Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Motor przegrał na własnym boisku z Wisłą Płock, chociaż prowadził dwoma bramkami. Z nieba do piekła

Drogę z nieba do piekła przeszli w sobotę piłkarze Motoru. W meczu z Wisłą Płock lublinianie prowadzili już 3:1, ale ostatecznie przegrali 3:4, tracąc decydującego gola w doliczonym czasie.
Lubelscy kibice liczyli, że Motor przedłuży dobrą passę i bardziej zbliży się do zespołów spoza strefy spadkowej. Początek ułożył się dla gospodarzy idealnie, ponieważ już w 3 min było 1:0. Podopieczni trenera Bogusława Baniaka wykorzystali swój największy atut, jakim wiosną jest stały fragment gry. Z rzutu wolnego dośrodkował Marcin Syroka, a Rafał Król strzelił głową, w długi róg, obok bezradnego Przemysława Mierzwy, który nie tak dawno występował w zespole z Al. Zygmuntowskich. W 38 min humory lubelskich widzów były jeszcze lepsze, ponieważ na 2:0 podwyższył z rzutu karnego Michał Maciejewski. Arbiter podyktował \"jedenastkę” za zagranie ręką piłkarza gości, który powstrzymał centrę Białka. Po trzech następnych minutach było już 2:1. Na strzał z około 18 m zdecydował się Łukasz Sekulski, a kompletnie zaskoczony Dawid Dłoniak tylko przyglądał się jak futbolówka wpada do bramki. Przyjezdni cieszyli się z kontaktowego gola tylko 2 minuty. Białek zrewanżował się strzałem z rzutu wolnego, Mierzwa zachował się jak Dłoniak i było 3:1. Niestety, po zmianie stron Motor nie potrafił dłużej utrzymać się przy piłce. Wisła groźnie atakowała, głównie lewą stroną, a Damian Falisiewicz bardzo często musiał powstrzymywać dwóch przeciwników. Białek, bardzo pożyteczny w ataku, nie wspierał kolegi z defensywy. Wsparcia nie udzielał też Carlos. W 53 min Mariusz Solecki wykorzystał dośrodkowanie Sekulskiego i pokonał bramkarza Motoru. W 60 min powtórzył wyczyn, doprowadzając do remisu. W doliczonym czasie gry Wisła przeprowadziła jeszcze jeden atak i ku rozpaczy zagubionych lublinian piłka po strzale Marcina Nowackiego wtoczyła się do bramki. Zawodnicy Motoru mieli pretensje do brazylijskiego defensora, że nie wybił futbolówki. Dodajmy, że gospodarze nie mogli zagrać w najsilniejszym składzie. Zabrakło w nim m.in. kontuzjowanego Przemysława Żmudy i pauzującego za żółte kartki Marcina Popławskiego. Trzeci z Brazylijczyków – Divonei Rama, wciąż czeka na certyfikat. W Wiśle zabrakło najlepszego snajpera tego zespołu – Daniela Koczona. Bramki: Król (3), Maciejewski (38 z karnego), Białek (43) – Sękulski (40), Solecki (52, 60), Nowacki (90+3). Motor: Dłoniak – Falisiewicz, Maciejewski, Jao Carlos, Kalinowski – Białek, Kursa (82 Płaza), Syroka, Król (59 Niemczyk), Hempel (59 Adamiec) – Fundakowski. Wisła: Mierzwa – Pęczak, Pacan, Żytko, Lasocki – Wiśniewski, Nowacki, Juszkiewicz, Wyczałkowski (32 Sękulski), Nadolski (46 Grudzień) – Solecki (84 Chwastek). Sędziował: Grzegorz Stęchły (Jarosław). Żółte kartki: Wyczałkowski, Pęczak, Wiśniewski, Lasocki, Grudzień (W).

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama