czwartek, 19 października 2017 r.

Zamość

Winnica na Roztoczu? To wydaje się niemożliwe, ale powoli staje się rzeczywistością

Najpierw trzeba kupić działkę na nasłonecznionym, roztoczańskim stoku, mrozoodporne sadzonki, wielkie butle, rurki itd. Później poczekać cztery lata i już można pić wino z przydomowej winnicy. Da się też na tym zarobić. Fantazja? Nie dla Dariusza Sobonia, właściciela jednej z zamojskich firm elektrycznych.

- Jeszcze jest skomplikowany proces produkcji wina, ale to już... sama przyjemność - mówi Soboń. - Na Roztoczu są dobre warunki do produkcji wina, nawet średniej europejskiej klasy, a klimat mamy coraz łagodniejszy. Niebawem winorośle mogą tu powstawać jak grzyby po deszczu.

Dariusz Soboń produkcją wina domowej roboty zajmuje się od lat. Nie myślał jednak o założeniu własnej winnicy. Był przekonany, że w polskich warunkach to niemożliwe. - Przejeżdżałem jakiś czas temu w okolicach Jasła i zobaczyłem tam na polach... winnice - wspomina. - Długo nie dawało mi to spokoju. Pojechałem do ich właścicieli, wszystko obejrzałem, przeszedłem nawet szkolenia i zainwestowałem w produkcję własnego wina.
Soboń kupił 1,5 ha działkę na jednym z łagodnych, osłoniętych od wiatru stoków w Krasnobrodzie. Zamówił także ponad 1 tys. szczepów sadzonek mrozoodpornych winorośli m.in. odmiany aurora i marachel foch (mogą wytrzymać ponad 30-stopniowe mrozy). Zamierza tam wkrótce założyć gospodarstwo agroturystyczne. - W Polsce jest takie prawo, że wino wolno produkować, ale nie można go sprzedawać - mówi Soboń. - Mam nadzieję, że przepisy się zmienią. Jeśli nie, to jest wyjście. Można wino podawać za darmo, a podwyższyć opłaty za tzw. agrokwatery. Turyści będą zadowoleni.

Soboń swoją pasją "zaraża" wiele osób. Zamierza nawet założyć specjalne stowarzyszenie miłośników winnic. Czy jednak Zamojszczyzna ma szansę stać się centrum produkcji wina w Polsce? - Dlaczego nie - mówi Wiktor Szpak, właściciel winnicy Jasiel w Jereniówce niedaleko Jasła. - Macie na Roztoczu m.in. doskonałą, lessową glebę, którą winorośl uwielbia... A na polskim winie da się zarobić. Jestem tego najlepszym przykładem. Jednak jest jeden warunek: musicie produkować wino naprawdę wysokiej jakości. Turyści to docenią i zaczną zostawiać w winnicach pieniądze. O to przecież chodzi. Poza tym produkcja wina daje wielką satysfakcję. Jest w niej jakaś magia.

Zdaniem eksperta

Krystyna Witkowska z Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Sitnie
Zakładanie winnic na Zamojszczyźnie jest przedsięwzięciem ryzykownym. Są oczywiście odmiany mrozoodporne, ale są one mniej wydajne i plenne od winorośli uprawianych w krajach śródziemnomorskich. Nasz klimat łagodny nie jest. Co kilka lat pojawiają się 30-stopniowe mrozy, które takie uprawy niszczą. Podobnie jest zresztą m.in. z morelami i brzoskwiniami. Jednak prawdziwa pasja może czynić cuda. Życzę tej winnicy jak najlepiej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!