sobota, 16 grudnia 2017 r.

Zamość

Zamiast zbijać bąki, trzy razy w tygodniu zbierają się na treningach. Praca pod okiem doświadczonego trenera przynosi efekty,

bo z zawodów nie zwykli wracać bez medali. Młodzi zawodnicy Pogoni Czartowczyk odnoszą sukcesy w... sumo.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu, kiedy w Szkole Podstawowej w Czartowczyku zameldował się nowy wuefista.
- Pomyślałem, że warto byłoby zachęcić uczniów do uprawiania zapasów w stylu klasycznym - wspomina Daniel Chwastek, były zapaśnik Pogoni Ruda Śląska, Siły Mysłowice i Legii Warszawa, który ma za sobą także występy w kadrze narodowej, a na koncie kilkanaście medali mistrzostw Polski.
Tak powstał LUKS Pogoń Czartowczyk. Pod okiem trenera Chwastka zapaśnicy trenują cały czas. Kilka miesięcy temu wyszli z nową inicjatywą. - Postanowiliśmy spróbować sił w sumo - opowiada Chwastek. - W sierpniu zaproszono nas na Ogólnopolski Puchar Warmii i Mazur.
To był wymarzony debiut. Sumici Pogoni zdobyli w Rucianem Nidzie 7 medali. Później pojechali na Puchar Polski do podwarszawskiego Kampinosu, gdzie 10 razy stawali na podium. Podczas kolejnego Pucharu Polski, który rozegrano dwa tygodnie temu w Białymstoku, zgarnęli 8 krążków. Złoto zdobył Wojciech Ciepliński, a Tomasz Zubiak, Marcin Ciureja, Jakub Kopytko, Mateusz Dudek, Tomasz Górnik, Szymon Gaudnik i Damian Hałasa wrócili do domu z brązowymi medalami.
Kolejny pucharowy turniej odbędzie się 9-10 listopada w Warszawie.
- Pogoń rozsławia naszą gminę na arenach sportowych całej Polski - cieszy się Mariusz Zając, burmistrz Tyszowiec. Urząd Miasta zabezpieczył w tym roku na działalność klubu 10 tys. zł. - Mamy powody do dumy - mówi Elżbieta Zezula, dyrektor Szkoły Podstawowej w Czartowczyku. - Cieszymy się z sukcesów naszych uczniów.
Na treningi w Czartowczyku i Tyszowcach przychodzi trzy razy w tygodniu 30 zawodników w wieku 7-17 lat. - Każdy musi sam przekonać się do tego, że to ciekawa dyscyplina - mówi Jakub Kopytko. - Jeżeli ktoś myśli, że naprzeciwko siebie mogą stanąć tylko dwa grubasy, jest w błędzie - dodaje filigranowy Tomasz Zubiak. - Liczy się koncentracja i technika. Trzeba też mieć mocne nogi.
Samo sumo ma bardzo proste i przejrzyste zasady: przegrywa ten zawodnik, który jako pierwszy opuści pole walki lub dotknie podłoża inną częścią ciała niż stopa. Pokazując przed walką puste ręce sumici oznajmiają, że nie mają broni, a jednocześnie deklarują, że walka będzie czysta. Klaszczą w ręce, tupią. Taka ceremonia trwa dłużej niż sama walka. Starcia są bardzo krótkie. Walka rozstrzyga się często w pierwszej sekundzie.
Jest wiele dróg do zwycięstwa. Przeciwnika można wypchnąć, podciąć, usunąć mu się z drogi, a nawet wynieść trzymając za pas mawashi. Nie wolno uderzać pięścią, dusić wtykać palców w oczy, ciągnąć za włosy, kopać w brzuch i klatkę piersiową, a także chwytać za pas we wrażliwym miejscu.
- To dyscyplina jednego błędu, który można poprawić dopiero na kolejnych zawodach - wskazuje trener Chwastek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!