czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Radni poszli na wagary

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 czerwca 2006, 19:35
Autor: Bogdan Nowak

Sesję trzeba było przerwać, bo na wagary wybrało się aż ośmiu z 15 członków tyszowieckiej rady. Żaden z dezerterów nie potrafi sensownie wytłumaczyć swojego zachowania. - Miałem sprawę i musiałem wyjść - mówi Andrzej Wiśniewski, radny ze wsi Zamłynie. - Chciałem się usprawiedliwić u przewodniczącego, ale on już wtedy uciekł z sesji. Ale to nie była zorganizowana inicjatywa.


Wtóruje mu Teresa Gitner, radna z Tyszowiec. - Zadzwonił telefon i już mnie nie było... - tłumaczy. - Co tu mam wyjaśniać? I co się właściwie takiego stało?
Czwartkowe obrady RM Tyszowce zapowiadały się gorąco. Radni mieli zdecydować czy w gminie zostanie zorganizowane referendum w sprawie odwołania burmistrza Ryszarda Bartosza. W kwietniu radni nie udzielili mu absolutorium z wykonania budżetu za 2005 r. (głosowało za tym 8 osób). Uchwała w sprawie referendum miała być konsekwencją tej decyzji. Radni zarzucają burmistrzowi m.in., że wygospodarował 1 mln zł oszczędności (co nie jest złe), ale pieniądze leżą na koncie (to według nich "niegospodarność”). Obrady rozpoczęły się o godz. 12. Był komplet, czyli 15 radnych. Podczas sesji zachowywali się jak na jarmarku. Kłócili się, żartowali, gadali przez komórkowe telefony i wysłali SMS-y. Przewodniczący Paweł Kościołko czytał kolejne projekty uchwał, nie przejmując się tym, że nikt go nie słucha. Tuż przed podjęciem decyzji w sprawie referendum, zarządził pięciominutową "przerwę na papierosa”. Minęło 20 minut, a sala nadal świeciła pustkami. Wtedy wiceprzewodniczący Szczepan Jurkiewicz zaczął się niepokoić. W poszukiwaniu kolegów wybiegł nawet na korytarz. Jednak ślad po ośmiu radnych zaginął. Zwiał nawet przewodniczący. - Czegoś takiego jeszcze nie widziałem - dziwił się Jurkiewicz. - Radni przysięgali przecież, że będą godnie spełniać obowiązki. A tu taki numer... Muszę przerwać obrady.
Nie wiadomo, co miał oznaczać ten sztubacki wybryk. Paweł Kościołko nabrał wody w usta. - Każdy za siebie odpowiada - "wyjaśniał” nam wczoraj. - Radni to dorośli ludzie. To nie była żadna demonstracja. Ja musiałem wyjść. Mówiłem o tym wiceprzewodniczącemu. Nie mam sobie nic do zarzucenia.
Ryszard Bartosz, burmistrz Tyszowiec, jest oburzony. - To kompromitacja - mówi. - Przewodniczący dyskredytuje funkcję publiczną. Na sesji nawet nie poinformował, że zamierza się ulotnić... Obraził mnie i innych gości.
Decyzję w sprawie referendum radni mają podjąć na kolejnej sesji. Nie wiadomo, kiedy będzie zwołana. Za uczestnictwo w obradach radni pobierają po 150 zł diety. Czy wobec uciekinierów zostaną wyciągnięte konsekwencję? - To pewne - zapowiada Jurkiewicz.

Jeden się zapodział

Radni, którzy uciekli z sesji to: Paweł Kościołko, Teresa Gitner, Józef Kukiełka, Władysław Pokrywka, Ryszard Szyprowski, Lilla Kokoszko i Andrzej Wiśniewski. Kazimierz Saj wrócił po ok. 25 minutach na salę obrad tłumacząc, że "zapodział się”, bo palił papierosa za winklem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!