101-latek nie ma jak dojechać do domu. Jest szansa na budowę drogi
Jest szansa na to, że 101-letni Wiktor Tuderowicz z Kępy Gosteckiej, od lat walczący o budowę drogi do swojej posesji, wreszcie dostanie pomoc.
- 12.08.2012 18:33

Sprawę już opisywaliśmy. Mieszkaniec Kępy Gosteckiej w powiecie opolskim nie ma jak dojechać do domu. Mężczyzna mieszka w pobliżu wału przeciwpodziowego na Wiśle. Jedyny dojazd do jego posesji, który funkcjonował przez dziesiątki lat prowadzi najpierw przez drogę po wale wiślanym, później przez działkę należącą do jego sąsiadów.
Problem pojawił się po powodzi w 2001 r. – Wtedy podjęliśmy decyzję o budowie nowego domu, bo stary nie nadawał się do zamieszkania – wyjaśnia Łucja Siewierska, jedna z trzech córek pana Wiktora. – Sąsiedzi poinformowali tatę, że tędy drogi nie ma.
Po latach okazuje się, że rzeczywiście drogi w tym miejscu nigdy nie było. Urzędnicy wydali jednak zgodę na budowę nowego domu. Jak to możliwe? – Dziś trudno to odtworzyć. Wydaje się, że zostały wydane warunki zabudowy i zagospodarowania, ponieważ było to stare siedlisko, a nie nowa działka – mówi Andrzej Czajkowski, wójt gminy Solec nad Wisłą, w województwie mazowieckim. Do tej gminy, do końca 2004 r. należała Kępa Gostecka, w której mieszka Tuderowicz. – Po powodzi patrzy się na łzy ludzkie. Teraz okazuje się, że ta decyzja tych łez nie otarła.
– To jest działka budowlana, poza tym budynek na tej działce już wcześniej istniał – przekonuje z kolei Paweł Jędraszek, wicestarosta lipski. – Nie mieliśmy podstaw, aby dociekać czy szukać dróg dojazdowych.
Efekt jest taki, że 101-latek i jego rodzina mają problem z dojazdem do posesji. Z sąsiadami rozmowy spełzły na niczym. Dwa lata temu rodzina Tuderowicza zwróciła się do sądu o wyznaczenie drogi koniecznej. Ale i tutaj pojawił się problem. Działka, na której jest wał przeciwpowodziowy ma nieuregulowane sprawy prawne. Sprawa została zawieszona.
Użytkownikiem działki jest Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie, a właścicielem Skarb Państwa. Dlatego teraz sprawa będzie musiała trafić do sądu. – Postaramy się znaleźć środki finansowe i przystąpić do regulacji stanu prawnego – zapowiada Zenon Rodzik, starosta opolski, który reprezentuje Skarb Państwa.
Podpowiada jednocześnie, że najlepszym rozwiązaniem byłyby mediacje sąsiedzkie, choć przyznaje że będzie to bardzo trudne. – Spróbujemy się tych mediacji podjąć – dodaje starosta.
Reklama













Komentarze