poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Zamość

Meszki wylęgły się za wcześnie

Dodano: 2 kwietnia 2002, 20:57

W Lubyczy Królewskiej na Zamojszczyźnie meszki pogryzły ludzi zgromadzonych w Wielką Niedzielę przed kościołem.
Na Roztoczu uaktywniły się kleszcze. Atakują głównie biegające po trawie zwierzęta

O tegorocznej inwazji meszki na Lubelszczyźnie nie słyszał jeszcze żaden inspektorat weterynaryjny. Nic dziwnego. Zwierzęta gospodarskie, które najczęściej są ofiarami tych drobnych muszek, nie są jeszcze wyprowadzane z obór.
– Masowy wylęg i inwazja meszki zaczyna się zwykle od połowy kwietnia i trwa do połowy czerwca – mówi Izabela Swoboda, specjalistka z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Zamościu. – W tym roku może się rozpocząć trochę wcześniej. Rok jest nietypowy. Wcześnie zrobiło się ciepło. Teoretycznie meszka może być bardziej dokuczliwa niż w poprzednich latach, ale reguły na to nie ma.
Według Izabeli Swobody na wcześniejsze pokazanie się meszki w okolicach Lubyczy Królewskiej ma wpływ ciepła pogoda i bagienny, podmokły teren. Właśnie na bagnach, mokradłach, w okolicach stawów i rzek ta muszka ma swoje lęgowiska. Jeśli masowy wylęg zacznie się wcześniej – zanim bydło wyjdzie na pastwiska – zwierzęta nie ucierpią.
Anna Migielska, lekarz dermatolog z Zamościa, radzi aby wybierając się nad wodę, ubierać się tak, by jak najdokładniej chronić ciało. – Jeśli już owad nas dopadnie, w aptekach bez recepty można kupić lek o nazwie „alertec”. Przyjmuje się jedną tabletkę na 7 dni. Polecałabym także wapno, „fenistil” – żel oraz emulsję „sarnol”, która łagodzi objawy. Jeśli te środki nie pomogą, trzeba się udać do lekarza.
Na meszce kłopoty się nie kończą. Uaktywniły się też kleszcze. Mieszkańcy Lubelszczyzny, którzy w świąteczne dni wybrali się na Roztocze ze swoimi czworonogami, uskarżają się na nie. Jest ich dużo w trawach. Psy, których nie chronią specjalne preparaty, są szczególnie narażone. Ludzie też nie są bezpieczni.
W przeciwieństwie do meszki, kleszcze nie czekają na jakieś dogodne warunki. – Spokój z nimi jest tylko od listopada do lutego – mówi doktor Waldemar Michałojć z Wojewódzkiego Zakładu Weterynarii w Lublinie. Tymczasem w Lecznicy Weterynaryjnej przy ul. Sienkiewicza w Zamościu, właścicielom pokąsanych przez kleszcze psów dyżurny lekarz weterynarii radzi zastosowanie specjalnych obroży lub preparatu o nazwie „Frontline”. – Obroża chroni psa nie tylko przed kleszczami ale i pchłami. „Frontline” także. Ten preparat stosuje się jednak wyłącznie pod kontrolą lekarza, stosownie do wagi zwierzęcia i jego stanu zdrowia – mówi Wawrzyniec Laskowski, lekarz weterynarii z tutejszej lecznicy. Lecznice i prywatne praktyki weterynaryjne dysponują bardzo bogatym zestawem środków, które skutecznie chronią psy przed wszelkiego rodzaju pasożytami.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO