W ostatnim meczu rundy zasadniczej KMŻ Lublin przegrał na swoim torze z Lokomotivem Daugavpils 42:48. \"Koziołki” pożegnały się z rozgrywkami
Marek Wieczerzak
07.09.2014 22:30
Nie tak wyobrażali sobie kibice KMŻ ten sezon. To miała być powtórka z ostatnich dwóch lat, kiedy lubelska drużyna walczyła w rundzie finałowej.
Tym razem rozgrywki dla drużyny "Koziołków” kończą się już na początku września. Wczoraj, na torze przy Al. Zygmuntowskich, miał miejsce pożegnalny występ KMŻ w Nice PLŻ.
Ostatni mecz, tak jak cały sezon, skończył się dla zespołu trenera Mariana Wardzały fatalnie. Gospodarze przegrali z Lokomotivem Daugavpils sześcioma punktami. Goście wywalczyli dzięki temu również bonus za lepszy bilans dwumeczu.
Duży wpływ na końcowy wynik miała sytuacja z pierwszego biegu. Australijczyk Cameron Woodward upadł na tor i został odwieziony karetką do szpitala z podejrzeniem złamania nogi. Żużlowca zabrakło oczywiście w dalszej części zawodów, które z powodu całej sytuacji zostały opóźnione o kilkadziesiąt minut. Powód? Organizatorzy musieli poczekać na powrót karetki, gdyż bez niej nie można było kontynuować meczu.
Około 500 kibiców, którzy przyszli zobaczyć pożegnalny występ KMŻ w I lidze, spotkał kolejny zawód. W lubelskiej drużynie można było liczyć jedynie na Roberta Miśkowiaka i Dawida Lamparta, którzy wywalczyli po 14 punktów.
Reszta na ich tle wypadła bardzo blado. Dwójka obcokrajowców, czyli Davey Watt i Andriej Kudriaszow przywiozła w sumie 11 "oczek”, a dwójka młodzieżowców tradycyjnie miała ubogi dorobek. Arkadiusz Madej nie zdobył żadnego punktu, a startujący jako gość Damian Dąbrowski pokusił się o trzy.
"Spadamy z hukiem” – transparent o takiej treści wywiesili w czasie meczu lubelscy kibice, a pod stadionem wystrzeliły petardy. Nic dodać, nic ująć…
Komentarze