piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Zamość

Nietypowe akcje strażaków. Jeżdżą nie tylko do pożarów

Dodano: 29 lipca 2010, 08:00

Pożary pożarami, wypadki wypadkami. Strażacy wzywani są również do innych zdarzeń: pomogą kotkowi zejść z drzewa, wyciągną krowę z szamba i lisa ze studni.

– Nie jeździmy na okrągło do zbłąkanych zwierząt, ale jak kot siedzi bez jedzenia i picia przez trzy dni na drzewie i boi się zejść, to trzeba mu pomóc – mówi Jacek Zwolak, rzecznik prasowy tomaszowskiej PSP.

Strażacy z Tomaszowa Lubelskiego pomagali też m.in. sarnom, bocianom, łabędziom.

– Na jednym z tomaszowskich punktów skupu przejeżdżając przez wagę koń włożył nogę w dziurę – wspomina Zwolak. – Niestety, trzeba go było uśpić.

Lis w studni, wąż w piaskownicy

Ich koledzy z Biłgoraja również pomagali schodzić kotom z drzew albo szukać mruczka w garażu. Ale nie tylko.

W marcu w jednym z mieszkań przy ul. Cegielnianej zatrzasnęło się 10-letnie dziecko. Przeciąg zrobił swoje. Trzeba mu było pomóc.

W maju pomogli ratownikom z pogotowia w przetransportowaniu do szpitala pacjenta o dużej masie ciała. Załoga karetki sama by nie dała rady.

W tym samym miesiącu przy ul. Cichej w studni utopił się kotek. Trzeba go było wyciągnąć, a później wypompować wodę.

Więcej szczęścia miał mruczek, który wpadł do głębokiej na 30 m studni w Goraju.

– Na miejsce zdarzenia przyjechała grupa wysokościowa z Lublina – wspomina Albert Kloc, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Biłgoraju.

Zwierzę przeżyło, ale wodę trzeba było wypompować. Podobnie wyglądała sytuacja z lisem, który wpadł do studni pod Łukową.

Po wyciagnięciu na powierzchnię, mokry chytrus uciekł do lasu, a strażacy – jak to zwykle robi się w takich przypadkach – zaczęli wypompowywać wodę ze studni.

Niedawno na jednym z biłgorajskich placów zabaw ktoś widział węża. Nie wiadomo, czy był jadowity.
Strażacy dokładnie przeszukali teren, ale na gada nie natrafili.

Pomogli też bocianom, którym w Andrzejówce gałąź uszkodziła gniazdo, w Osuchach i Lipowcu włożyli do gniazd bocianięta, które wypadły z nich podczas wichury.

Ważniaka czeka rehabilitacja

– Bocian biały ze złamanym skrzydłem błąka się w okolicach hrubieszowskiego osiedla Sławęcin, ale z uwagi na biurokratyczne podejście do interpretacji przepisów nikt nie chce mu pomóc – zaalarmował nas pod koniec czerwca Czytelnik, który zauważył boćka w okolicach mostu nieczynnej linii wąskotorowej.

Powiadomiliśmy o tym Regionalną Dyrekcje Ochrony Środowiska w Lublinie, która szybko zareagowała i poprosiła o pomoc w schwytaniu zwierzęcia druhów.

– Udało się, choć bocian znajdował się na podmokłym i trudno dostępnym terenie – mówi Piotr Sendecki, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Hrubieszowie.

Po amputacji skrzydła Ważniak, bo tak go nazwali strażacy, wyruszył z zamojskiego zoo do ośrodka rehabilitacyjnego dla dzikich zwierząt w podlubelski Leonowie.

– Niestety, do końca życia będzie kaleką – powiedział nam Grzegorz Garbuz, dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Zamościu.

Strażacy z Hrubieszowa byli wzywani też do łabędzi przymarzniętych do lodu. – Ale po podejściu do ptaków na zamarzniętej rzece, przymarznięte łabędzie... odleciały – przypomina sobie Sendecki.

Jeden z mieszkańców Hrubieszowa zgłosił, że jego mieszkaniu grozi zawalenie, bo podłoga trzeszczy.

Przybyli na miejsce druhowie zauważyli, że mężczyzna zajmował się znoszeniem do domu złomu. A że nazbierało się sporo żelastwa, poradzili, aby część składowiska wyniósł na zewnątrz, a wtedy podłoga przestanie trzeszczeć. Hrubieszowianin skorzystał z podpowiedzi i o godz. 4 w... nocy zadzwonił na telefon alarmowy, by podziękować za dobrą radę.

Spadochroniarz na drzewie

Trzy lata temu jeden ze skoczków Aeroklubu Ziemi Zamojskiej wylądował na drzewie w Mokrem, 20 metrów nad ziemią. Na szczęście pechowy spadochroniarz nie odniósł żadnych obrażeń.

Strażacy do akcji wykorzystywali 30-metrową drabinę mechaniczną. Działania trwały ponad godzinę.

W Chomęciskach Dużych koń wpadł do piwnicy budynku gospodarczego.

– Uratowanie zwierzęcia było poprzedzone odkopaniem ziemi przy fundamencie piwnicy, następnie przy użyciu pilarki do betonu i młotów wykonano otwór, przez który wyprowadzono zwierzę – opowiada Andrzej Szozda, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Zamościu.

Przy ul. Piłsudskiego w Zamościu strażacy uratowali gawrona, który zaplątał się w sznurki na drzewie na wysokości 10 metrów.

Na skutek nieodpowiedniego zabezpieczenia w Zawadzie krowa wpadła do szamba.

– Nasze działania polegały na wypompowaniu nieczystości przy użyciu pompy szlamowej, a następnie wykorzystując węże pożarnicze opasano zwierzę i przy pomocy prywatnej koparki wydobyto je z szamba – wspomina Szozda.

Krowa przeżyła. Przeżył też kot, który w Łabuniach Reformie wpadł do studni o głębokości ok. 40 metrów, w której nie było wody.

Z uwagi na zły stan techniczny studni, odstąpiono od wejścia ratownika, bo sam mógłby ucierpieć. Strażacy są jednak pomysłowi: spuścili na dół worek z przynętą (to był kawałek słoniny) i po kilku próbach udało się żywego kota wyciągnąć ze studni.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!