poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Zamość

Nawet karetka do mnie nie dojedzie!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 grudnia 2008, 17:20

Straciła męża, zdrowie, a ostatnio resztki nadziei na poprawę losu. Mieszkanka Majdanu Krynickiego nie może doprosić się porządnego utwardzenia drogi gruntowej. - Jeżeli karetka nie dojedzie i umrę, wójt będzie miał mnie na sumieniu - płacze inwalidka.

Bogumiła Kukiełka ma 66 lat i długą listę chorób. Jest po dwóch zawałach i wylewie, ma cukrzycę, dwa razy przechodziła operację kręgosłupa, do tego dochodzi jeszcze zwyrodnienie stawu biodrowego i obu stawów kolanowych. Dlatego chodzi o kulach, a tak naprawdę to przemieszcza się z dużym trudem po mieszkaniu.

- Przez ten niemiłosierny ból, trudno mi przejść nawet do łazienki - ociera łzy Bogumiła Kukiełka. - Powinnam przynajmniej raz w tygodniu jeździć do szpitala na rehabilitację, badanie cukru i ciśnienia tętniczego, ale nic z tego.

Dlaczego? - Bo nie dojedzie tu żaden samochód. Lekarz zostawia samochód na krzyżówce i idzie do mnie na piechotę. Kilka razy omal butów nie zostawił po drodze - wyjaśnia inwalidka pierwszej grupy. - A jak umarł mąż, trudno było ciało ze szpitala przywieźć do domu przez to błoto.

Nasza rozmówczyni mieszka około 400 metrów od asfaltowej drogi biegnącej przez Majdan Krynicki. Do jej posesji prowadzi polna dróżka, którą można dojechać do Księżostan w gminie Komarów. - Gdyby nie opiekunka, nie dałabym sobie rady - skarży się kobieta. - Za każdym razie trzeba brnąć przez to błoto do głównej drogi po zakupy, bo samochód z handlem obwoźnym przecież tu nie dojedzie.

Twierdzi, że wójt obiecał jej pomoc. - Od dwóch lat przysięga na wszystkie świętości, że drogę zrobi, ale jak jej nie było, tak nie ma - znowu zaczyna płakać pani Kukiełka. - Jak umrę, będzie miał mnie na sumieniu.

Z wójtem gminy Krynice nie udało się nam wczoraj porozmawiać. Janusz Bałabuch był zajęty. - Przed deszczami rozpoczęto wykonywanie odwodnienia i utwardzanie tej drogi żużlem - powiedziała nam za to Jadwiga Chwaleba, sekretarz gminy Krynice. - Ale ze względu na pogodę trzeba było wstrzymać prace, bo po opadach ciężki sprzęt tam nie wjedzie. Na pewno będą kontynuowane.

Pani Bogumiła traci nadzieję. - Miał być rów po obu stronach drogi, jest po jednej i to tylko na połowie odcinka, a po tym ich utwardzeniu, to zrobiła się prawdziwa breja. Mam już dość czekania - mówi. Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gryz
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gryz
Gryz (20 marca 2009 o 09:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do jednego czy dwóch gospodarstw nie opłaca się drogi robić, bo to nie droga o strategicznym znaczeniu jak mi powiedział mój za przeproszeniem wójt. A że ja się w błocie topię i do roboty nie mogę zdążyć to już go nie interesuje.
Ludzie, walczcie o swoje, bo obiecanki składać przed wyborami to łatwo tym ćwokom, a po wyborach pocałujta....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!