Piłkarze Górnika będą trenowali do 3 grudnia. W tym czasie niektórzy z zawodników dowiedzą się, że nie będą już potrzebni w klubie. Choć w sprawie Brazylijczyka Severino decyzja zapadła nawet wcześniej.
ARTUR OGÓREK
28.11.2010 19:27
Po ostatnim ligowym spotkaniu z Kolejarzem Stróże Mirosław Jabłoński powiedział, że nie dojdzie do wielu zmian kadrowych. Jednak analizując rundę jesienną trudno się z tym zgodzić. Tym bardziej, że część zawodników w żaden sposób nie mogła przekonać do siebie sztabu szkoleniowego.
Do tej grupy można zaliczyć Adriana Bartkowiaka, Krzysztofa Kazimierczaka, Kamila Stachyrę czy nawet Rafała Niżnika. Pod adresem tych piłkarzy często można było usłyszeć w klubie słowa krytyki. Choć na przykład Stachyra otrzymał akurat niewiele szans do występów w I lidze. Poza tym zawodzili też inni gracze, w tym sprowadzeni latem. Mimo to trudno spodziewać się, aby zostali "odstrzeleni”, ponieważ byłoby to równoznaczne z przyznaniem się do błędu.
Czy ktoś jeszcze może opuścić "zielono-czarnych”? Na pewno Brazylijczycy – Severino i Nildo. Pierwszy okazał się totalnym nieporozumieniem. Drugi za to totalnym rozczarowaniem. Dlatego Górnik chce się pozbyć tego drugiego, również ze względu na wysokość kontraktu.
A mecz z Kolejarzem i wystawienie Nildo od pierwszej minuty, był tego jawną próbą. Problem w tym, że po takim występie napastnika z Ameryki Południowej, trudno raczej liczyć na znalezienie kontrahenta. Chociaż według pogłosek pojawił się mały trop – białoruski.
– Jeśli w sprawie Nildo będzie jakaś oferta, to na pewno zastanowimy się nad nią – przyznaje Artur Kapelko, z zarządu klubu. – W sobotę piłkarz ten poleciał do Brazylii. Z kolei w poniedziałek do kraju wróci Severino. Umówiliśmy się z nim, że jesienią otrzyma szansę zaprezentowania się i udowodnienia swoich umiejętności. Niestety miał pecha, bo nabawił się urazu palca. W tej sytuacji postanowiliśmy się rozstać.
Z kim jeszcze się pożegnamy? Z większością dopiero będą prowadzone rozmowy. Na razie spotkałem się z Kamilem Stachyrą, który usłyszał, że będzie miał kłopoty z wywalczeniem sobie miejsca w zespole. A "Kapi” jest ambitny i szkoda, aby siedział na ławce rezerwowych – dodał.
Jednak zamiary łęczyńskich działaczy to jedno, a realizacja drugie. Bo przecież piłkarze, którzy trafią na "czarną listę” (sześć, może siedem nazwisk), mają jeszcze ważne kontrakty.
W ubiegłym tygodniu łecznianie rozegrali dwa mecze kontrolne, w których 3:0 pokonali Radomiaka i 5:0 Wisłę Puławy. W sparingach tych Górnik testował Michała Brzozowskiego, Damiana Kwiatkowskiego, Witalija Berezowskiego i Jovana Ninkovicia.
Ten ostatni, występujący jesienią w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, jest podobno najbliższy transferu do "zielono-czarnych”. – 2 grudnia o godz. 13 mamy zaplanowany jeszcze jeden sprawdzian, z Dolcanem Ząbki. Na ten sparing mogą dojechać nowi zawodnicy – dodał Kapelko.
Komentarze