wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Szwaczki ledwo przędą

Dodano: 18 kwietnia 2006, 19:39
Autor: Bogdan Nowak

Ponad 300 pracownic z zamojskiej „Delii” nie przystąpiło wczoraj rano do pracy. To drugi protest krawcowych w ostatnim tygodniu. Kobiety żądają wypłacenia zaległych pensji. Są zdesperowane i rozgoryczone.

– Nie miałyśmy za co urządzić świąt – żali się jedna z krawcowych. – „Delia” jest nam winna pieniądze za styczeń, luty i marzec. Kilka dni temu prezes obiecał, że te pobory zostaną wypłacone. I co? Dostałyśmy na święta zaledwie po 200 lub 300 zł. Kilkanaście osób nie otrzymało nic.
Szwaczki mają już tego dość. Po raz pierwszy protestowały w środę. Ponad 250 osób z rannej zmiany spontanicznie nie przystąpiło do pracy. Strajk trwał dwie godziny. – Niewiele to nam dało – martwią się szwaczki. – Zarząd nadal gra z nami na zwłokę. A my już nie mamy z czego żyć. Prezesa to nie obchodzi. Jak tak można?
Wczorajszy strajk był także spontaniczny. Rozpoczął się o godz. 7. Zakończył po trzech godzinach. Wtedy w firmie pojawił się prezes Michał Buksiński. – Oświadczył nam, że same jesteśmy sobie winne – żalą się szwaczki. – Dlaczego? Bo pracujemy niewydajnie i spółka przez to nie ma pieniędzy. Nasze należności mają być uregulowane... w czerwcu. Dodał też, żeby pod żadnym pozorem nie rozmawiać z dziennikarzami, bo żerujecie na krzywdzie ludzkiej. Tyle. Nie złożyliśmy jednak broni. Rozważamy podjęcie dłuższego, nawet kilkudniowego strajku lub innej formy protestu.
Prezes nie ma sobie nic do zarzucenia. – To, co się wydarzyło, nie spełnia wymogów formalnych protestu, a więc protestu nie było – twierdzi Michał Buksiński. – Prowadziliśmy z załogą rozmowy. Pobory za styczeń wypłacono, za luty poszły zaliczki, a marzec będzie uregulowany. O co chodzi? Sensacji nie ma.
W firmie nie jest jednak aż tak różowo, jak opowiada jej szef. Państwowa Inspekcja Pracy w Zamościu uznała, że to, co się dzieje w „Delii”, przekroczyło już granice normalności. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – Zarząd spółki uporczywie i złośliwie narusza prawa pracowników – przyznaje Piotr Skwarek, szef PIP w Zamościu. – Mandaty nie przyniosły skutku. Wyczerpaliśmy już wszystkie środki, którymi dysponowaliśmy. Sprawą zajmie się teraz prokuratura.
Prezes Buksiński tym zawiadomieniem jest zaskoczony. – Dowiaduje się o tym od was – dziwi się. – Nie zajmę w tej sprawie żadnego stanowiska.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!