sobota, 18 listopada 2017 r.

Zamość

Meszki wylęgły się za wcześnie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 kwietnia 2002, 20:57

W Lubyczy Królewskiej na Zamojszczyźnie meszki pogryzły ludzi zgromadzonych w Wielką Niedzielę przed kościołem.
Na Roztoczu uaktywniły się kleszcze. Atakują głównie biegające po trawie zwierzęta

O tegorocznej inwazji meszki na Lubelszczyźnie nie słyszał jeszcze żaden inspektorat weterynaryjny. Nic dziwnego. Zwierzęta gospodarskie, które najczęściej są ofiarami tych drobnych muszek, nie są jeszcze wyprowadzane z obór.
– Masowy wylęg i inwazja meszki zaczyna się zwykle od połowy kwietnia i trwa do połowy czerwca – mówi Izabela Swoboda, specjalistka z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Zamościu. – W tym roku może się rozpocząć trochę wcześniej. Rok jest nietypowy. Wcześnie zrobiło się ciepło. Teoretycznie meszka może być bardziej dokuczliwa niż w poprzednich latach, ale reguły na to nie ma.
Według Izabeli Swobody na wcześniejsze pokazanie się meszki w okolicach Lubyczy Królewskiej ma wpływ ciepła pogoda i bagienny, podmokły teren. Właśnie na bagnach, mokradłach, w okolicach stawów i rzek ta muszka ma swoje lęgowiska. Jeśli masowy wylęg zacznie się wcześniej – zanim bydło wyjdzie na pastwiska – zwierzęta nie ucierpią.
Anna Migielska, lekarz dermatolog z Zamościa, radzi aby wybierając się nad wodę, ubierać się tak, by jak najdokładniej chronić ciało. – Jeśli już owad nas dopadnie, w aptekach bez recepty można kupić lek o nazwie „alertec”. Przyjmuje się jedną tabletkę na 7 dni. Polecałabym także wapno, „fenistil” – żel oraz emulsję „sarnol”, która łagodzi objawy. Jeśli te środki nie pomogą, trzeba się udać do lekarza.
Na meszce kłopoty się nie kończą. Uaktywniły się też kleszcze. Mieszkańcy Lubelszczyzny, którzy w świąteczne dni wybrali się na Roztocze ze swoimi czworonogami, uskarżają się na nie. Jest ich dużo w trawach. Psy, których nie chronią specjalne preparaty, są szczególnie narażone. Ludzie też nie są bezpieczni.
W przeciwieństwie do meszki, kleszcze nie czekają na jakieś dogodne warunki. – Spokój z nimi jest tylko od listopada do lutego – mówi doktor Waldemar Michałojć z Wojewódzkiego Zakładu Weterynarii w Lublinie. Tymczasem w Lecznicy Weterynaryjnej przy ul. Sienkiewicza w Zamościu, właścicielom pokąsanych przez kleszcze psów dyżurny lekarz weterynarii radzi zastosowanie specjalnych obroży lub preparatu o nazwie „Frontline”. – Obroża chroni psa nie tylko przed kleszczami ale i pchłami. „Frontline” także. Ten preparat stosuje się jednak wyłącznie pod kontrolą lekarza, stosownie do wagi zwierzęcia i jego stanu zdrowia – mówi Wawrzyniec Laskowski, lekarz weterynarii z tutejszej lecznicy. Lecznice i prywatne praktyki weterynaryjne dysponują bardzo bogatym zestawem środków, które skutecznie chronią psy przed wszelkiego rodzaju pasożytami.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!