Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Surowy wyrok za zabójstwo pary lekarzy

Najwyższa możliwa kara dla sprawcy potrójnego zabójstwa. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał wyrok 25 lat więzienia dla Zdzisława F. Mężczyzna zamordował parę lekarzy i ich opiekuna z Opola Lubelskiego.
Surowy wyrok za zabójstwo pary lekarzy
Adela i Mieczysław T. zginęli 31 lipca 1999 r. Ofiarą zabójcy padł również 45-letni Władysław L. który mieszkał z małżeństwem, pomagając w prowadzeniu domu. Śmierć całej trójki odbiła się szerokim echem w całym kraju. Ciała zamordowanych znaleziono dopiero po kilku dniach, w ich domu przy ul. Stary Rynek w Opolu Lubelskim. Państwo T. prowadzili tam gabinet stomatologiczny.

71-letnia Adela i o cztery lata starszy Mieczysław T. uchodzili w okolicy za majętnych. Napastnik ukradł z ich domu od 100 do 200 srebrnych monet z początku XX w. oraz saszetkę, w której było ok. 300 zł, 400 marek i kilkanaście dolarów. Wcześniej bandyta zadał swoim ofiarom kilkanaście ciosów w głowę.

Śledczy badający sprawę przesłuchali Zdzisława F. 47-letni wówczas mężczyzna kilka razy był w domu stomatologów. Mieszkał niedaleko. Nie było jednak dowodów, które pozwoliłyby dowieść, że to on jest mordercą. W 1992 r. sprawa została umorzona.

Wznowiono ją dopiero w 2011 roku. Wyjaśnianiem zbrodni zajęli się policjanci z tzw. Archiwum X. Przeprowadzili badania DNA śladów krwi z domu stomatologów. Należały one do Zdzisława F. Zabójca został zatrzymany w Nowej Soli. Przeprowadził się tam przed laty i założył rodzinę. Był kompletnie zaskoczony wizytą policjantów. Nie przyznał się do zbrodni.

Jego proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. W maju Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że 68-letni dziś mężczyzna zabił wszystkie trzy osoby. Zdzisław F. został skazany na 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych. Wyrok ten został właśnie utrzymany w drugiej instancji. Sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności, które pozwoliłby złagodzić karę. Mężczyzna nie mógł zostać skazany na dożywocie. Kodeks Karny z 1969r., który obowiązywał w dniu zbrodni nie przewidywał takiej kary.

Podczas pierwszego śledztwa prokuratura ustaliła, że sprawca zbrodni nie działał sam. Niestety, pozostali uczestnicy napadu na dom rodziny T. do dzisiaj pozostają nieznani.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama