Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Radosław Bartoszewicz może odejść z GKS Bogdanka

Po 2 kolejkach trzy drużyny mogą pochwalić się kompletami punktów. W dodatku każda z nich to pewnego rodzaju niespodzianka. Na razie po dwa zwycięstwa odniosły Wisła Płock, Dolcan Ząbki oraz GKS Bogdanka Łęczna.
Samotnym liderem, z czterema golami po stronie zysków i ani jednym po stronie strat, zostali "zielono-czarni”. Czy stać ich, aby na dłużej utrzymać się w ścisłej czołówce? – Ta liga jest wyrównana, często gra się o małe szczegóły – mówił po wygranej nad Olimpią Grudziądz trener Piotr Rzepka. W euforię nie wpada też prezes klubu. – Głowy nam się nie grzeją, choć liczyłem na udany początek sezonu. Nie jestem zaskoczony, ale wiem, że jesień jest długa. Trzeba rozegrać aż 20 meczów – przypomniał Artur Kapelko. Obaj wiedzą, że w poczynaniach drużyny jest co poprawiać i ulepszać. – Zespół zostawia serce na boisku. Może czasami gorzej będziemy grali w piłkę, ale nie zabraknie zaangażowania. Nigdy też nie jest tak, że jesteśmy do końca zadowoleni – dodawał na konferencji prasowej szkoleniowiec. Wiosną ubiegłego sezonu łęcznianie przyzwyczaili kibiców do ładnej gry. Wtedy też dysponowali teoretycznie mocniejszym składem. Chociaż nie dali rady włączyć się do walki o awans. Teraz kadra "na papierze” robi mniejsze wrażenie. Nie sprowadzono zawodników "z nazwiskami”. Oprócz Prejuce\'a Nakoulmy. Pozostali gracze mają dopiero na to zapracować. W tej sytuacji ciężar został oparty na piłkarzach już wcześniej będących w Łęcznej. Siłę drużyny stanowią teraz zawodnicy defensywni – Sergiusz Prusak, Paweł Magdoń, Dawid Sołdecki i Veljko Nikitović. W ofensywie natomiast dużo zależy od Nakoulmy. Przynajmniej na razie. W tym sezonie brakuje rozgrywającego typu Tomasz Nowak lub ewentualnie Dejana Miloseskiego. Piotr Rzepka zapewnia, że z rolą tą mogą poradzić sobie Wojciech Łuczak lub Jhonatan. Wszystko zweryfikuje liga. W sobotę w środku pola wybiegł Tomas Pesir, ale on posiada raczej inne predyspozycje. Dlatego w drugiej linii musiał harować Nikitović. A przecież na ławce mecz przesiedział Radosław Bartoszewicz. Obaj z Serbem z pewnością stworzyliby w pomocy zaporę. Jednak wszystko wskazuje na to, że podobnie jak Nakoulmę, również popularnego "Radara” klub najchętniej zdjąłby z listy płac. Już wcześniej Krzysztof Dmoszyński próbował "przekonać” Bartoszewicza do obniżenia zarobków lub odejścia. – Nawet nie chcę tego komentować. Na treningach pracuję jak pracowałem i będę walczył o miejsce. Nie gram, ale cieszę się z wyników kolegów. Na razie nie myślałem o zmianie klubu – odparł w poniedziałek pomocnik. W poniedziałek jednak do klubu wpłynęły propozycje w jego sprawie. – Są dwie oferty, jedna z Rosji, a druga z Białorusi. We wtorek będę o tym rozmawiał z Radkiem – przyznał prezes. Jeśli ten transfer dojdzie do skutku, to może z linii obrony należałoby przesunąć Dawida Sołdeckiego? – Dobrze mi idzie w defensywie. Wygrywamy, więc po co kombinować – stwierdził "Sołdek”. Mimo to łęcznianie nadal myślą o ruchach transferowych. – Okienko trwa do końca sierpnia. Szukamy piłkarzy ofensywnych i uniwersalnych. Oczywiście chodzi o graczy wolnych. Niewykluczone, że trafi się jakaś okazja – powiedział Artur Kapelko. Na razie natomiast treningi z "zielono-czarnymi” rozpoczął Grzegorz Bronowicki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama