sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Smutna ballada o ściętym jesionie

Dodano: 14 lutego 2007, 20:00
Autor: Bogdan Nowak

Walka o spróchniały jesion trwa już siedem lat i zatruła życie tomaszowianinowi. Przy okazji poróżniła go z sąsiadami.

W sprawie drzewa 23 razy stawał przed sądem, a teraz śle pisma i petycje, gdzie się tylko da. Nie składa broni.

- Walczę o sprawiedliwość i zdrowy rozsądek - żali się Zygmunt Łasocha. - Brak mi już sił.
Jesion miał ponad 10 m wysokości i... wielką dziurę, z której wysypywało się próchno. Mieszkańcy ul. Chocimskiej w Tomaszowie Lubelskim bali się, że podczas wichury drzewo się złamie, uderzy w dom lub zerwie linię elektryczną. W 2000 r. ktoś ściął jesion. W nocy. Nikt się nie przyznał, ale jedna z sąsiadek oskarżyła o ten "niecny czyn” Łasochę.
Zawiadomiono policję. Mężczyznę oskarżono o nielegalny wyrąb jesionu. - Biegły wycenił wartość drzewa na 670 zł - mówi Łasocha. - Jednak ktoś już zdążył zabrać gałęzie i wierzchołek warte 70 zł. O ich kradzież oskarżono mnie. Odpowiadałem za to przed kolegium ds. wykroczeń, gdzie mnie uniewinniono. Ale w sprawie o wyrąb drzewa ten sam sąd, opierając się na identycznych dowodach, uznał moją winę.
Wyrok zapadł prawie 7 lat temu. Za karę Łasocha miał odpracować 20 dni na rzecz miasta i zapłacić 112 zł kosztów sądowych. W uzasadnieniu wyroku napisano: "Brak jest w sprawie dowodów bezpośrednio wskazujących na oskarżonego, jednak liczne dowody pośrednie oraz logika myślenia wskazują, iż drzewo wyciął oskarżony”.
Łasocha był oburzony. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Zamościu. - Cały czas uważano, że drzewo należało do sąsiadki, ale jesion stał przy miedzy i miał także gałęzie na mojej posesji - złości się nasz rozmówca. - Sąd tego nie uwzględnił. Podczas rozprawy wyszło na jaw, że biegły drzewa nie widział i wycenił je zaocznie. Podczas kolejnej ekspertyzy okazało się, że pień warty jest 227 zł, a gałęzie 70 zł. Sąd przyjął to też ze stoickim spokojem.
Nic nie wskórał i trudno mu się z tym pogodzić. Od sześciu lat składa, gdzie się tylko da, wnioski o wznowienie procesu. Pisał w tej sprawie najpierw do tomaszowskiego sądu i prokuratury, Prokuratury Krajowej, a ostatnio prosił o interwencję ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. - Moje pisma krążą po wszystkich instytucjach i urzędach, bo walczę o sprawiedliwość - opowiada. - W sądzie oparto się tylko na domniemaniach i niejasnych dla mnie poszlakach. Skazano mnie, ale jestem niewinny. Nie daje mi to spokoju. Bardzo trudno żyć z dojmującym poczuciem niesprawiedliwości.
Czy mężczyźnie uda się udowodnić przed sądem swoją niewinność? To raczej wątpliwe. - Płakać się chce - kwituje Łasocha.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!