czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Zamiast strzału startera są światła. Czerwone przerywane: rozebrać się, czerwone ciągłe: wejść na słupek, pomarańczowe: przygotować się do skoku i białe: start.

- Gdyby na normalnych zawodach pozwolono zastosować świetlny system startowy, być może głuchoniemi pływacy mieliby szansę na równorzędną rywalizację z pełnosprawnymi. A tak muszą patrzeć na pozostałych i tracą na starcie, bo przecież nie słyszą strzału startera - narzeka Leszek Zwierzyński, działacz z Olimpii Poznań. Do Zamościa przyjechał na Międzynarodowy Mityng Pływacki Niesłyszących z cyklu Grand Prix Polski.
Zawody, które zakończyły się wczoraj, zorganizowano z dużym rozmachem. Startowało 150 zawodników z 8 państw. Ale wbrew pozorom, głuchoniemi sportowcy nie mają łatwo. - Nie startują w zawodach dla niepełnosprawnych, bo w porównaniu z nimi są sprawni. W porównaniu ze sprawnymi są jednak ograniczeni, więc jako juniorzy mają swoje zawody, ale jak już dorosną, pozostają im tylko starty w normalnych zawodach, bo seniorskiego sportu dla głuchych nie ma - tłumaczy Zwierzyński.
Przebicie się głuchoniemego pływaka do zawodowego sportu jest prawie niemożliwe. - Te dzieci nie mówią, więc płuca nie rozwijają się u nich w takim samym tempie jak u zdrowych. Jeżeli taka osoba chce pływać, musi wszystko nadrobić treningiem - mówi Mirosław Markiewicz, trener pływania z Sosnowca.
Są oczywiście wyjątki, jak Terence Parkin, południowoafrykański pływak, który stawał na olimpijskim podium w Barcelonie. Teoretycznie Artur Pióro, podopieczny Markiewicza ma jeszcze szansę, aby pójść w jego ślady. - W swojej kategorii wiekowej spokojnie mieści się w pierwszej dwudziestce w Polsce. A ma dopiero trzynaście lat, więc nic nie jest wykluczone - potwierdza trener. Wyniki Artura są rzeczywiście imponujące, jeśli wziąć pod uwagę to, że... - Nauczył się pływać dopiero cztery lata temu. Dopiero później przypadkiem zauważył go trener - opowiada Zbigniew Pióro, ojciec młodego pływaka. Na zamojskich zawodach chłopiec bił rywali na głowę, chociaż do pełni szczęścia zabrakło rekordu życiowego.
Sztuka ta udała się zamościance Karolinie Szumigaj, która w sobotę pobiła rekord Europy głuchoniemych na dystansie 50 metrów żabką i na 100 stylem zmiennym.
- Czasy, które osiąga nieco odbiegają od normalnego rekordu Polski, ale Karolina to wyjątkowo zdolna zawodniczka. W ubiegłym roku startowała w sztafecie, która zdobyła srebrny medal na mistrzostwach Polski juniorów. W kategorii dla głuchoniemych praktycznie nie ma sobie równych - mówi Joanna Świtkowska, trenerka pływania z UKS Skarpa Lublin.
Piętnastoletnia Karolina trenuje tam od czterech lat z zawodnikami, którzy są w pełni sprawni i w niczym od nich nie odstaje. Chociaż sama traktuje to zajęcie raczej jako hobby. - Lepiej się dzięki temu czuję, mam więcej znajomych i nie nudzę się - mówi Karolina Szumigaj. W styczniu wyjeżdża do Sydney w Australii, gdzie na olimpiadzie głuchoniemych będzie reprezentować Polskę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!