Bogdanka nadal bez zwycięstwa w lidze. \"Nastroje nie są najlepsze\"
Coraz cięższa sytuacja GKS Bogdanka. \"Zielono-czarni” grają nieźle, ale nie potrafią się przełamać. W niedzielę przegrali czwarty raz z rzędu
- 20.08.2012 17:14

Niedzielne 0:2 z Arką Gdynią było dla podopiecznych Piotra Rzepki już czwartą z rzędu porażką. Górnicy po raz kolejny zaprezentowali się przyzwoicie, ale brakowało im skuteczności pod bramką przeciwników i zeszli z boiska pokonani.
Po trzech ligowych kolejkach bez choćby \"oczka” na koncie są czerwoną latarnią rozgrywek. Tak zły dorobek punktowy ma jeszcze tylko Polonia Bytom, ale budowany naprędce zespół ze Śląska rozegrał o jedno spotkanie mniej.
– Odważnie powiem, że brakuje nam szczęścia. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z naszej ciężkiej sytuacji. Po kolejnej porażce nastroje w zespole nie są najlepsze. To jednak jeszcze nie powód, żeby się załamywać. Potrzebujemy punktów jak ryba wody. Na razie różnice w tabeli są minimalne. Jedno zwycięstwo może wszystko zmienić – zauważa Rzepka.
Jego podopieczni rozegrali jesienią pięć spotkań. Za każdym razem tracili dwie bramki, ale tylko raz, w meczu Pucharu Polski ze Stomilem Olsztyn byli skuteczniejsi od rywala.
– Mamy sporo sytuacji, lecz niewiele z tego wynika. Kilkanaście metrów od bramki przeciwników moi piłkarzem tracą rezon i marnują nawet dobre okazje strzeleckie.
Musimy nad tym pracować, ale jeszcze większym problemem jest defensywa, której brakuje trochę spójności. Nie może być tak, że mecz w mecz tracimy dwie bramki – dodaje szkoleniowiec GKS.
Łęcznianie mimo porażek prezentują się bardzo przyzwoicie, tylko nieznacznie ustępują przeciwnikom. Ostatnio notorycznie mają jednak pecha. Z Okocimskim Brzesko stracili gola w doliczonym czasie gry, a w Gdyni, gdy kontrolowali sytuację na boisku i kibice gospodarzy zaczynali już gwizdać na swoich ulubieńców, sami strzelili sobie bramkę.
Do tego doszły też kontuzje Michała Renusza i Michała Zubera, a pod koniec ubiegłego tygodnia listę niezdolnych do gry wydłużył Tomas Pesir, który rozchorował się na grypę żołądkową. – Miał wysoką gorączkę, bardziej niż na trening i mecz nadawał się do szpitala. Po meczu z Okocimskim dowiedziałem się, że już wtedy grał z podwyższoną temperaturą – zapewnia Rzepka.
Duże znaczenie dla słabych wyników ma też na pewno fakt, że łęczyński zespół został latem kompletnie przebudowany. Odeszło kilku podstawowych zawodników, a ci, którzy ich zastąpili, nie zdołali jeszcze przekonać, że dysponują podobnymi umiejętnościami.
Potrzeba czasu, żeby drużyna się zgrała, ale od klubu, który w minionym sezonie był bliski awansu do ekstraklasy, trzeba wymagać czegoś więcej niż walka o utrzymanie.













Komentarze