wtorek, 21 listopada 2017 r.

Zamość

Stracił czucie w ręce. Kto popełnił błąd?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lipca 2014, 06:30

Marek z Zamościa uważa, że stracił czucie w ręce przez lekarzy i stara się w sądzie o zadośćuczynienie. A zaczęło się od niegroźnego wydawałoby się urazu. Chłopak złamał rękę podczas gry w koszykówkę

Uraz miał poważne konsekwencje. 24-letni dziś Marek stracił czucie w ręce. Pełnej sprawności nie odzyskał do dziś. Trafił na oddział Zamojskiego Szpitala Niepublicznego pod koniec kwietnia 2010 r. z otwartym złamaniem obu kości przedramienia. Już następnego dnia przeszedł operację repozycji kości, a na rękę lekarze założyli mu gips.

Po czterech miesiącach okazało się, że kości się nie zrastają. 9 września 2010 r. pacjent przeszedł kolejny zabieg.

- Przez kilka miesięcy po pierwszej operacji wszystko było w porządku. Mój klient miał czucie, a ręka była sprawna. Ewidentnie coś niedobrego zaczęło się dziać natychmiast po drugim zabiegu. Dlatego domagamy się przed sądem zadośćuczynienia za błąd w sztuce - mówi reprezentujący Marka mecenas Piotr Pawelski.
Chłopak stracił czucie w ręce i palcach. Nie mógł też zginać ręki w nadgarstku. Kolejna diagnoza zamojskich lekarzy: neuropatia nerwu lewej ręki.

- To dla naszej rodziny niesamowita trauma. Syn do dzisiaj ma uraz do lekarzy i szpitali. Byliśmy u lekarzy w Zamościu, Lublinie, Poznaniu i nadal nie wiadomo, czy ręka będzie sprawna. Marek miał duże trudności, żeby ukończyć studia. Teraz ma problem ze znalezieniem pracy - mówi mama Marka.

- Błąd na pewno został gdzieś popełniony, bo młody człowiek został dotknięty kalectwem. Trudno jednak jednoznacznie przesądzać czyja to wina - mówi Tomasz Anasiewicz, dyrektor ds. lecznictwa w Zamojskim Szpitalu Niepublicznym.

Co do pierwszego zabiegu lekarz nie ma żadnych wątpliwości. - Został wykonany prawidłowo. Nie było zrostu kości, ale to mogło być spowodowane rozległością urazu. Nie można było przeprowadzić leczenia inaczej - mówi dyr. Anasiewicz. - Po drugim zabiegu pojawił się problem z nerwem, który być może został wciągnięty przez bliznę. Błąd mógł też zostać popełniony w dalszej opiece ambulatoryjnej, bo pacjent po drugiej operacji zniknął z naszego pola widzenia.

Rodzina domaga się przed sądem cywilnym zadośćuczynienia za błąd w sztuce. Pierwsza rozprawa w tej sprawie odbyła się w czerwcu 2013 roku. Potem utknęła w miejscu - sąd czeka na opinie biegłych.

- Akta zostały przekazane biegłym dopiero na przełomie czerwca i lipca. Na ich opinię sąd poczeka się aż dziewięć miesięcy - dodaje mec. Pawelski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Zamość zdrowie służba zdrowia
seba69
loj
loj
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

seba69
seba69 (1 października 2014 o 11:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Warto walczyć o swoje. Ja też ubiegam się o zadośćuczynienie i wraz z prawnikami z mediuris.pl jesteśmy już na końcu drugi. W razie pytań pisz i powodzenia.

Rozwiń
loj
loj (27 lipca 2014 o 21:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lewa czy prawa ?

Rozwiń
loj
loj (27 lipca 2014 o 21:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lewa czy prawa ?

Rozwiń
Thor
Thor (26 lipca 2014 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale kto ma przeprowadzać operacje jak nie ma w tym kraju lekarzy ,lekarze siędzą zagranicą ,, a w Polsce są znachorzy którym się tylko wydaje że umieją leczyć ,i to w tym kraju wystarcza żeby zostać lekarzem ,,to nie są operacje tylko exsperymenty , znachor  ma głeboko w czeterech literach czy się uda czy się nie uda ,,, na miejscu tego chłopaka wzioł bym pożyczkę w banku i pojechał do Niemiec żeby mi to nastawili ,, bo tutaj już mu tego nie zrobią będzie musiał zostać inwalidą .

Rozwiń
RT
RT (25 lipca 2014 o 17:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Schrzanili drugą operacje - skoro pierwsza była w porządku. Współczuje chłopakowi. Strasznie przykre. Oby wygrał sprawę bo pieniądze na pewno przydadzą mu sie w rehabilitacji
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!