sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Obwiniają lekarzy o śmierć swojego dziecka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 czerwca 2008, 23:24

Lekarze uznali, że czteroletni Gabryś cierpi na zapalenie opon mózgowych, choć dziecko miało tętniaka mózgu.

W poniedziałek sprawą zajęła się prokuratura. Bada, czy chłopczyk zmarł z powodu
błędu w sztuce lekarskiej.

- Życia synkowi nikt nie wróci, ale chcę, aby winni jego śmierci zostali ukarani - mówi Piotr Rudnik z Zamościa, ojciec Gabrysia. - Może inne dzieci uda się uchronić przed niekompetencją i bezdusznością lekarzy.

Wszystko zaczęło się w Boże Ciało. Chłopiec poczuł się źle i zaczął wymiotować. - Byliśmy przekonani, że to zatrucie - wspomina Dorota Rudnik.

W nocy Gabryś dostał biegunki i silnych drgawek. Rodzice wezwali pogotowie. Dziecko trafiło na pediatrię w Zamojskim Szpitalu Niepublicznym.

- Lekarka (nazwisko do wiadomości redakcji) uznała, że to zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i odesłała nas na oddział zakaźny do Tomaszowa Lubelskiego - mówi pani Dorota. - Nikt nie zlecił przeprowadzenia specjalistycznych badań, choćby tomografii komputerowej. Chcieliśmy też, aby synek trafił do lubelskiego DSK, ale nie dali nam wyboru.

Kiedy Gabryś dojechał karetką do Tomaszowa, był już półprzytomny. - Diagnoza postawiona w Zamościu, ale również objawy wskazywały na zapalenie opon - mówi Dionizy Hałasa, wicedyrektor tomaszowskiego szpitala. - Natychmiast podano chłopcu antybiotyki, przeprowadziliśmy również konsultacje neurologiczne i chirurgiczne. Nad ranem nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia.

- Jak synek zrobił się siny i zaczęłam wołać o pomoc, przybiegły tylko pielęgniarki. Zabrali go, reanimowali, ale zmarł mówi matka Gabrysia.

Sekcja wykazała, że chłopiec miał tętniaka mózgu, który pękł. - To był właściwie przypadek nie do uratowania - dodaje Hałasa.

Lekarki z zamojskiego szpitala broni dyrektor tamtej placówki. - Objawy ewidentnie wskazywały na zapalenie opon. To choroba zakaźna, dlatego chłopiec musiał być odesłany do Tomaszowa. Dziecięcy szpital w Lublinie był przepełniony - mówi Tomasz Anasiewicz, dyrektor ds. medycznych.

Sprawę bada prokuratura. - Sprawdzimy, czy śmierć dziecka nastąpiła wskutek źle postawionej diagnozy i niewłaściwie prowadzonego leczenia - mówi Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
tenobcy
Alebaba
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 września 2009 o 17:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MYŚLĘ ŻE TEGO CHŁOPCA MOŻNA BYŁO URATOWAĆ. MÓJ SYN MIAŁ PODOBNE OBJAWY PÓL ROKU TEMU. NA SZCZĘŚCIE SZYBKO ZROBIONO TOMOGRAF.BADANIE NIE WYKRYŁO TĘTNIAKA BO OBRAZ ZASŁANIAŁO MASYWNE KRWAWIENIE DO MÓZGU. SYN JESZCZE TEJ SAMEJ NOCY MIAŁ OPERACJĘ. DZIŚ JEST W PEŁNI SPRAWNYM PIĘCIOLATKIEM
Rozwiń
tenobcy
tenobcy (1 sierpnia 2008 o 02:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Tomek~ napisał:
A nikt nie zlecicl, poniewaz wstepne rozpoznanie bylo ze to zapalenie opon mozgowo-rdzeniowych. Profesor Trojanowski powiedzial dlaczego tetniak u tego chlopca zostal pomylony z zapaleniem opon.
Natomiast nie robi sie TK osobom z podejrzeniem zapalenia opon ze wzgledu na duza szkodliwosc promieniowania. Ktorys z lekarzy napisal, ze jest to dawka 300 razy wieksza od dawki przy przeswietleniu KLP. Koszty tego badania rozumiem, ze choc drugorzedny, ale tez argument.

jak mi ktoś argumentuje niewykonanie jakiegoś badania wysokimi kosztami, to mnie krew zalewa. Może więc wypucować tomograf, nie używać i zerkać z dumą, że jest i ładnie wygląda? Poza tym zamiast TK można zrobić rezonans magnetyczny. Też szkodliwy przy zapaleniu opon? A pamiętacie jeszcze zwrot "zrobiliśmy wszystko co w ludzkiej mocy"? Kiedyś istotnie walczono o życie chorych, a teraz... szkoda słów.
Rozwiń
Alebaba
Alebaba (1 sierpnia 2008 o 01:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Tomek~ napisał:
Warto tez napisac, ze skoro lekarz nie jest jasnowidzem, to nie jest rowniez cudotworca.
Dopowiem tez, ze zdiagnozowanie tetniaka wewnatrzczaszkowego u tak malego dziecka wymaga niemal zdolnosci jasnowidzenia. To nie zlosliwa pyskowka z mojej strony, tylko raz jeszcze podkeslam, ze postawienie u tak malego dziecka trafnej diagnozy krwawiacego tetniaka wymagalaby niezwyklej intuicji czy tez zmyslu przewidywania przyszlosci.

tylko, ze od dobrego lekarza takiej intuicji się oczekuje, a obowiązek każe -DOBREMU lekarzowi-liczyć się z potencjalną możliwością wystąpienia każdej z chorób mogących objawiać się podobnie, a już na pewno, na wszelki wypadek, poważnie brać pod uwagę możliwość najgorszą.
Rozwiń
Alesia
Alesia (1 sierpnia 2008 o 01:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
MĄDRZE POWIEDZIAŁ JEDEN PROFESOR MEDYCYNY,ŻE LIKWIDACJA I WALKA Z TAKIMI PATOLOGIAMI JEST MOŻLIWA TYLKO WTEDY, KIEDY PRZESTANIE SIE KRYĆ I BRONIĆ EWIDENTNYCH PARTACZY KTÓRZY POMYLILI ZAWODY, ELIMINACJA ZE ŚRODOWISKA TAKICH LUDZI TO SKUTECZNY ŚRODEK....ŚRODOWISKO LEKARSKIE NIGDY NIE POWIE,ŻE LELARZ POPĘŁNIŁ BŁĄD, LUDZIE SĄ RÓŻNI POD WZGLĘDEM CECH FIZJOLOGICZNYCH PODATNOSCI NA CHOROBY I KĄŻDY LEKARZ POWINIEN O TYM WIEDZIEĆ...LUDZIE TO NIE JEDNAKOWE ROBOTY, ZMONTOWANE Z TYCH SAMYCH PODZESPOŁÓW!!!

Zgadzam się z przedmówcą. To co wyprawiają dzisiaj "lekarze" o pomstę do nieba woła. Niedouki, konowały, za to z takim mniemaniem o własnej nieomylności i wielkości, że głowa mała. Już dawno zauważyłam, że wszystkich traktują jak urządzenia do reperacji. A nuż się uda. I pomimo tych wszystkich nowoczesnych przyrządów stosowanych w szpitalach (a może właśnie dlatego, bo nie muszą wysilać mózgu) najczęściej nie potrafią postawić trafnej diagnozy, a to niejednokrotnie redukuje szanse pacjenta do zera. Nie poczuwają się jednak do żadnej odpowiedzialności, bo przecież mylić się jest rzeczą ludzką. (O ile w ogóle ktoś przyzna się do pomyłki.) I pamiętajcie! Winny jest ZAWSZE pacjent, bo ośmielił się zachorować nietypowo i niestandardowo, złośliwiec jeden, obrażając ego pana doktora. Polski horror.
Rozwiń
~Tomek~
~Tomek~ (4 czerwca 2008 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
takajedna napisał:
Tomek sprawa byłaby jasna i niewątpliwa gdyby zrobiono TK, chociaż twierdzisz, że nie jesteś medykiem, to również piszesz, że zrobienie tomografu nie dałoby jasności co do choroby dziecka, tylko, że tego badania nikt nie zlecił, rozumiesz, o to cała afera.


A nikt nie zlecicl, poniewaz wstepne rozpoznanie bylo ze to zapalenie opon mozgowo-rdzeniowych. Profesor Trojanowski powiedzial dlaczego tetniak u tego chlopca zostal pomylony z zapaleniem opon.
Natomiast nie robi sie TK osobom z podejrzeniem zapalenia opon ze wzgledu na duza szkodliwosc promieniowania. Ktorys z lekarzy napisal, ze jest to dawka 300 razy wieksza od dawki przy przeswietleniu KLP. Koszty tego badania rozumiem, ze choc drugorzedny, ale tez argument.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!