piątek, 24 listopada 2017 r.

Zamość

Fikcyjny eksport cukru

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2001, 15:52
Autor: Zofia Sawecka

Sprawa fikcyjnego eksportu cukru stała się głośna już dwa lata temu. Protestujący wówczas w Zamościu plantatorzy buraków i cukrownicy z zamojskich cukrowni bez ogródek mówili o tym, że cukier z tzw. limitu produkcji C, przeznaczonego na eksport, tak naprawdę w ogóle nie opuszcza naszego kraju. Rzekomy eksport na Ukrainę kończył się - ich zdaniem - w Tomaszowie Lubelskim, Lubyczy Królewskiej i Hrebennem. Czy tak było rzeczywiście? A może tak jest nadal?

Nikt nie słuchał posła

Kiedy były poseł Stanisław Misztal opowiadał wówczas w Sejmie o podejrzeniach fikcyjnego eksportu cukru, nikt tej sprawy nie zbadał na poważnie, bo poseł nie dysponował żadnymi poważnymi dowodami. Natomiast na zachodniej granicy sprawę zaczęła badać dogłębnie Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Dziś postawiono już zarzuty 70-ciu osobom, głównie z przejść granicznych w Kołbaskowie, Głubinie i Świecku. Prokurator prowadzący tę sprawę od marca 1999 r. powiedział nam, że z samego przejścia granicznego w Kołbaskowie oskarżył w tej sprawie 19 osób, w tym 15 funkcjonariuszy celnych, którzy za każdą fikcyjną odprawę mieli brać najpierw po 2 tys. zł, a potem po 1,5 tys. Ponadto prokuratura dowodzi, że osoby te poświadczały nieprawdę w dokumentach, z których wynikało, że cukier objęty procedurą wywozu, faktycznie był na przejściu.

Oskarżeń jest o wiele więcej

Drugi akt oskarżenia dotyczy kilkunastu osób z Głubina i Świecka, a trzeci - 33 podejrzanych szefów firm eksportowych, głównie z Warszawy i Łodzi. Prokuratura udowodniła już prawie 400 fikcyjnych odpraw celnych na trzech przejściach. Pod lupą są kolejne przejścia i kolejne osoby, w tym także celnicy z Warszawy i Łodzi. Na razie wiadomo, że eksportowy cukier pochodził z pięciu cukrowni: Wieluń, Zbiersk, Krasienin, Ostrowy i Mała Wieś.
- Np. w Kołbaskowie, na 342 odprawy cukru w latach 1997-1998, tylko 8 transportów faktycznie wyjechało do Niemiec. Pozostałe były fikcyjne, co potwierdziła dokumentacja po niemieckiej stronie. Chodziło o to, że cukier w eksporcie był tańszy niż sprzedawany w kraju. W sumie będzie w tej sprawie ponad 80 osób oskarżonych. W 1998 r. urwał im się ten "eksport” w Kołbaskowie, to znaleźli szybko Gubin i Świecko. W I kwartale 1999 r. urwały się i te przejścia, więc "eksporterzy” znaleźli inne - wyjaśnia szczeciński prokurator.

Na wschodzie głucha cisza...

W ubiegłym roku sprawy dotyczące cukru, cukrowni i spółek cukrowych badała w innych aspektach także Najwyższa Izba Kontroli. Z udostępnionego nam raportu wynika, że głównym kierunkiem eksportu cukru był i jest jednak wschód. Jednocześnie NIK stwierdza, że nadzór ministra Skarbu Państwa nad obrotem cukrem był w poprzednich latach niedostateczny.
Szczecińska prokuratura podejrzewa, że gdyby zbadać wszystkie eksporty z polskich cukrowni, zapewne byłoby z nimi podobnie, jak na zachodnim przejściu w Kołbaskowie, gdzie faktyczny eksport wynosił zaledwie ok. 2-3 proc. dokumentowanego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!