc "eksporterzy” znaleźli inne - wyjaśnia szczeciński prokurator.

Na wschodzie głucha cisza...

W ubiegłym roku sprawy dotyczące cukru, cukrowni i spółek cukrowych badała w innych aspektach także Najwyższa Izba Kontroli. Z udostępnionego nam raportu wynika, że głównym kierunkiem eksportu cukru był i jest jednak wschód. Jednocześnie NIK stwierdza, że nadzór ministra Skarbu Państwa nad obrotem cukrem był w poprzednich latach niedostateczny.
Szczecińska prokuratura podejrzewa, że gdyby zbadać wszystkie eksporty z polskich cukrowni, zapewne byłoby z nimi podobnie, jak na zachodnim przejściu w Kołbaskowie, gdzie faktyczny eksport wynosił zaledwie ok. 2-3 proc. dokumentowanego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO