środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Kamil K. omal nie zabił nam syna

Dodano: 25 listopada 2008, 19:42

Siedemnaście razy był karany za łamanie przepisów ruchu drogowego, stracił nawet prawo jazdy, ale dalej jeździł. W końcu spowodował wypadek, w którym zginęło małżeństwo lubelskich naukowców. Przez niego płaczą też rodzice 23-latka spod Frampola.

- Nie ma sprawiedliwości - ociera łzy Zenona Książek z Komodzianki pod Frampolem. - Nasz syn przyjął już ostatni sakrament. Lekarzom cudem udało się go odratować.

23-letni Grzegorz przeszedł dwie ciężkie operacje. - A Kamilowi K. włos z głowy nie spadł, choć wszyscy wiedzą, że to pirat drogowy - złości się jej Mieczysław Książek.
Ich 23-letni syn jeździł w firmie transportowej. W ten sposób zbierał na wyjazd do Wielkiej Brytanii. W czerwcu ub. roku wracał swoim oplem kadettem z pracy.

- Wyjeżdżając z zakrętu w Smoryniu, zobaczyłem, że prosto na mnie jedzie samochód dostawczy - opowiada Grzegorz Książek.

Tyle zapamiętał z wypadku. Miał wstrząśnienie mózgu, złamaną żuchwę, liczne obrażenia wewnętrzne, skomplikowane złamanie nogi i ręki oraz pokiereszowaną twarz. W szpitalu przeleżał trzy miesiące.

Dostawczym lublinem kierował 21-letni Kamil K. z Biłgoraja. - Nie miał prawa jazdy, bo stracił je za przekroczenie limitu punktów karnych - informuje podinsp. Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. - Był karany 17 razy nie tylko za jazdę samochodem bez uprawnień, ale też m.in. za przekroczenie prędkości, wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym itp.

Kamil K. nie udzielił pomocy poszkodowanemu. - Podbiegł do mnie i powiedział, żebym wsiadł do jego samochodu i wziął winę na siebie, bo on jest po piwie i bez prawa jazdy - wspomina Adam Grzywna, który jechał samochodem tuż za Książkiem. Zna Kamila K., bo kiedyś pracował u jego rodziców, ale nie zgodził się na jego propozycję. Wtedy Kamil K. odjechał. Wrócił po półgodzinie.

Alkomat wykazał w jego organizmie... zero promila alkoholu. Śledczy umorzyli dochodzenie w sprawie spowodowania wypadku drogowego. - Taką decyzję podjęliśmy po zapoznaniu się z opinią biegłego z zakresu ruchu drogowego - mówi Zbigniew Jargiło, wiceszef Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju.

Wynika z niej, że do zderzenia samochodów doszło z winy Książka. Sąd Rejonowy w Biłgoraju skazał go za to na 200 zł grzywny i na pół roku odebrał prawo jazdy. Wyrok podtrzymał sąd wyższej instancji.

- Chcieliśmy powołać innego biegłego, żeby komputerowo odtworzył przebieg wypadku, ale sędzia powiedział, że komputer może się mylić, a ręka ludzka jest niezawodna - wspomina Zenona Książek.

Jej syn poprosił o pomoc rzecznika praw obywatelskich. Potrzebuje rehabilitacji, czekają go jeszcze dwie operacje nogi. Do końca życia będzie utykał.
Czytaj więcej o:
Kuba z Lublina
KK
tonymld
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kuba z Lublina
Kuba z Lublina (26 listopada 2008 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co tu dużo pisać. Po prostu ma Kamilek wpływowych rodziców!
Rozwiń
KK
KK (26 listopada 2008 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
JEST NADZIEJA W SPRAWIEDLIWOŚCI ŻE TEGO SĘDZIEGO LUB NAJLEPIEJ JEGO DZIECKO ZATŁUCZE NA DRODZE BANDYTA DROGOWY A KOLEŻKA Z SĄDU PO FACHU BĘDZIE W DZIWNY SPOSÓB WYROZUMIAŁY
Rozwiń
tonymld
tonymld (26 listopada 2008 o 10:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
czyżbyś wątpił w naszych stróżów prawa i porządku ??

ja tam uważam, że jakby to pierwszy lepszy gościu w tym wieku to zrobił, to miałby przekichane. chyba że ten to nie pierwszy lepszy.
Rozwiń
Władek
Władek (26 listopada 2008 o 10:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mnie zastanawia, jak on to zrobił, że po wypiciu piwa po 30 min. miała 0 promili. przeciez nie wysikał tego. puscił pawia? na nic, bo alkohol juz dawno przeniknął do krwi. transfuzja krwi? ale nie w pół godziny... więc może alkomat byl "zepsuty"? albo w protokole z ktos poprawił 0,8 na 0,0? to łatwe... i bardzie prawdopodobne niż "wyzerowanie" promili w pół godziny
Rozwiń
tonymld
tonymld (26 listopada 2008 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja rozumiem, że komuś może zdarzyć się wpadka i nie z jego winy jest wypadek.

Ale po przeczytaniu tego tekstu, mam wrażenie jakby to Kamil K. był jakąś biłgorajską świętą krową. Widać wyraźnie, że gdzieś ma przepisy i wyroki. Nie wiem jak wygląda jego sytuacja rodzinna, inaczej by było jakby miał odebrane prawo jazdy, ale jeździł przepisowo, aby utrzymać rodzinę.

Z tego co widzę, to jest nad nim jakaś otoczka nietykalności - a niby mamy równość wobec prawa. Pewnie nawet poseł miałby większe problemy.

W związku z powyższym należałoby poznać, co się kryje za literką K. Można też cierpliwie czekać, aż spowoduje on kolejny wypadek, bo skoro jest bezkarny (co to 200 zl? ludzie tyle na zakupach wydaja!) to apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Proponuje, aby ww. jegomość poszedł do więzienia na miesiąc, może by go tam utemperowali. Ale widząc zaradność jego (lub także i rodziców) nie zdziwiłbym się, jakby mu wkrótce siadła psycha i przeżył dziwnym trafem załamanie nerwowe, tuż przed pójściem do ciupy.

Jakby to ten Kamil K. miałby płacić z własnej kieszenie na koszta leczenia jednej ze swoich ofiar, może nie był by tak zuchwały.

I pewnie dlatego służba nasza zdrowia kuleje, bo leczy ofiary za friko, a sprawcy dalej się bujają i szukają kolejnych ofiar.

Jakby miał płacić z własnej kieszeni za takie wyskoki, pewnie by go trochę utemperowało.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!